Piłeś nie idź!

Od piątku, w ciągu czterech dni na polskich drogach zginęły 44 osoby, a 408 zostało rannych w 301 wypadkach poinformował PAP nadkom. Piotr Bieniak z wydziału prasowego Komendy Głównej Policji.

Są trzy rodzaje kłamstw:
kłamstwa, okropne kłamstwa i statystyki
Benjamin Disraeli

 

Smutną wiadomość, zakłócającą świąteczną atmosferę, podały dzisiaj publikatory. Oprócz tych zabitych i rannych,  do dnia dzisiejszego, w okresie Świąt zostało zatrzymanych 990 kierowców, którzy prowadzili pojazdy w stanie wskazującym na spożycie alkoholu.
Pierwszy wniosek wskazuje na wielką lekkomyślność.  Rodzi się pytanie dlaczego zaryzykowali zdrowiem lub życiem swoim, a często i osób drugich i dodatkowo narazili się na odpowiedzialność karną.
Wpadły mi w ręce różne dane statystyczne związane z tym zagadnieniem.
Między innymi następujące dane:
  Impaired Driving In the United States, NHTSA 2006  (Liczba kilometrów przejechanych po pijanemu),
Traffic Safety Factors 2006 NHTSA, DOT HS 801 801, marzec 2008 (Liczba pijanych kierowców ginących  w wypadkach),
Pedestrian Roadway Fatalites NHTSA, DOT HS 809 456, kwiecień 2003 r. (Liczba pijanych pieszych ginących w wypadkach) i inne.

Pierwszy rzut oka na dane statystyczne, aczkolwiek dotyczące USA, ale pozwalające się przenieść z pewnym przybliżeniem, na grunt polski wskazują, że we wszystkich wypadkach śmiertelnych na drogach, w około 30% bierze udział, co najmniej jeden kierowca w stanie wskazującym na spożycie alkoholu. Tak więc  70% wypadków powodują trzeźwi i oprócz tego z pozostałych 30% wypadków wiele jest z ich winy.

     Może niektórzy piją, żeby statystycznie zwiększyć szansę przeżycia?

Oczywiście sprawdzają się słowa Benjamina Disraeli , że  są trzy rodzaje kłamstw.
W tym przypadku  mamy do czynienia ze statystyką, czyli największym kłamstwem.
Zaprezentowane dane nie uwzględniają ilości osób jeżdżących po pijanemu i  ilości osób jeżdżących na trzeźwo.
W kwestii odpowiedzialności z tytułu prowadzenia pojazdu w stanie wskazującym na spożycie alkoholu wytłumaczeniem jest znikoma wykrywalność tego wykroczenia bądź przestępstwa.
Ze statystyk wynika, że  na każde przejechane 225 km przez amerykańskiego kierowcę przypada jeden przejechany kilometr przejechany  w stanie wskazującym na spożycie alkoholu. Jedno zatrzymanie przez Policję wypada w USA statystycznie, co 43 000 km.
Przenosząc to na grunt Polski, można stwierdzić, że człowiek jest zatrzymywany średnio co trzy lata (Średnio samochód w Polsce przejeżdża rocznie około 15 000 km).  Zakładając amerykańskie dane dotyczące przejeżdżania  na każde 225 km jednego km po spożyciu alkoholu, można zaryzykować twierdzenie, ze przeciętny Polak przejeżdża, co roku  66 km po spożyciu alkoholu.

   Z powyższego widać, ze ryzyko  wykrycia faktu jazdy po spożyciu alkoholu jest niewielkie.
Zbliża się Sylwester. Później karnawał. Będzie wiele okazji do spotkań z przyjaciółmi, które wielokrotnie będą zakrapiane alkoholem. Po zakończeniu takiego spotkania rodzi się dylemat: Wracać do domu samochodem czy też przejść się pieszo? (oczywiście są i inne rozwiązania).
W niektórych towarzystwach funkcjonuje takie hasło „ Przyjaciele  nie pozwalają przyjaciołom  prowadzić po pijanemu”. Zastanówmy się czy  są to prawdziwi przyjaciele?
Bezspornie największą wartością w życiu człowieka jest jego życie, kwestia wolności, która mogłaby być zagrożona na skutek jazdy po pijanemu stanowi wartość niższego rzędu.
Statystyczny Amerykanin przebywa pieszo, dziennie trasę 800 m, oczywiście nie licząc  dystansów pokonywanych pieszo w pracy i w domu.  Odpowiada to liczbie 292 km rocznie. Kierowca statystycznie przejeżdża 15 000 km rocznie, czyli 51 razy większy dystans przebywa kierowca niż  pieszy. W USA ginie w wypadkach związanych ze spożyciem alkoholu rocznie 13000 osób z czego 1000 to piesi. Tak więc 12 krotnie więcej ginie kierowców  niż pieszych.
Pojawia się proporcja: przejechanie 51 razy większego dystansu powoduje tylko 12 krotnie większą śmiertelność, czyli co najmniej 4-krotnie mniejsze zagrożeniem dla życia jest powrót z imprezki zakrapianej alkoholem samochodem niż przebycie tego samego dystansu pieszo. Oczywiście nakłada się ryzyko związane z naruszeniem prawa, ale jak wcześniej zwróciłem uwagę jest ono nieznaczne i jednocześnie zagraża wartości stojącej znacznie niżej w hierarchii wartości niż życie.

    Znamy stanowisko Trybunału Konstytucyjnego wyrażone podczas rozprawy dotyczącej konstytucyjności obowiązku zapinania pasów bezpieczeństwa (wpis z 15 grudnia „Cena życia”). Dla przypomnienia, brzmi ono następująco: „jeżeli decyzje jednostek naruszają prawa lub interesy innych osób albo są nieprzemyślane”.
Przebywanie drogi pieszo w stanie wskazującym na spożycie alkoholu jest bezspornie decyzją jednostki nieprzemyślaną i dlatego państwo powinno w tym zakresie z całą bezwzględnością wkroczyć tworząc prawo zakazujące przemieszczania pieszego jednostek w stanie wskazującym na spożycie alkoholu. Przyjaciele udzielający takich rad powinni być z całą surowością karani.

Oczywiście proszę ten wpis przyjąć z  przymrużeniem oka.
Najlepiej alkoholu nie pić.
 Z jednej strony szkodzi zdrowiu, z drugiej portfelowi.
 Jednakże ponieważ jest on dla ludzi, więc trzeba zachowywać umiar i rozsądek. Do domu można wrócić mając za kierowcę osobę w alkoholu nie gustującą.
I tak trzymajcie w karnawale.

24 thoughts on “Piłeś nie idź!

  1. Bezspornie życie dla człowieka NIE JEST ( względnie NIE powinno być !) największą wartością – dla tegoż człowieka.
    Jest bardzo wiele rożnych wartości CENNIEJSZYCH niż życie.

  2. Na początku chciałem skomentować, że się nie zgadzam, ale całe szczęście na końcu poprosiłeś o przymrużenie oka. W tej sytuacji tekst popieram w całości i podpisuję się obiema rękami(lub rękoma – jak kto woli).

    I oczywiście nie zgadzam się, że życie jest największą wartością człowieka. Nie jest. Jak może być coś tak ulotnego najważniejsze? Trzeba wykazać się brakiem refleksji, żeby tak twierdzić. Mamy jeszcze honor, dla którego nasi pradziadkowie nie bali się ginąć i wolność, która teraz ogranicza się jedynie do dowolności w wydawaniu swoich pieniędzy(do tego niepełna) i epatowaniu swoją seksualnością, szczególnie, kiedy jest odmienna od ‚standardowej’.
    Skończyć z tymi wszystkimi zakazami dla naszego dobra i bezpieczeństwa( nie mówię tu akurat o jeździe po alkoholu, ale np. o jeździe bez kasku).

    1. Pawle. Nie będę z Tobą dyskutować, bo każdy ma inną hierarchię wartości i dodatkowo hierarchia ta ulega przemianom w różnych okresach życia i na różnych jego płaszczyznach. Na pewną są osoby gotowe poświęcić życie dla honoru jednakze doświadczenia życiowe wskazują, że znacznie więcej osób jest gotowych poświęcić honor dla życia. Myślę, iż jest to temat na wpis.

  3. Pan Krzysztof zupełnie o budżecie nie myśli. Pić jak najwięcej bo akcyza z tego płynie !

    Karkołomne te wyliczenia ale fajne. Uśmiałem się :D

      1. „Alkohol zagraża życiu” ?
        Panie Krzysztofie !!
        To jak Pan wytłumaczy cud w Kanie Galilejskiej ?
        Dlaczego Jezus nie przemienił wode w Coca Cole lub Red bula lub inny wynalazek z dużą ilością E

        Skoro Najwyższy wie co dobre to Pan śmie to podważać.

        :)

        1. Panie Andrzeju, Adwentyści Dnia Siódmego na przykład twierdzą, że to nie chodziło o wino jakie my dziś znamy, tylko o świeży sok z winogron. Natomiast procentowe używki są wspomniane w Piśmie i Pismo przed nimi ostrzega. Użyte są dla nich określenia amfora czy sycera

          :)

          Jaką ma pan pewność, że tłumaczenie jest prawidłowe?

          1. To był oczywiście żart Pani Joanno.

            Ale zaintrygowała mnie Pani swoim wpisem.

            1) Jakoś nie pałam sympatią do Muzułmanów i choćby z powodu ,ze Allah nie pozwala na alkohol to ja nie twierdzę ,ze alkohol to zło.
            Nie ważne czy po trzeźwemy czy po pijanemu ,ale Europejczycy -Chrześcijanie panowali ,panują nad całym światem.

            2) cyt. „Jaką ma pan pewność, że tłumaczenie jest prawidłowe? ”
            Prosze uwazać na takie argumenty. Skoro podważa Pani jakieś zdarzenia opierając się na prawidłowość tłumaczenia to ja mogę tym samym argumentem negować inne zdarzenia i zjawiska w Biblii.

            P.S
            Z żartu zrobi się polemika ??

          2. :) Wiem, że to był żart :)

            Chodziło mi nie o tłumaczenie całego Pisma, tylko poszczególnych słów. Różne wydania/tłumaczenia mogą się znacznie różnić między sobą. Poza tym języm, którym my się posługujemy, zmienia się w czasie. Pewne określenia wychodzą z użycia, pojawiają się za to nowe terminy, pewne terminy zmieniają znaczenie. To samo zjawisko może się tyczyć oryginalnych języków Pisma.

            Proszę pomyśleć choćby o przykładzie o którym dyskutujemy: picie wina (jakie my znamy) a picie soku z winogron (świeżego) to dwie zupełnie różne rzeczy o zupełnie różnych następstwach :)

            A z tłumaczeniem literatury pięknej też różnie jest. Na przykład znam dwa tłuamczenia Kubusia Puchatka (przepraszam, ale dla mnie akurat przykład na czasie :)). W jedym na te same stwory mam określenie „kolosanty” a w drugim „słonie” :)

  4. Statystyki to fajna rzecz, a problem pijanych kierowców nie rozwiązany w Polsce od lat. A można go ograniczyć. Mam pomysł na rozwiązanie które wg mnie można zastosować szczegóły oczywiście mogę podać generalnie sprowadza się do KAŻDY kierowca ujawniony ,że prowadzi pojazd po spożyciu alkoholu oprócz dzisiaj stosowanych kar ma konfiskowany samochód.Jako ciekawostkę podam przykład Francji – kierowca który d w u k r o t n i e przekroczył szybkość – konfiskata samochodu.

    1. Genialne! Proponuję jeszcze obcinać prawą rękę za jazdę bez pasów i łamać nogi za rozmowę telefoniczną podczas jazdy! To by dopiero zwiększyło nasze bezpieczeństwo!

        1. Mój pomysł jest taki, żeby nie zajmować się prewencją – ale ściganiem sprawców realnych szkód. Co mnie obchodzi, że ktoś jedzie „za szybko”, po pijaku, bez pasów, rozmawia przez telefon, czy pisze smsa – jeśli nikomu krzywdy nie zrobi? Niech sobie jedzie! Ale niech wie, że jak z jego winy coś się komuś stanie, to będzie musiał naprawić wszystkie szkody – i to najlepiej podwójnie.

          Nie można generalizować – myślę, że jest w naszym kraju wielu kierowców, którzy po 4 piwach czy 0,5 l wódki prowadzą lepiej, niż ja na trzeźwo. A jak sprawdzić poziom wyspania, koncentracji, stresu, czy zdenerwowania? (To też wielkie zagrożenia!) Swoją drogą: kto ma kompetencje do ustalenia ile to jeszcze nie jest „za szybko” – a ile już tak? Tak samo z alkoholem itp.

    2. Czy problem pijanych kierowców jest w ogóle problemem? Co kogo obchodzi, że ktoś przejedzie z punktu A do punktu B będąc pod wpływem alkoholu? Nikomu tym krzywdy nie wyrządził. A jeśli by spowodował wypadek to traktowanie go surowiej byłoby dyskryminacja ze względu na prawdopodobną przyczynę upośledzenia jazdy. Przecież nikt nie sprawdza, czy kierowca nie jest np zmęczony, albo nie zażywał jakichś leków utrudniających prowadzenie pojazdów, a przecież zaśnięcie za kierownicą jest bardziej niebezpieczne od wypicia jednego drinka. Kierowca powinien być karany tylko za wyrządzone z jego winy szkody: jeśli spowoduje wypadek, powinien zapłacić mandat oraz wypłacić odszkodowanie za wszystkie straty materialne i zdrowotne innych uczestników wypadku.

      A konfiskata samochodu na pewno spowoduje wzrost wysokości łapówek. Bo skoro kierowca może stracić auto za 10000 to z chęcią zapłaci 1000 żeby je zatrzymać.

      1. zgadzam się z wami Panowie, ktoś może prowadzić gorzej z wysoką temperaturą i katarem niż ktoś inny po trzech piwach

    3. To co u Francuzów z formułą jeden?! Przerażające! :)

      A Arabowie za kradzież obcinają dłoń. Albo oblewają kwasem kobiety, które nie mają ochoty na ożenek z pierwszym lepszym.

      Z tymi samochodami jest podobnie – kara niewspółmierna do winy. Ale oczywiście wizja odstraszać może.

  5. Ręce i nie tylko opadają ciekawe dlaczego na całym świecie stosuje się sankcje za jazdę po spożyciu alkoholu a nie za jazdę z gorączką. Konfiskata samochodu bez względu do kogo należy niech te osoby lub instytucje w procesie cywilnym dochodzą swoich roszczeń. Sprawę łapówek można prosto rozwiązać. Jak pisałam mam precyzyjny plan rozwiązania tego problemu. Nie czytałam Waszego komentarza dot. Francji ciekawe dlaczego.

    1. Trzeba by zacząć rozważania od tego dlaczego ludzie piją. Moim zdaniem picie jest to wynik jakichś problemów. Zakładając prawdziwość tego założenia Pani metoda nie może się sprawdzić ponieważ dokłada problemów zamiast ich odejmować. Dokłada zarówno niepokornemu kierowcy jak i całemu społeczeństwu. Kierowca jest niezadowolony bo zabrano mu samochód, jeżeli był finansowany to bank jest niezadowolony bo kierowca nie ma ochoty płacić dalszych rat, bank jest niezadowolony 2 bo musi sądzić się z kierowcą, sędzia jest niezadowolony bo zasypują go tysiącem takich spraw. Społeczeństwo jest niezadowolone bo sprawy sądowe się ciągna latami, jak kierowca znowu popije, to jeszcze go zamkną i znowu trzeba będzie finansować już nie tylko sędziego ale jeszcze jego pobyt w zakładzie karnym.

      Swoją drogą jeżeli alkohol jest taki okropny i w ogóle to jak Państwo może czerpać z jego sprzedaży jeszcze korzyści w formie akcyzy :)

      Może nałóżmy idąc Pani tokiem myślenia akcyzę na pijanych kierowców a zdejmijmy ją z alkoholi w ogóle.

      W jakim stopniu zmniejszyła się liczba wypadków we Francji po wprowadzeniu tych przepisów?

      Jeżeli Pani tak szybko opadają ręce to co by się stało gdyby Panią coś tak bardzo zszokowało za kierownicą jakiegoś pojazdu. Strach pomyśleć :)

    2. Droga Dorotko!

      To, że gdzieś tak robią, nie jest żadnym argumentem. Jeśli indianie w Ameryce Południowej smarują ciało odchodami, żeby ich owady nie kąsały, czy oznacza to, że i my powinniśmy tak robić? To, że na całym świecie obowiązuje jakiś bezsensowny / niesprawiedliwy przepis, nie czyni tego przepisu ani trochę bardziej sensownym / sprawiedliwym. Dyskutujmy na argumenty. Podstawowe pytanie to: dlaczego karać kogoś, kto nikomu nic złego nie zrobił?

      Jeśli poczułaś się urażona moim pierwszym komentarzem – przepraszam. Myślałem, że Twój komentarz miał charakter ironiczny – i stąd taka forma mojego.

      1. Miło czytać Twoje słowa, oczywiście nie czuje się obrazona. Jest jakiś problem nie tuzinkowy spierajmy się dyskutujmy ale go nie odrzucajmy i nie sprowadzajmy do twierdzenia ” a w Ameryce to murzynów biją”Oczywiście problemów jest wszędzie wiele ale ze smutkiem patrzę i słucham od wielu lat jak wszyscy „płaczą” co się stało po kolejnych świętach , dniach wolnych ilu zabitych ilu złapanych kierowców po alkoholu mleko wylało się już dawno a my……….

        1. Widzisz, mi się wydaje, że problemem nie są zbyt niskie kary dla pijanych kierowców – ale jest nim zbyt niska karalność sprawców wypadków. Ludzie przyzwyczaili się do traktowania ich jak dzieci i nie skupiają się na tym, żeby nikomu nie zrobić krzywdy – ale żeby nie przekroczyć przepisów. Kierowcy są zasypywani milionem nakazów i zakazów, przez co zapominają o najważniejszej regule: zachować rozsądek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *