Przedsiębiorczość – Podatek od nieujawnionych dochodów(część VI)

      ” Dobry zwyczaj nie pożyczaj”

 

Jednym z najczęstszych przypadków jest wskazywanie pożyczki jako źródła przychodów, z którego został sfinansowany wydatek wykryty przez czujkę. Czasami zamiast pożyczki pojawia się depozyt nieprawidłowy.

Fakt powołania się na umowę pożyczki rodzi stosowne konsekwencje podatkowe. Podstawową konsekwencją jest obowiązek zapłaty podatku od czynności cywilnoprawnej
   Czynność cywilnoprawna to pewien stan faktyczny, polegający na, co najmniej jednym oświadczeniu woli, zmierzającym do ustanowienia, zmiany bądź zniesienia stosunku prawnego.   Czynność cywilnoprawna to pewien stan faktyczny, polegający na co najmniej jednym oświadczeniu. Podatek od czynności cywilnoprawnych, będących pożyczką bądź depozytem nieprawidłowym, wynosi 2%. (art. 7ust. 1 pkt. 4 Ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych). Jednakże podatnik może przejść do grupy wyższego opodatkowania, jeżeli:

przed organem podatkowym bądź organem kontroli skarbowej, w toku czynności sprawdzających, postępowania podatkowego, kontroli podatkowej lub postępowania kontrolnego, podatnik powołuje się na fakt zawarcia umowy pożyczki lub depozytu nieprawidłowego, a należny podatek od nich nie został zapłacony( art. 7 ust. 5 pkt. 1 Ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych).

Dotyczy to również umów pożyczek i depozytów „rodzinnych”, ale nie spełnił warunku dotyczącego sposobu przekazania pieniędzy (art. 7 ust. 5 pkt. 2 Ustawy o podatku od czynności cywilnoprawnych). Przez czynności cywilnoprawne „rodzinne” rozumiem czynności wolne od podatku od spadków i darowizn zawierane pomiędzy, określonymi w ustawie, członkami rodziny.

Kodeks cywilny, a w szczególności art. 720 § 2, wymaga dla pożyczek, których wartość przekracza 500 zł, dla celów dowodowych, formy pisemnej. W świetle art. 74 § 1 k.c. zastrzeżenie formy pisemnej ma taki skutek, iż w przypadku sporu, nie jest dopuszczalny, na fakt dokonania czynności, dowód z zeznań świadka, ani dowód z przesłuchania stron. Jednakże kwestie podatkowe funkcjonują odmiennie. Zgodnie z art. 180 Ordynacji podatkowej – jako dowód należy dopuścić wszystko, co może przyczynić się do wyjaśnienia sprawy, a nie jest sprzeczne z prawem. Dowody dopuszczalne w postępowaniu podatkowym to m.in. dowód z zeznania świadków ( art. 181i art. 196 Ordynacji podatkowej) oraz dowód z zeznania strony (199 Ordynacji podatkowej). Orzecznictwo sądowe potwierdza tę tezę, że w postępowaniu administracyjnym nie obowiązują ograniczenia dowodowe wynikające z przepisów prawa cywilnego (NSA z 12.07.2002r. I SA/łd 2056/2000).

Podatnik nie prowadzący działalności gospodarczej nie ma obowiązku przechowywania dokumentów, dlatego wszelkie dokumenty można zastąpić innymi dowodami, a w szczególności zeznaniami świadków i stron. Takie stanowisko zajął NSA w wyroku z 23.02.1999r. III SA 2359/98. I NSA z 12.07.2002r. sygn. akt I SA/łd 2056/2000.

W przypadku powołania się na fakt zaciągnięcia pożyczki celem sfinansowania wydatku będącego przedmiotem zainteresowania fiskusa, organy podatkowe wnikliwie i przenikliwie, z dużą dozą podstępu, weryfikują wyjaśnienia podatników. Jednym z elementów tej weryfikacji jest badanie zdolności pożyczkodawcy do udzielenia pożyczki. Oczywiście, jak przystało na nasz fiskus, mogą stwierdzić, że to jest istotny element bądź, że jest on nieistotny.

Przykładowo w poniższym wyroku nie uznano wyjaśnień podatnika ze względu na złą sytuacje majątkową pożyczkodawcy.

„Organy podatkowe szczegółowo badały sytuację majątkową rzekomych pożyczkodawców i darczyńców i wyprowadziły z nich logiczne wnioski. Należy zauważyć, że ocena dowodów nie była jednostronna, skoro tam, gdzie sytuacja majątkowa kontrahenta podatniczki nie budziła wątpliwości, fakt pożyczki nie został zakwestionowany” (Wyrok NSA z 13.12.2005 r. sygn akt II FSK 89/2005 i NSA z 04.07.2009r. sygn. akt II FSK 113/08).

W tym zaś, poniższym wyroku, który przez analogię można traktować jako dotyczący umowy pożyczki, uznały, że sytuacja majątkowa pożyczkodawcy nie może wywierać negatywnych konsekwencji dla podatnika, który wskazuje na pożyczkę jako na źródło pokrycia swoich wydatków.

„O ważności czynności prawnej darowizny nie może w żaden sposób przesądzać stan majątkowy jednej ze stron tej czynności. Taka konstrukcja powodowałaby niemożliwą do zaakceptowania odpowiedzialność osoby obdarowanej za legalność dochodów darczyńców. Jest to bowiem okoliczność nie dotycząca bezpośrednio obdarowanego, zaś obdarowany na tę okoliczność nie ma jakiegokolwiek wpływu i nie może z tego tytułu ponosić negatywnych konsekwencji. Skoro organy podatkowe uznały, że stan majątkowy darczyńców nie pozwalał na poczynienie darowizn, należało wszcząć stosowne postępowanie wobec nich” (Wyrok NSA z 03.02.1999r. sygn. akt I SA/Gd 88/97).

Zdolność podatkową pożyczkodawcy fiskus ocenia na bazie wielu możliwych informacji. Może posiadać je z wniosków składanych w sądach o zwolnienie z kosztów sądowych, z wniosków o ulgi podatkowe, czy też o kredyty bankowe itp. Bywają przypadki, iż ocenia to na podstawie materiału dowodowego zgromadzonego podczas specjalnie wszczętego postępowania w sprawie nieujawnionych dochodów.

Podstawowym dowodem, na który powinien wskazać pożyczkobiorca, jest fakt otrzymania kapitału pożyczki. W tej kwestii sama umowa jest niewystarczająca. Umowa pożyczki dochodzi do skutku przez samo porozumienie stron. Dlatego nie można jej utożsamiać z faktem wydania kapitału pożyczki. Na tę okoliczność musi być wiarygodny dowód. Może on być zawarty w treści umowy. Najlepiej, żeby taka pożyczka została przekazana drogą bankową lub przekazem pocztowym.

Istotnym elementem jest moment powołania się na pożyczkę jako na źródło przychodu. Zdarzają się przypadki kwestionowania umów pożyczek z powodu, iż podatnik nie powołał się na nie w postępowaniu I instancji lub w trakcie kontroli na udzieloną mu pożyczkę (Wyrok NSA z 28.03.2008r. sygn. akt II FSK 239/07). W tej kwestii są również wyroki odmienne (WSA z 16.04.2010 r. sygn. akt I SA /Łd 1032/09).

Innym istotnym faktem jest kwestia odprowadzenia podatku od czynności cywilnoprawnej. Jednakże i w tym przypadku bywają wyroki odmienne (WSA z 16.04.2010r. sygn. akt I SA /Łd 1032/09).

Nieraz nawet najdrobniejsze wątpliwości mogą stać się przyczyną zakwestionowania faktu otrzymania pożyczki. Do takich okoliczności należą cechy umowy pożyczki. Przykładem może być brak jakiegokolwiek zabezpieczenia jej spłaty, nieokreślenie konsekwencji w przypadku jej nieterminowego zwrotu itp.

Reasumując:

Na wezwanie fiskusa przychodzimy z umową pożyczki, w której określamy kwotę pożyczki, sposób jej wydania, termin zwrotu, odsetki z tytułu nieterminowego jej zwrotu oraz ustanawiamy zabezpieczenie, przykładowo w postaci poręczenia drugiej osoby, bądź co najmniej weksla własnego. Dokonujemy wyboru pożyczkodawcy, który ma stosowne pokrycie finansowe do udzielenia pożyczki i w miarę możliwości przedstawiamy dokumenty o tej sytuacji finansowej świadczące.

Przestawiamy dokument otrzymania pożyczki. Najlepiej w postaci dokumentu bankowego.

Przestawiamy dokument świadczący o dokonaniu zapłaty podatku od czynności cywilnoprawnej.

Należy zwrócić uwagę na termin zwrotu pożyczki, żeby nie był wskazany w tym samym roku, co dokonaliśmy wydatek, bo może się okazać nieskuteczna pożyczka, ze względu na to, że zwrot jej zostanie doliczony do naszych wydatków.

Powołanie się na pożyczkę ma konsekwencje podatkowe. Niezależnie od podatku od czynności cywilnoprawnych w wysokości 2% kwoty pożyczki, zostanie ona uznana za nieodpłatne świadczenie. Tak więc fiskus będzie chciał określić nam podatek dochodowy od wysokości odsetek, których nie zapłaciliśmy (w przypadku pożyczki nieodpłatnej). W takim przypadku fiskus określa nasz przychód jako równowartość odsetek jakie wzięłyby od nas banki w przypadku udzielenia nam takiej pożyczki. Podobnie postąpi z pożyczkodawcą uznając, że mógł uzyskać przychód w takiej wysokości, a z niego zrezygnował. Dodatkowym zagrożeniem jest fakt, że w roku, w którym nastąpi zwrot pożyczki pojawi się u nas wydatek o którym fiskus będzie wiedział i będzie mógł wszcząć znowu postępowanie w sprawie dochodów nieujawnionych. Dlatego najkorzystniej jest określić w umowie wysokość oprocentowania i termin jego płatności na koniec trwania umowy pożyczki.

Uwaga!  W dalszym ciągu oczekuję na zgłoszenia od Was wpisów do opublikowania w „dniu otwartego bloga”(krzysztof.habich@wp.pl).
Zbliża się Wielka Sobota.
Będzie ona dodatkowo, jeszcze z innego powodu „Wielka”.
W tym dniu zadebiutuje na naszym blogu,
 Od dawna oczekiwana,
Pierwsza Dama naszego bloga,
„Odkrywkowa kopalnia wiedzy”
Nienasza    
JOANNA MAZURCZAK.!!!

Przypuszczam, że w tym dniu nikogo nie zabraknie na blogu. 
Również dotyczy to Rumaka!

                                             
,

17 thoughts on “Przedsiębiorczość – Podatek od nieujawnionych dochodów(część VI)

  1. Panie Krzysztofie, dopisałam 3 komentarze o tym spisku powszechnym… Nie odczytałam chyba właściwie Pana intencji – ale mam nadzieję, że tym razem się wywiązałam :)

    PS. A mój dzień kończy się wtedy, kiedy mogę wreszcie położyć się spać… Czasami zahacza o kolejną dobę…

    1. Oczywiście czytałem. Moją intencją było doprowadzenie do tego, żeby Pani opisała tego pająka w akcji spisu wyborczego Jego cieniutkiej pajęczynki jaka nas – muchy ( nie Mucha) otacza. Na końcu tej pajęczynki jest zamiar zrobienia nam „kuku”. Liczni długów bije, a my się ni epoczuwamy. No może trochę nasz „Ogier”, dzieki któremu nasz dług będzie się rozkładał na więcej „głów”. Do wieczora mnie nie ma na blogu.

  2. paranoja :/ Wiedzą czy dajemy ciała, wiedzą czy wzięliśmy pożyczkę :/ Znają stan naszych kont :/

    POLICYJNE PAŃSTWO! Chyba się do UPR-WIP zapiszę bo szlag mnie trafia jak to czytam :/ Nie mam jakoś serca do zebrań partyjnych i takich tam ale trza działać bo zjedzą nas z kopytami :/

  3. A co jeśli pożyczymy,ale nie jesteśmy w stanie oddać? Będzie sam przychód, druga strona nie jest w stanie ściągnąć kapitału i odsetek. Oczywiście nie mówię tu o oszukiwaniu pożyczkobiorcy, tylko o dogadaniu się ze znajomym, który zarabia na etacie i ma trochę wolnych nieudokumentowanych wydatków?
    Przychodzi mi na myśl jeszcze jedna historia: Jakby to wyglądało podatkowo, gdy płaci nam ktoś zadatek na przypuśćmy kupno naszego mieszkania ale nie wywiązuje się w terminie i zadatek przepada? Czy będzie 2% PCC i 18 dochodowy? Domyślam się, że Pan Krzysztof zna o wiele lepsze rozwiązania, ale mi dzisiaj do głowy przychodzą tylko takie.

    1. Bezspornie trzeba będzie zapłacić podatek dochodowy od kapitału pożyczki, jak również od odsetek. Nie zwrócenie długu stanowi korzyść majątkową. Czynności objęte podatkiem od czynnosci prawnych są enumerowane w ustawie w art. 1. Zadatek nie jest instytucja prawa, która ma samodzielny byt. Jest on powiązany z czynnością cywilnoprawną. Wpłata zadatku dotyczaca umowy sprzedaż zrodzi obowiązek podatkowy nie od zadatku tylko od tej umowy. Myślę, że można się pokusić o skonstruowanie takiej umowy, która nie byłaby objęta podatkiem od czynności cywilnoprawnych. Jednakże zaowocowałoby to podatkiem dochodowym. Tak, że skórka nie warta wyprawki.

      1. Widać, że US w żadnym przypadku nie chce być stratny, biorą sobie za zarządzanie nawet gdy obie strony są na minusie- nieładnie!

  4. noz mi sie otwiera w kieszeni jak czytam o takich rzeczach. to jest rabunek w swietle prawa! zlodzieje i bandyci nami rzadza! zastanawiam sie czy ludzie sa az tak podli i glupi, ze na nich glosuja czy wybory sa notorycznie falszowane.tak czy owak- demokracja jest do d…y!

    1. Pani Maju, głosujący są po prostu naiwni. Mierzą innych własną miarą („na pewno nie ma żadnej pułapki no bo kto byłby aż tak podły?”). Pewnie znajdzie się też grono tych naprawdę podłych, wyrachowanych politykierów.

      Co do fałszowania wyników – sygnały dochodzą. Ale co z tego?

      Najgorsze jest to, że przy wyborach podsuwa się nam pod nos tylko tych „odpowiednio wyselekcjonowanych”. Resztę się ośmiesza, zniesławia albo zamilcza…

      1. Czyli „masz prawo wyboru, ale tylko takiego człowieka, którego my dla Ciebie wybraliśmy”.
        Żałosne…

      2. Ale po co fałszować? Nic nie trzeba fałszować, wystarczy obiecywać ;-). Dla niektórych to nie jest fałszowanie.
        A selekcja kandydatów przez wierchuszki partyj w centralach to zupełnie inna sprawa – też nie fałszowanie.

        Jeśli w tej sytuacji, przy takich możliwościach, ktoś musi jeszcze fałszować to … dobrze. To znaczy, że jest naprawde coraz lepiej ze społeczeństwem.

        Optymista.
        :-)

        1. Jak to po co fałszować? Powodów jest przynajmniej kilka: żeby nie ryzykować przegranej faworyta jednym głosem, żeby jeszcze bardziej ośmieszyć (zbyt niskie poparcie), żeby dostarczyć merdiom uzasadnienia dla zamilczenia (bo zbyt niskie poparcie), głosujących utwierdzić w przekonaniu, że postąpili właściwie głosując na faworytów i „nie zmarnowali głosu”, a wielkich przegranych zniechęcić do dalszych prób.

          1. Już raz cytowałam Niemena, że „ludzi dobrej woli jest więcej”. Tylko błądzą.

            Co do optymizmu – jest nam do życia niezbędny. Bo tylko optymista jest w stanie działać i coś osiągnąć. Pesymista najczęściej nawet nie próbuje.

    2. Władze są emanacją postaw społecznych.

      Jeżeli skończą się donosy od „życzliwych” to można mieć nadzieję, że i we władzach będą ludzie uczciwsi.

      Niestety polskie społeczeństwo nadal w większości składa się z cwaniaków, zazdrośników i oszustów, którzy jako pierwsi krzyczą „Złodziej” na tego, kto umie płacić niskie podatki.

      Nie ma się co dziwić, że fiskus goli nas do żywej skóry, skoro ludzie chcą żeby tak było. Oni nie chcą tylko, żeby golił ich – za to bogatego sąsiada już owszem, bo na pewno ukradł i podatków nie płaci.

      Można narzekać na władzę i urzędy, ale Ci ludzie po prostu to zwykli Polacy, mali i zawistni. Niewielka grupa uczciwych i pracujących lekko w tym kraju nie miała, nie ma i szybko mieć nie będzie, bo mentalność mas nie zmienia się na zawołanie.

      Polska nie była potęgą już od kilku ładnych wieków i nie można ciągle zrzucać winy za ten stan na Rosjan czy Niemców. Polacy sami sobie robią krzywdę, niestety bardzo konsekwentnie i bez specjalnej pomocy z zewnątrz.

      Jedyne co można zrobić dla poprawy sytuacji, to w zasadzie edukować ludzi (znajomych, rodzinę), tak żeby zaczęli w końcu rozumieć wiadomości i nie dawać się ciągle nabierać na obiecanki z TV. Innej drogi nie widzę.

  5. Hmm, widzę że sukcesywnie posuwamy się na przód w temacie, szkoda że tylko drogą negacji…
    Ale pewnie prawda jest taka że obstawili już większość furtek…

Comments are closed.