Strzał w głowę

 Samobójcza próba płk prokuratora Mikołaja Przybył podczas konferencji prasowej.

Przybyłem, zobaczyłem, zwyciężyłem.

Juliusz Cezar

Od wielu lat trwa kryzys na linii organizacyjnej wymiaru sprawiedliwości, a w szczególności w kwestii włączenia sadów wojskowych  i prokuratur wojskowych do struktur cywilnych.  Dziś była najbardziej dramatyczna odsłona tego kryzysu.
    Prokurator Mikołaj Przybył postrzelił się w czasie przerwy w porannej konferencji prasowej. Treść konferencji dotyczyła zarzutów stawianych Prokuraturze wojskowej w Poznaniu dotyczących naruszania tajemnicy korespondencji dokonywanej za pośrednictwem telefonów komórkowych oraz kwestii łączenia prokuratur cywilnych z wojskowymi.
W tym zakresie nie zgadzam się z Prokuratorem Mikołajem Przybyłem.  Mikołaj Przybył jest zdecydowanym przeciwnikiem dokonania takiej fuzji.

     Analiza malejącej ilości postępowań przed prokuraturami i sadami wojskowymi wskazuje  na brak efektywności utrzymywania takiego pionu. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby je włączyć do pionów cywilnych i utworzyć w nich wydziały ds. wojskowych.

 Jedno jest pewne – będą z tego tytułu oszczędności naszych pieniędzy.

   W kwestii podsłuchów stosowanych wobec dziennikarzy prokurator Mikołaj Przybył stwierdził, że do naruszeń prawa nie doszło. Mówił, że prokuratura miała podstawy prawne, by żądać od operatorów telekomunikacyjnych danych personalnych, danych połączeń i treści esemesów dziennikarzy.  Żądanie to okazało się bezskuteczne. Operatorzy  telekomunikacyjni tych danych nie udostępnili, bo tajemnicę korespondencji można uchylić tylko za zgodą sądu, której w tej sprawie nie było.  A tak nawiasem, podobno dziewięć służb może podsłuchiwać nasze rozmowy. Osobiście dopatrzyłem się sześciu:
Policja – ustawa z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji
– UOP – ustawa z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Urzędzie Ochrony Państwa
– Straż Graniczna – ustawa z dnia 12 października 1990 r. o Straży Granicznej
– organy kontroli skarbowej – ustawa z dnia 28 września 1991 r. o kontroli skarbowej
– Wojskowe Służby Informacyjne oraz Żandarmeria Wojskowa – ustawa z dnia 21 listopada 1967 r. o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej.
Do tego dochodzą uprawnieni po wszczęciu postępowania, np. prokuratura.
    Podekscytowany prokurator Mikołaj Przybył przyłożył sobie pistolet do głowy i strzelił. Obecnie jest już po zabiegu. Życiu prokurator Mikołaja Przybyła  na szczęście nie zagraża niebezpieczeństwo. Zresztą od początku ono nie zagrażało.  Przed zabiegiem lekarze powiedzieli,  że obrażenia pacjenta są powierzchowne, nie zagrażają jego życiu.
Oznacza to, że zawodowy żołnierz jakim był prokurator postanowił sobie odebrać życie i przyłożywszy pistolet do głowy strzelił.  Na szczęście nie trafił.  Może źle to określiłem. Trafił, ale w szczękę. Taki strzał nie może zagrażać życiu.  Jest to wielkie szczęście. Życie człowieka ocalało.
Dlaczego to zrobił. Konferencja prasowa nie pozwolła na znalezienie odpowiedzi na tak postawione pytanie. Zapewne czas przyniesie tą odpowiedź. Może się ona okazać niezwykle zaskakująca.

   W handlu obowiązuje złota zasada, w myśl której należy wpierw przekonać do towaru samego siebie. Jeżeli ktoś nie umie przekonać siebie –  nie będzie też umiał przekonać innych.  Ta złota zasada wywołała u mnie pytania:
Czy żołnierz, który nie potrafi trafić we własna głowę, będzie potrafił trafić w nieprzyjaciela?
Czy dużo mamy takich żołnierzy?
Czy wojskowy prokurator jest tak samo dobrym prokuratorem jak dobrym okazał się  żołnierzem?

Jedno jest pewne – prokurator Mikołaj Przybył ożywił dyskusje dotyczącą reform w wymiarze sprawiedliwości.

Być może będzie mógł parafrazować słowa Juliusza Cezara:  Przybyłem, strzeliłem, zwyciężyłem

Uwaga!!! Przypominam o przygotowywaniu wpisów na „Dzień wolnego bloga” i wskazywaniu  bądź pisaniu bajek do „Dnia z bajką”. Dla autorów przewidziane są karo – nagrody w postaci moich książek

Dziękuję Panu Andrzejowi Zwierzyńskiemu, który jako pierwszy zareagował na apel i wpis przygotował i bajkę napisał. Oczywiście zakwalifikował się do nagrody. 

32 thoughts on “Strzał w głowę

  1. Już ponad rok zaglądam na blog mego zacnego imiennika. Bardzo wiele mi dały do zrozumienia lekcje dawane tutaj. Za tę filantropijną działalność edukacyjną wielkie dzięki :)

    W powyższym tekście zauważam jeden bardzo cenny argument: ” Jedno jest pewne – będą z tego tytułu oszczędności naszych pieniędzy.”

    Faktycznie, nic nie stoi na przeszkodzie, by uprościć biurokrację, a jednocześnie bardziej zająć się konkretnymi sprawami i problemami w wojsku.

    Ostatnio uświadomiłem sobie dobitnie, w jaką straszną stronę podąża nasza kochana Ojczyzna. Wyjaśnia to choć trochę moja poniższa opowiastka:

    Mój Przyjaciel zaniemógł z powodu bólu zęba. Od razu więc zaczęliśmy szukać sposobu, by ból załagodzić. Zadzwoniliśmy na wstępie na 999 z pytaniem, czy w wojewódzkiej siedzibie pogotowia mógłby go ktoś przyjąć… W odpowiedzi uzyskaliśmy informację, że nie, bowiem instytucja ta nie ma podpisanej umowy z NFZ-tem. Potem pojechaliśmy do szpitala, gdzie jest chirurgia dentystyczna, skąd jednak odesłano nas do … pogotowia. Okazało się, że jednak zabiegi tam wykonują – mimo że wcześniej dyspozytor z tej samej instytucji fakt taki zaprzeczył!. Ale co, żeśmy się najeździli, to nasza strata. Przyjaciela tym większa, o ile dłużej musiał się namęczyć w silnym bólu.

    Gdy przy rejestracji pokazał mi odcinek od swojej pensji i spróbowałem sobie policzyć, ile dostaje na rękę, a jakie są wszystkie koszty jego pracy, okazało się, że prawie połowę na wstępie zdziera z niego państwo…. Akcyzy i VATu w paliwie oraz innych dobrach i usługach już nie chciałem liczyć…

    W zamian za to wszystko w praktyce państwo oferuje mu lichą, totalnie niezorganizowaną i niepewną usługę, wymagającą wielkiej cierpliwości… I jest pozbawiony szansy wyboru prywaciarza – bo państwo z niego tak zdziera, że z pensji nic mu już nie zostaje na taki, jak ten wypadek. A że to bardzo honorowy człowiek, to zaciskając zęby, za żadne skarby nie chciał, by mu się dołożyć. A ja, przynajmniej swoją obecnością mogłem GO wesprzeć. Choć marna to pociecha w tej całej sytuacji….

    Najgorsze chyba jest to, że ludzie pracujący na umowach o pracę są zmuszeni oddawać ciężko zarobione przez siebie pieniądze na ZUS. Szkoda, że w ten sposób stworzyło się dogodne warunki do walki klas pokoleniowych. Młodzi będą narzekać, że to wielkie obciążenie jest przez starszych, na których muszą bezosobowo płacić.

    Dodam jeszcze, że totalnie mnie zmroziło, gdy usłyszałem, iż obecnie w szkole, do której uczęszczałem 10 lat temu, jest prawie 3 razy mniej młodych, niż za moich czasów… Ja już emerytury od państwa na pewno nie dostanę, nawet jeśli udałoby mi się dożyć wymaganego wieku (pewnie do tego czasu wyśrubują go tak, że może już będzie to trzy-cyfrówka).
    Pozostaje mi kombinować, jak przystało na Polaka, no i nie tracić nadziei w BOGU. Przecież, gdyby wszyscy choć dostatecznie stosowali na co dzień zasady wiary, nikt nie musiałby się ubezpieczać dobrowolnie, a tym bardziej przymusowo :-) Jak to JKM niejednokrotnie zauważył, ponoć do XVII w. w Kościele ubezpieczanie się było traktowane jako grzech, występek polegający na braku całkowitego oddania się woli Bożej, bez zabezpieczania się.

    Tyle mojego.

    Życzę na cały niedawno rozpoczęty rok wszystkim jak najwięcej zdrowego rozsądku i wiary w prawdy ponadczasowe…

  2. Bardzo podoba mi się zestawienie zdań :

    „Czy żołnierz, który nie potrafi trafić we własna głowę, będzie potrafił trafić w nieprzyjaciela?”
    i
    Czy wojskowy prokurator jest tak samo dobrym prokuratorem jak dobrym okazał się żołnierzem?

    I na tym można by było zakończyć.

    Ale ja jeszcze o czymś innym.
    Wedle teraz mi znanych faktów prokurator Mikołaj Przybył ma przestrzelony policzek. Czyli zrobił typowa pokazówkę .Co chciał osiągnąć ? Wie On tylko sam.
    Nie obchodzi mnie to. Każdy czyni co uważa.
    Obchodzą mnie jednak moje pieniądze. Obecnie Pan Prokurator leczy się za moje ,Wasze pieniądze!!
    Ma osobną salę ,jest pilnowany przez 4-8 żandarmów. Zaraz po przewiezieniu do szpitala był badany tomografem (policzek-tomograf ??), osobna sala ,”obsługa” personelu medycznego itp.
    Przez cały czas leczenia ,rekonwalescencji będzie miał wypłacane 100% uposażenia.
    W sumie ładne kilkadziesiąt tysięcy złotych.
    Gdybyśmy żyli w normalnym kraju i każdy płaciłby za siebie ……nie spudłowałby

    1. Panie Andrzeju, posuwa się Pan za daleko. Niech Pan pamięta, że człowieka nie tworzy jego bezduszna wiedza, a współczucie, miłość, wdzięczność i zrozumienie.
      Nie znamy nawet obiektywnych przyczyn tak odważnego posunięcia Pana prokuratora, a co tu mówić o jego psychice. Dlatego przy całym szacunku do mądrej krytyki marnotrawstwa państwowych pieniędzy, radzę zastanowić się czy zagłębiając się w te różne analizy przypadkiem samemu nie traci się czegoś znacznie cenniejszego niż pieniądze…

  3. To że prokurator Mikołaj Przybył okazał się nieudolnym samobójcą nie powinno świadczyć o „nieszczerych” intencjach do odebrania sobie życia.
    Popełnić samobójstwo to rzecz niełatwa, organizm niejednokrotnie próbuje przejąć kontrolę nad racjonalnym umysłem.
    Jeśli ktoś próbuje się np. utopić – wchodząc do wody i wstrzymując się siłą woli pod jej powierzchnią – zwykle nie osiąga swojego celu, ponieważ podduszony organizm zaczyna mimowolnie szarpać się i ciągnąć na powierzchnię po łyk tlenu.
    Podobnie może być z ręką trzymającą broń – niby mózg daje komendę wycelowania broni w stronę mózgu…ale ręka drga, a moment naciśnięcia spustu powoduje podświadome odchylenie głowy o 2 mm…

    Proszę, nie oceniajmy niedoszłych samobójców o próbę zwrócenia na siebie uwagi, lub oszukiwanie ludzi teatralnymi gestami. Manipulacja mediami może być tu rzeczą prawdopodobną, ale równie dobrze mógł przeważyć strach nad umysłem i tyle.

    1. Panie Łukaszu.
      Rocznie na świecie w wyniku samobójstwa umiera około miliona osób, a podejmowanych jest 10 – 20 milionów prób samobójczych.
      Czyli 5-10 % jest skutecznych. Tyle mówi (lub zakłamuje) statystyka.
      Nie jest moją intencją domniemywać co skłoniło Pana Prokuratora do strzału w policzek.
      Zwyczajnie w świecie mnie to nie obchodzi.
      Trzymam się jedynie faktów. Kamery stacji TV były włączone ,wykluczono udział osób trzecich.
      Strzał padł z prywatnej broni Pana Prokuratora ,a to już w świetle prawa jest co najmniej wykroczeniem (posiadanie prywatnej broni w budynku prokuratury wojskowej)
      Moim zdaniem to szopka ,a koszty poniosą podatnicy.
      I zamiast rozczulać się nad Panem Pułkownikiem i szukać drugiego…. ,piątego dna w tej sprawie powinno mu się wręczyć fakturę po wyjściu ze szpitala.

      Dane podaję z http://pl.wikipedia.org/wiki/Samob%C3%B3jstwo

      1. Fajne wszystkie komentarze ale najlepszy Pana Panie Andrzeju ” szopka, nie szukajmy drugiego …..piątego dna” gratuluje dobrego samopoczucia a może zastanowił by się Pan po co ta szopka i kto ją wystawił ?

        1. Pani Doroto .
          Merytorycznie prosze sie wypowiedzieć dlaczego wedle Pani w tej sprawie ktos cos urządził i gdzie to dno(a) jest (są)?
          Znowu Pani coś insynuuje ,parafrazuję Pani Idola.
          „wiem ,a nie powiem”

          Misior.
          Dla Pana to czyn odważny dla mnie
          w tym przypadku Pan Pułkownik nie tylko zrobił błazenadę ,ale sam pozbawił się honoru oficera Wojska Polskiego.
          Jest taka niepisana zasada w wojsku , że bez względu na wszystko przełożony do końca zostaje z podwładnymi.
          Oglądałem konferencję prasową Pana Prokuratora i w wątku o inwigilacji dziennikarzy gdzie ewidentnie złamano prawo przy składaniu wniosku o bilingi i SMS (bez zgody sądu), Pan Pułkownik zwalił winę na młodego niedoświadczonego -według Pana Pułkownika ,swojego podwładnego!
          Sam ten fakt ,przynajmniej mnie mówi dużo o ile nie wszystko.
          Teraz druga sprawa.
          Znowu opieram się na słowach Pana Prokuratora.
          Podczas przerwy postanowił ,że strzeli sobie w łeb. W tym celu otwarł okno ,żeby nie było rykoszetu.
          Przypominam ,ze był sam w pokoju.
          Kto się martwi o rykoszet. Prawdziwy samobójca ?
          Dla mnie szopka ,a tym bardziej nieudolna co jeszcze bardziej mówi o „profesjonalizmie” Pana Prokuratora.

        2. Sam Pan Prokurator urządzil nam przedstawienie ,a że wyszło jak wyszło …..
          W myśl przysłowia ” krawiec kraje jak mu materiału staje” ,czytaj umiejętnosci.

          A po co?
          Nie obchodzi mnie to dlaczego ktoś sobie kiereszuje twarz. Moze mial taki kaprys? A może wiedzial już ,ze wyjdzie na jaw prawda o złamaniu prawa przez prokuraturę wojskową odnośnie badania „przecieku smoleńskiego” tj. Bilingi i SMS dziennikarzy i co chyba Panią najbardziej dotyczy jako (jak mniemam) fankę Prawa i Sprawiedliwości :
          O sposobie prowadzenia śledztwa przeciwko prokuratorowi Markowi Pasionce.
          I jeszcze kilka rzeczy o których dowiemy się za klika dni.

          Mylę się Pani Doroto? Proszę swoją wersję o nie szopce przedstawić

  4. A mnie też, jak Panu Andrzejowi przyszło do głowy że to ustawka. Nawet nie ze względu na prywatnąbroń pod ręką, czy na przestrzelenie policzka ile ze względu na okoliczności. Samobójcy których znałam albo o których słyszałam zwykle szukają kompletnej samotności – żeby się nie narazić na to, że ktoś ich odratuje – wbrew ich woli.
    A tu mamy próbę samobójczą podczas konferencji prasowej? Dziwne to to, bardzo dziwne… Zwłaszcza, że pan prokurator na szczególnie przestraszonego czy załamanego nie wyglądał, przed podjęciem próby. Coś o jakiejś mafii w prokuraturze, coś o sprawie smoleńskiej. Z jednej strony pan Prokurator próbuje udawać prawego bohatera, z drugiej próbuje sobie głowę wysadzić? Toż tym bardziej powinien mieć zacięcie, żeby walczyć!

    Chcą teraz pytać przełożonych o wyjaśnienie motywacji pana prokuratora, zamiast pytać zainteresowanego.

    Media mają o czym trąbić (a przez nawiazanie do Smoleńska to najprawdopodobniej trąbić będą długo), a my o czym dyskutować.

    A u nas w tak zwanym międzyczasie m.in. batalia o GMO (które to nasz prezydent chce wprowadzić na nasz rynek, pozostając głuchym na publikacje i apele naukowców), zawierucha o leki refundowane i pewnie jeszcze wiele, wiele innych wielce ciekawych wątków.

    A na świecie? Obama podpisuje ustawę, która pozwala mu na bezterminowe przetrzymywanie w więzieniach PODEJRZANYCH o terroryzm (którego definicja jak zwykle jest niejasna – a w praktyce WSZYSCY są podejrzani), Anglia i Stany prowokują Iran – by zaczął wojnę, straszą przy tym gotowością użycia broni nuklearnej. Wczoraj przeczytałam, że zbombardowano już dwie bazy wojskowe w Iranie. A w mainstreamie cicho-sza…

  5. Ludzie! Ten cały „Andrzej z Mikołowa ” to jakiś rasowy troll forumowy znany na innych forach pod licznymi aliasami.
    Mam co do tego 95% pewności ! Świadczą o tym pewne jego charakterystyczne sformułowania i sposób myślenia.
    I choć wygładził swoje „pisanie” to prawie na pewno jest to ten mąciciel zaśmiecający swymi durnymi komentarzami artykuły z ” prawicowych stron”.

    1. Uraziłem Pana bo ambiwalentnie piszę o PiSie i Panu Jarosławie Kaczyńskim?

      Nie bede się tłumaczył ,ale jest Pan w tej i powyższej kwestii 100% błędzie.
      Kogo Bóg chce pokarać to wie Pan ,Panie Grzegorzu co odbiera?

      Pozdrawiam

    2. JKM też napisał na swoim blogu, jak on widzi tę całą sytuację. Jeszcze inaczej.

      Natomiast co do komentarza pana Grzegorza: każdy tu się może wypowiadać. Jeśli uważa Pan, że pan Andrzej trolluje i sieje dezinformację, to dyskutować trzeba, znajdywać kontr-argumenty i wytykać luki w rozumowaniu, a nie obrażać. To do niczego nie prowadzi.

      Nie wiemy, czy to była celowa szopka, czy to może tylko zastępczy temat, czy może pan prokurator ma powody by obawiać się o własne życie. Pewnie się nie dowiemy, albo okaże się to dopiero za lat x. Do tej pory pozostaje nam dociekanie i interpretacja – a wraz z nimi możliwość omyłki. Absolutnie nie ma powodu, żeby komuś ubliżać.

      Swoją drogą już samo sformułowanie
      „95% pewności” nie jest logicznie spójne :) Albo pewność, albo proawdopodobieństwo…
      A skoro pozostawia Pan sobie 5% margines błedu, to dlaczego nie uzna Pan, że wpisy pana Andrzeja zawierają po prostu błędne wnioski, zamiast oskarżać go o celowe zaśmiecanie prawicowych stron?

      Ja tam lubię intelektualną prowokację…

      PS. Okazuje się, że oprócz rasowych krów, koni, kotów i psów, mamy też w naszym pięknym landzie rasowe trolle! :) Norwegowie pewnie zgrzytają zębami – tym bardziej że i łososi coraz mniej…

  6. Panie Krzysztofie miał się pan ustosunkować do tego wpisu.
    Avida data wypowiedzi 07.01.2012.fragment wypowiedzi
    „Kiedy w 1819 roku w Wielkiej Brytanii przyjęto pierwszą ustawę regulującą pracę dzieci w fabrykach, która zakazywała zatrudniania dzieci młodszych niż dziewięć lat, a pracę starszych ograniczała zaledwie do 12 godzin dziennie, ustawa spotkała się z krytyką, że to niedopuszczalna ingerencja państwa w wolny rynek.”
    Polacy w takie bzdury wierzą jaka jest zawarta w całej wypowiedzi AVIDA że kapitalizm przynosił zysk tylko właścicielom fabryk reszta nic nie miała z tego prócz ciepłej strawy.Mało tego w podręcznikach
    dla szkół podstawowych często jest przedstawiana ilustracja małego chłopca ,wychudzonego pchającego (tak na oko 1t) wagonik górniczy wypełniony węglem.Jeżeli środowiska prawicowe nie rozprawią się z takimi mitami to kto ma to zrobić.

    1. Ja się chętnie ustosunkuję, chociaż pewnie odbiorę tym sobie szansę na zaplanowany już wpis na blog. Ale moze pominę historyjkę, którą chciałam opisać.

      Odmawianie dzieciom prawa do pracy (i ich rodzinom do korzystania z owoców tej pracy) jest jednoznaczne z odbieraniem im prawa do jedzenia.

      Jeśli sytuacja materialna rodziny i dzieci zmusza ich do pracy zarobkowej, to i tak ją znajdą i tak. Jeśli będzie to parca zalegalizowana, to pewnie nadużyć i niebezpieczeństw będzie mniej. Aktualnie, ponieważ prawo zakazuje (?) pracować i czerpać dochód dzieciom legalnie (nam się mówi, że chroni się dzieci przed wyzeskiem – wydźwięk zupełnie inny), to – gdy nie mają innej możliwości – pracują nielegalnie, bez żadnej ochrony i kontroli, narażone na kontakt z przypadkowymi ludźmi, w tym ze światem przestępczym.

      Mamy więc problem przestępczości wśród nieletnich (łatwiejsza do zdobycia kasa), narkomanii wśród nieletnich i problem prostytucji nieletnich. „Najłatwiejsza” kasa. Można spekulować, że to kwestia kultury i wychowania. Ale nie można zapomnieć, że sytuacja materialna niektórych jest opłakana, poczucie bezradności wobec systemu ogromne, a dostępny wybór pomiędzy „jeść” czy „nie jeść”.

      Rodziny, których sytuacja nie jest tak kiepska, nie wysyłają dzieci do pracy – bo po co? A jak młody człowiek ma jakąś pasję, chce się czegoś nauczyć pzred startem w dorosłe życie? Fachowcy są zawsze w cenie. Kiedyś byli mistrzowie i czeladnicy – i jakoś nikt nikogo nie wysyskiwał, ani specjalnie nie krzywdził. Za to jacy rzemieślnicy i artyści wychodzili z takich kuźni! Na pewno nie z uniwersytetów.

      Równie dobrze prawo mogłoby zakazać rodzicom, by przerzucały na dzieci część obowiązków domowych – ale wtedy po co wszelkie dywagacje o „osobistej odpowiedzialności”?

      Moim zdaniem zakaz pracy nieletnich (także najmłodszych) to jawna kpina. Niedopuszczalne.

      Gdyby nie to prawo, nadużycia pewnie by były, niestety – ale tu jest miejsce dla organów sprawiedliwości i organów ścigania – by chronić ofiary tych nadużyć. Tak jak dziś chroni się dorosłe ofiary nadużyć. Tymczasem prawo kreuje warunki do nadużyć i kreuje ofiary.

      Pod przykrywką ochrony robi się wielu ludziom (i dzieciom przede wszystkim) ogromną krzywdę.

      1. I nawet jak by ktoś chciał takiemu biednemu dzieciakowi pomóc i dać mu jakąś łatwą pracę do wykonania, to nie da – bo się kłopotów boi. Finansowe wsparcie ot tak, za nic, też nie każdemu zrobi dobrze – jałmużna demotywuje, stałe zasiłki zniechęcają do wysiłków. Wyuczony nawyk zostaje, nawet gdy sytuacja odmieni się o 180 sopni.

        1. Ma pani rację.Ale chodziło mi o coś innego.Pan
          Q.j dał się zaskoczyć jak dziecko i zaczął swoją wypowedź od tekstu cyt”Nic dziwnego, jeśli 80% społeczeństwa jest zmuszonych do utrzymywania się z rolnictwa, a lwią część przychodów kasuje szlachta…”.Nie wiem to miał być ukłon w stronę czerwonych taki niby wspólny kompromisik.Dalsza argumentacja jest dobra ale nie przekonująca.Dlatego piszę jakby kto niewidział.Od czasów starożytności do dnia dzisiejszego człowiek w grze rynkowej jest najważnniejszy a w czasach wczesnego kapitalizmu tym bardziej.Brytyjska Rewolucja Rolna(takie pojęcie ciekawe co nie)zaczęła się od niesamowitych wynalazków w większości dokonanych przez znudzonych angielskich arystokratów.Przytoczę kilka
          1.Młocarnia-Szkot Andrew Meikle
          2.Selektywna hodowla Bydła-Anglik Robert Bakewell
          3.czteropolówka-Wicehrabia Charks Townshend ps.Rzepa.Te wynalazki i inne które doprowadziły do wysokiej wydajności w produkcji żywności spowodowały wzrost liczby ludności.W owym czasie panie Q.J w Anglii nie było pańszczyzny tylko system dzierżawny,czynszowy skąd ta lwia część.Rolnictwo -wzrost wydajności ,wzrost liczby ludności która była wolna ,mogła pójść gdzie chce i szli do miast bo tam była praca i szansa na lepsze jutro.Bo tam można było zarobić i to przepić ,zarobići zaoszczędzić,zarobić i wyjechać do kolonii a tam nawet udawać wielkiego pana i kupić farmę.Tak niektórzy robili.A co w tym wszystkim robią dzieci.Dzieci w owym czasie od najmłodszych lat pracowały.Pomagały swoim rodzicą na roli,chodziły z rodzicami do fabryk i tam pracowały.W manufaktórach dzieci w wieku do 9 lat mogły swobodnie pracować,nie było mechanizacji,standaryzacji.Cała praca wykonywana była ręcznie.Ale przyszli złe szlachcice tacy jak:
          1-James Watt-maszyna parowa
          2-Eli Whitney(amerykanin)-standaryzacja produkcji
          3-Thomas Newcomen-podstawowa pompa parowa(górnictwo.
          4-John Wilkinson-pierwsza obrabiarka
          5-John Kaya-czółenka parowe.
          Ponadto te wszystkie maszyny ,przędzalnie itp były robione na wymar ówczesnego dorosłego robotnika do jego wzrostu i cech psychomotorycznych.Dlatego praca małych dzieci była niepotrzebna.Czerwoni lubią przedstawiać wczesne fabryki czy kopalnie jak jakieś gułagi gdzie ludzie mdleli z przepracowania,głodu.Tak baju baju a nowych dowozili kosmici.Nie tam pracowano i zarabiano pieniądze a poziom życia był o wiele niższy niż teraz nie dlatego że Marks i Engels wydali swoje dzieła lub inni socjaliści-tylko z prozaicznego powdu -KOLEJNE WYNALAZKI kolejny postęp technologiczny czekał w kolejce.

    2. Panie Ryszardzie,

      Jak słusznie zauważyła Pani Joanna Mazurczak kilka postów wyżej :”to dyskutować trzeba, znajdywać kontr-argumenty i wytykać luki w rozumowaniu, a nie obrażać”.
      Wydaje mi się, że w swojej wypowiedzi nie podał Pan ani jednego rzeczowego argumentu poza kilkoma emocjonalnymi określeniami jak: bzdura czy mity. Jeśli nie zgadza się Pan z tezami mojego postu (nawiasem mówiąc przypisuje mi Pan autorstwo słów, które cytowałem) proszę o rzeczową dyskusję.
      Po pierwsze mój wpis dotyczył przede wszystkim zjawiska zmiany znaczenia pojęcia „wolnego rynku” na przestrzeni ostatnich kilku wieków a nie problemu pracy dzieci.
      Po drugie polemizowałem z tezą, że klasa robotnicza (w tym pracujące dzieci) w okresie rewolucji przemysłowej gromadziła kapitał. Podtrzymuje to co napisałem. Praca pozwalała dzieciom przeżyć (czytaj nie umrzeć z głodu), ale o gromadzeniu kapitału można zapomnieć. Tu zgadzam się z Panią Joanną, że legalna praca mimo wszystko jest bezpieczniejszym rozwiązaniem, nie prowadzi do nadużyć i schodzenia poza margines społeczny.
      Po trzecie twierdzi Pan, że ciężka fizyczna praca dzieci w fabrykach to bzdury i mit. Być może za 200 lat nikt nie uwierzy, że ludzie kiedyś wiązali sobie pod szyją krawaty albo solili jedzenie, ale to nie znaczy że to mit.
      Kapitalizm ma wiele zalet, z którymi nie dyskutuję ale „gardez les proportions”, nie gloryfikujmy go na siłę.

      P.S
      Czy sądzi Pan, że już 200 lat temu fabrykowano dowody w photoshopie :-)
      „http://www.google.pl/search?hl=pl&safe=off&q=children+factory&gs_sm=e&gs_upl=1189l5661l0l6060l20l15l2l1l1l1l1274l6456l0.2.2.2.2.3.1.1l15l0&bav=on.2,or.r_gc.r_pw.,cf.osb&biw=1063&bih=518&um=1&ie=UTF-8&tbm=isch&source=og&sa=N&tab=wi&ei=UvsTT4O_A4uusgbzhKXWCA#q=children+factory&um=1&hl=pl&safe=off&sa=N&tbm=isch&bav=on.2,or.r_gc.r_pw.,cf.osb&fp=1f1534a157b1062d&biw=1063&bih=390”

    3. Panie Ryszardzie,

      Jak słusznie zauważyła Pani Joanna Mazurczak kilka postów wyżej :”to dyskutować trzeba, znajdywać kontr-argumenty i wytykać luki w rozumowaniu, a nie obrażać”.
      Wydaje mi się, że w swojej wypowiedzi nie podał Pan ani jednego rzeczowego argumentu poza kilkoma emocjonalnymi określeniami jak: bzdura czy mity. Jeśli nie zgadza się Pan z tezami mojego postu (nawiasem mówiąc przypisuje mi Pan autorstwo słów, które cytowałem) proszę o rzeczową dyskusję.
      Po pierwsze mój wpis dotyczył przede wszystkim zjawiska zmiany znaczenia pojęcia „wolnego rynku” na przestrzeni ostatnich kilku wieków a nie problemu pracy dzieci.
      Po drugie polemizowałem z tezą, że klasa robotnicza (w tym pracujące dzieci) w okresie rewolucji przemysłowej gromadziła kapitał. Podtrzymuje to co napisałem. Praca pozwalała dzieciom przeżyć (czytaj nie umrzeć z głodu), ale o gromadzeniu kapitału można zapomnieć. Tu zgadzam się z Panią Joanną, że legalna praca mimo wszystko jest bezpieczniejszym rozwiązaniem, nie prowadzi do nadużyć i schodzenia poza margines społeczny.
      Po trzecie twierdzi Pan, że ciężka fizyczna praca dzieci w fabrykach to bzdury i mit. Być może za 200 lat nikt nie uwierzy, że ludzie kiedyś wiązali sobie pod szyją krawaty albo solili jedzenie, ale to nie znaczy że to mit.
      Kapitalizm ma wiele zalet, z którymi nie dyskutuję ale „gardez les proportions”, nie gloryfikujmy go na siłę.

      P.S
      Czy sądzi Pan, że już 200 lat temu fabrykowano dowody w photoshopie :-)
      „http://www.google.pl/search?hl=pl&safe=off&q=children+factory&gs_sm=e&gs_upl=1189l5661l0l6060l20l15l2l1l1l1l1274l6456l0.2.2.2.2.3.1.1l15l0&bav=on.2,or.r_gc.r_pw.,cf.osb&biw=1063&bih=518&um=1&ie=UTF-8&tbm=isch&source=og&sa=N&tab=wi&ei=UvsTT4O_A4uusgbzhKXWCA#q=children+factory&um=1&hl=pl&safe=off&sa=N&tbm=isch&bav=on.2,or.r_gc.r_pw.,cf.osb&fp=1f1534a157b1062d&biw=1063&bih=390”

      1. Panie Avida tak sie składa że pochodze z Górnego Śląska(jedyny region w Polsce gdzie powstał wielki przemysł ,wielkie fortuny ,duże miasta nie z planowania tylko „dzikiego kapitalizmu”).Moja rodzina mieszka tu od pokoleń i dziwnym trafem z pokolenia na pokolenie żyło im się coraz lepiej i dostatniej.Nie dzięki zasiłkom czy dotacji tylko ciężkiej pracy w tym pracy dzieci.Mój pradziad rocznik 1836 zaczynał pracę w kopalni w wieku 12 lat i nie był wyjątkiem.Pisze pan bzdury typu ‚Pracowali by nie umrzeć zgłodu.Cięzka praca fizyczna dzieci.Co pan rozumie pod pojęciem ciężka praca fizyczna?.Jeżeli żyło im się coraz lepiej chodźby po miescu zamieszkania od familoka po własny dom to jak to wytłumaczyć jak nie kumulacją kapitału.Podejrzewam że w Angli robotnicy bogadzili się o wiele szybciej .Widzi pan są jeszcze ludzie którzy z przekazu ustnego,fotografii,dokumentów ,pamiątek pozostawionych po przodkach wiedzą jak wyglądał ten dziki kapitalizm i praca dzieci w wielkim przemyśle.

        1. Panie Ryszardzie,
          Tak się składa, że familoki w których mieszkała Pana rodzina, nie miały nic wspólnego z „dzikim kapitalizmem” ale właśnie z celowym planowaniem a ich odpowiednikiem był wspomniany przeze mnie Czeski Zlin. To była wtedy tendencja ogólnoeuropejska; osiedla a nawet całe miasta funkcjonalistyczne.
          Ciężka praca to pojęcie względne. Czym innym była praca na Kołymie opisywana w „Imperium” przez Kapuścińskiego a czym innym codzienna harówka Magdy Mołek w TV :-)

      2. @Avida.
        Niech mi Pan wytłumaczy takie fakty.
        Po Rewolucji październikowej w Rosji 1917 gdzie wcielono prawie wszystko z
        „Manifestu Partii Komunistycznej” Karol Marksa , Fryderyka Engelsa ( czytaj punkt 10)

        1. Wywłaszczenie własności ziemskiej i użycie renty gruntowej na wydatki państwowe.
        2. Wysoka progresja podatkowa.
        3. Zniesienie prawa dziedziczenia.
        4. Konfiskata własności wszystkich emigrantów i buntowników.
        5. Scentralizowanie kredytu w rękach państwa poprzez bank narodowy o kapitale państwowym i o
        wyłącznym monopolu.
        6. Scentralizowanie środków transportu w rękach państwa.
        7. Zwiększenie liczby fabryk państwowych, narzędzi produkcji, udostępnianie gruntów do uprawy i
        ich melioracja według społecznego planu.
        8. Jednaki przymus pracy dla wszystkich, utworzenie armii przemysłowych, zwłaszcza dla rolnictwa.
        9. Zespolenie rolnictwa i przemysłu, działanie w kierunku stopniowego usunięcia przeciwieństwa między miastem a wsią
        10. Publiczne i bezpłatne wychowanie wszystkich dzieci. Zniesienie pracy fabrycznej dzieci w jej
        dzisiejszej postaci. Połączenie wychowania z produkcją materialną itd. itd.
        Tylko na samej Ukrainie ( czarnoziemy –przypisek mój) ogółem, w latach 1921–1947, wskutek trzech klęsk głodu (w 1921–1923, 1932–1933 i 1946–1947) , życie straciło 10-15 milionów ludzi ,głównie dzieci.
        W latach 1917-1919 z Rosji, nie licząc arystokracji ,duchownych ,wojskowych wyemigrowało do państw gdzie szalał „krwiożerczy kapitalizm” około 2-4 milionów ludzi.
        I moze Ci emigranci nie gromadzili kapitału ,ale -żyli.

        1. Polaków też masa emigrowała – do „kapitalistycznych” Stanów, do Kanady, do Francji, do Niemiec. Ale strumień peniędzy z oszczędności szedł raczej do a nie z Polski. Ile razy słyszałam o „wujkach ze stanów”, „cioci z Kanady” – którzy mniej, lub bardziej regularnie wspierali materialnie tych, którzy postanowili zostać w kraju. Skoro odkładać i dzielić się mogli, to i milei warunki do kumulowania kapitału.

        2. Panie Andrzeju,

          Nie podejmuję się wyjaśnienia podanych faktów. Zresztą fakt nie podlega chyba wyjaśnieniom, taka jego natura. Można ew. zastanawiać się nad przyczyną jego zaistnienia lub następstwami jaki wywołał.
          Bardzo to wszystko zagmatwane i nie bardzo wiem do czego Pan zmierzał w swojej wypowiedzi. Czy chodziło Panu o połączenie faktu z pkt.10 z klęskami głodu na Ukrainie? Są rożne teorie na ten temat. Ale moim zdaniem był to największy w dziejach eksperyment „kolektywizacji” prowadzony na całym narodzie, przez wujka Stalina.

          1. Zestawiłem te fakty ,żeby Panu uzmysłowić ,że do tego ówczesnego „krwiożerczego kapitalizmu” emigrowało miliony ludzi ,Ci co przeżyli oczywiście, ze świata o tak pięknych ideach.
            Celowo podałem przykład żyznej Ukrainy ,gdzie od wieków cena żywności w Europie zależała od urodzaju lub nieurodzaju na tych ziemiach. Najsmutniejsze jest to co Pan zarzuca Kapitalizmowi ,a mianowicie los dzieci. Wie Pan kto podczas takiego głodu umierał pierwszy?
            stalin (celowo małą literą) pozbawiał chłopów-kułaków nawet ziarna na siew.
            Ci którzy godzili się na wcielenie do kołchozów również umierali z głodu lub za wyimaginowany sabotaż. Okazywało się ,ze wydajność na skutek socjalistycznej równości obowiązków spadała o 60-70% .
            Wspomnę jeszcze o licznych przypadkach kanibalizmu. Niejednokrotnie rodzice ,żeby utrzymać pozostałe dzieci decydowali się na poświęcenie swojej pociechy.
            Avida. Niech Pan zrozumie ,że od najdawniejszych czasów dzieci zawsze pomagały rodzicom.
            Chłopi ,aby odrobić pańszczyznę u pana obowiązkowo zabierali ze sobą swoich synów. A wyznacznikiem nie był wiek „dziecka” ,a jego siła fizyczna (zdolność do pracy) .
            W średniowieczu 18 letnia panna była już w oczach ogółu –bardzo starą panną! (czytaj. mało wartościową)
            I znowu nie jest prawdą jak nam to komunistyczno-socjalistyczna literatura wmawia ,ze chłopi pańszczyźniani mieli gehennę w życiu.
            W różnych okresach inaczej się to kształtowało ,ale średnio za łan ziemi ( 17-25 hektarów!) odrobienie pańszczyzny wraz podatkami kościelnymi i podatkami królewskimi to około 50 dni w roku.
            50 dni od rodziny- gospodarstwa. Ojciec i dwóch synów to na łebka 17 dni.
            A jak Pan pewnie przejeżdża przez Polskę, mija Pan miejscowości o początkowej nazwie wólka.
            W takich miejscowościach szlachcic ,żeby przyciągnąć chłopów do siebie dawał nawet 10-15 letni okres wolny od pańszczyzny.
            Niech Pan teraz porówna 50 dniowy okres z dzisiejszym dniem wolności podatkowej.
            W 2011 – 174 dni!!
            W „krwiożerczym kapitalizmie” ten ohydny burżuj jak Pan sam wspomniał budował familoki ,żeby przyciągnąć do siebie pracowników. Zazwyczaj byli to chłopi ,którzy ,albo potracili swoje majątki ,albo pracę w przemyśle traktowali jako awans cywilizacyjny.
            Tak samo jak Pan Ryszard jestem z dziada pradziada Ślązakiem i wiem z opowieści od dziadka ,że ten krwiożerczy kapitalista bardzo dbał o specjalistów i pracowitych górników. W imię jego dobrze pojętego interesu było zatrzymać sprawdzonych ,doświadczonych pracowników.
            Rotacja była olbrzymia ,ale przede wszystkim wynikało to koniunktury w przemyśle i chęci oraz umiejętności zatrudnianych ludzi.
            Nawet jak nie liczył się z „masą ludzką” to nie mógł pozwolić sobie na wpuszczenie świeżych ,niedoświadczonych ludzi ,którzy zawalą mu ścianę ,a razem z nią wartościowe maszyny.
            A jego konkurent ,również ten „krwiożerczy kapitalista” gdy widział u konkurenta pracownika ,który maszynę naprawi szybciej i sprawniej ,łatwo sobie mógł przeliczyć wyższą pensję dla pracownika i większą produkcję w swoim zakładzie.

            Dlatego uważam ,że dużą nadinterpretacją z Pana strony jest zestawienie dzisiejszych czasów z teraźniejszymi doświadczeniami do ówczesnych lat i do tamtych realiów.

            Tak sobie potrolowałem :):)

      3. @Avida „Po drugie polemizowałem z tezą, że klasa robotnicza (w tym pracujące dzieci) w okresie rewolucji przemysłowej gromadziła kapitał. Podtrzymuje to co napisałem. Praca pozwalała dzieciom przeżyć (czytaj nie umrzeć z głodu), ale o gromadzeniu kapitału można zapomnieć. ”

        Sęk w tym, że gromadziła. Przemysłowcy przedsiębiorcy gromadzili kapitał, owszem, ale nie jest tak, że korzyści z postępu były zastrzeżone tylko dla nich. Zgromadzony kapitał był inwestowany – także w coraz lepsze, bardziej wydajne technologie wytwarzania. Efektem długofalowym był spadek cen i rosnąca konsumpcja – także wśród pracującej biedoty. Ta zaś – ponieważ ceny sukcesywnie zaczęły spadać i można było nabywać więcej po niższych cenach, także tych produktów, które do niedawna były poza zasięgiem, zyskała też lepsze warunki do kumulowania kapitału (oszczędzania): powolutku, ale stopniowo coraz więcej – bo już nie 100% dochodów było przejadanych. Gdyby było inaczej, czyli tak jak Pan mówi, wszyscy tkwilibyśmy w XVIII wieku: z taką samą zasobnością jak nasi przodkowie, w takich samych warunkach jak nasi przodkowie. Tak oczywiście nie jest.

        Nikt nie przeczy, że dzieci pracowały fizycznie – czy to w fabrykach (co się widzi) czy to w polu z rodzicami (co się raczej pomija) – od wieków. Błędem jest natomiast przyklejanie temu zjawisku etykietki „WYZYSK” – bo to już jawna bzdura. Krzywdzące jest też jednostronne i negatywne malowanie „klasy” (?) kapitalistów-przemysłowców. Kapitalistę od pracownika różni tylko to, że dysponuje większą ilością czynników wytwórczych (bo pracownik ma tylko własną głowę i własne ręce). Ale też ryzyko bierze na siebie – o czym piewcy moralności i bojownicy o społeczną sprawiedliwość i równość regularnie zapominają.
        Podobnie jak wielu etatowych pracowników z resztą: udział w zyskach każdemu „się należy” ale już udział w stratach to nie – bo to przecież wina zarzadu, że źle zarządza… Sukces ma wielu ojców, porażka – jednego.

        1. Pani Joanno,

          Widzę, że dzieci pracujące w fabrykach będą moją zmorą przez najbliższe 100 postów :-)
          Jeszcze raz podkreślam, że przykład dzieci przytoczyłem jako argument w zupełnie innej sprawie (odsyłam do wpisu na temat obyczajowego przesuwania granic „wolnego rynku”).
          Wracając do Pani wpisu, to nigdy nie nazwałem zjawiska pracy dzieci wyzyskiem. Zresztą nikomu nie przyszłoby do głowy nazwanie tego wyzyskiem w tamtych czasach. To było coś zupełnie normalnego. Tak jak rodzenie dzieci z pomocą akuszerki, brak energii elektrycznej, a cofając się w czasie: karanie chłopa chłostą, prawo pierwszej nocy, niewolnictwo itd.
          Nie przytaczam tych przykładów przez złośliwość ale chcę uzmysłowić, że pewne zjawiska traktowane jako normalność z upływem czasu, przemianami społeczno- gospodarczymi zaczynamy traktować jak anachronizm. W XXI wieku mamy prawo tak myśleć również o pracy wykonywanej przez dzieci.
          Zgadzam się z Panią, że długofalowe skutki wprowadzenia masowej produkcji doprowadziły do upowszechnienia dóbr i zwiększenia ich dostępności również dla najuboższych. To jest sprzężenie zwrotne wykorzystane przez prezydenta Brazylii Lula da Silvę i jego hasło „Inwestujcie w ubogich, aby stali się konsumentami”
          Nigdzie nie traktowałem negatywnie „klasy” kapitalistów-przemysłowców. Uważam, że bez nich postęp byłby niemożliwy. To najczęściej ludzie skłonni do brania na siebie ryzyka, przedsiębiorczy.

          1. Panie Avida cyt”Zgadzam się z Panią, że długofalowe skutki wprowadzenia masowej produkcji doprowadziły do upowszechnienia dóbr i zwiększenia ich dostępności również dla najuboższych.”-Do tego trzeba jeszcze dodać awans społeczny robotników.Wielu z nich dzięki pracowitości ,oszczędzaniu i pomysłowości stawało się klasą średnią-właściciele kamienic,małych zakładów produkcyjnych,warsztatów.A nawet jak Karol Godula-jednym z najbogatszych ludzi ówczesnej europy zwany „królem cynku”.Familoki powstawały z inicjatywy właścicieli fabryk i kopalń ale to był wstęp by wchłonąć masy chłopów chcących pracować w przemyśle.Ale za tym powstawały kościoły,szpitale,parki,szkoły,miejsca wypoczynku fundowane nie przez państwo tylko przez tych burżujów ,najczęściej będącą jeszcze arystokracją niemiecką.Mało tego powstawały nawet w późniejszym okresie dla pracowników najemnych miasta ogrody-przykład dzielnica Nikiszowiec w Katowicach.A już szczytem okrucieństwa byłych właścicieli fabryk ,hut i kopalń na Śląsku było wypłacanie zasiłków dla robotników w okresach kryzysowych.Tylko w tedy państwo nie interweniowało i kryzysy trwały krótko.Do tego dodajmy że zamężne kobiety na Śląsku nie pracowały zawodowo,zajmowały się swoimi dziećmi których było w tym czasie przeciętnie 7 mioro.I to wszystko utrzymywał jeden pracujący mąż i ojciec.Ten to musiał zarabiać.Czy zdażały się biedne rodziny oczywiście że tak-choroby w rodzinie,utrata ojca rodziny,i patologie jak pijaństwo wśród robotników w pewnych okresach dość powszechne ale skuteczne zwalczane przez Kościół Katolicki,klęski głodu ,niski poziom higieny -epidemie z tym związane-Ale to nie wina kapitalistów.Nie wiem jak panu ale mnie marzy się Polska jako kraj gdzie panuje XIX wieczny kapitalizm ,z kapitalistami i pracownikami najemnymi posiadającymi kręgosłup moralny wynikający z chrześciaństwa gdzie dzieci jeżeli jest taka potrzeba mogą bez przeszkód pracować a do tego XXI technika i jej osiągnięcia.Ciekawe co z tego połączenia by wyszło i czy na to pozwoliła by nam Unia Europejska?.

          2. Nie napisałam nigdzie, że pisał Pan o wyzysku – ale ponieważ wiele osób kojarzy pracę dzieci automatycznie z wyzyskiem (nie uznaje tego za anachronizm ale rzeczywiście za celowe krzywdzenie nielatnich – dla wyłacznie własnego zysku) uznałam za stosowne to skomentować. Podobnie jak powszechne lamenty na za niskie wynagrodzenia dla zatrudnionych – które jakoś najczęściej przypisuje się złej woli pracodawcy niż niskiej wartości rynkowej wykonywanej pracy, najczęściej nieefektywnej.

            Natomiast mój wpis miał w pierwszej kolejności na celu wykazanie, że w swoim zawarł Pan nieprawdziwe stwierdzenie – stąd cytat Pańskiej wypowiedzi – że „o gromadzeniu kapitału można zapomnieć”. Ugruntował Pan to moje podsumowanie swoim wpisem.

          3. Panie Ryszardzie,

            „Nie wiem jak panu ale mnie marzy się Polska jako kraj gdzie panuje XIX wieczny kapitalizm ,z kapitalistami i pracownikami najemnymi posiadającymi kręgosłup moralny wynikający z chrześciaństwa gdzie dzieci jeżeli jest taka potrzeba mogą bez przeszkód pracować a do tego XXI technika i jej osiągnięcia.Ciekawe co z tego połączenia by wyszło…?”

            Spróbowałem znaleźć odpowiednik i wyszło na to, że wszystkie te warunki (z wyjątkiem chrześcijaństwa) spełniają Chiny. Można ew. dyskutować czy to prawdziwy kapitalizm bo jest to gospodarka rynkowa ale do pewnego stopnia sterowana centralnie (niezły oksymoron).

  7. A tak w temacie pan Mikołaj Przybył z tego co się dowiedziałem był miłośnikiem historii a zwłaszcza jej militarnej strony. Doskonale wie jak żołnierze dekownicy w różnych czasach potrafili się postrzelić tak by było dużo krwi na pokaz dla postronnego a mało szkody dla siebie.Po drugie nikt mu nie udowodni że celował w podniebienie od dołu tak by kula dotarła do mózgu a nie w policzek od środka ust.Mogła mu zadrżeć ręka,mogła.Ale myślacy ludzie widzą z daleka że to szopka i kpina.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *