Krzysztof Habich czyli wojna z Państwem

Najsłynniejszemu polskiemu „oszustowi podatkowemu” prokuratura nie zdołała dotychczas udowodnić żadnego oszustwa podatkowego

– Na poszczególne podatki przepisuję po prostu właściwe pigułki – mówił Krzysztof Habich w latach 90. – Na VAT różowa, na dochodowy zielona, a na ryczałt biała. Na początku lat 90. uchodził za jednego z najbogatszych ludzi w kraju, był nagradzany i fetowany. A choć dziś siedzi w więzieniu, to zarzucanych mu licznych oszustw podatkowych wymiar sprawiedliwości nie jest mu w stanie udowodnić.

Doradcy podatkowi mówili o nim „Larry Flint polskiego biznesu”, bo tak jak amerykański magnat porno uwielbiał prowokować urzędników. W wyniku jego prowokacji państwo musiało szybko zmieniać przepisy, a on zostawał z pieniędzmi. W kilkudziesięciu sprawach sądowych on i jego klienci zostali już uniewinnieni. Dwadzieścia miesięcy temu został aresztowany pod zarzutem wyłudzania VAT. Proces w tej sprawie do dziś nie może się rozpocząć.

15 lutego 2002 roku na schodach Sądu Rejonowego w Siedlcach Krzysztofa Habicha zatrzymała policja. Właśnie zakończył się jego kolejny proces. Podczas rozprawy prokuratura wycofała akt oskarżenia i oświadczyła, że sprawy nie było – po trwającym prawie pięć lat śledztwie okazało się, że policja prawdopodobnie wymuszała zeznania na świadkach.

Winne jest złe prawo podatkowe

Krzysztof Habich to bardzo kontrowersyjna postać. Choć nie jest prawnikiem, znakomicie potrafi poruszać się w materii prawnopodatkowej, czyniąc użytek ze znajdywanych w niej licznych furtek i dziur, pozostawionych przez nie tak uważnych posłów i urzędników aparatu skarbowego. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby ta wiedza nie prowadziła do naciągania fiskusa – czyli wszystkich podatników – na zwrot pieniędzy za fikcyjne bądź odpowiednio ustawione transakcje. Straty poniosło także wielu korzystających z porad Krzysztofa Habicha. Być może nie potrafili tak biegle jak on posługiwać się przepisami przed obliczem służb skarbowych.

Aparat skarbowy, z którego drwił sobie Habich przez wiele lat, zrewanżował mu się wieloma doniesieniami do prokuratury, ale niewiele wytoczonych przeciwko niemu spraw udało się doprowadzić do finału, czyli prawomocnego wyroku. Habich tymczasem siedzi w więzieniu, stając się wzbudzającą współczucie ofiarą wściekłych, ale bezsilnych stróżów prawa podatkowego. Racja być może jest po stronie urzędników skarbowych, ale sympatia – po stronie tego, który z nimi zadarł.

Ofiarą nie jest jednak Krzysztof Habich, ofiarami jesteśmy my, podatnicy. Przypadek Habicha kompromituje państwo i stan prawa podatkowego w naszym kraju. Nie byłoby pokrętnych jego interpretacji, gdyby nie było dziurawe i pokrętne. Habicha wykreowali właściwie sami twórcy prawa podatkowego, którzy nie są w stanie przewidzieć złych konsekwencji złych przepisów. To jeszcze jeden argument za jak najdalej idącym uproszczeniem prawa podatkowego, wprowadzeniem jednolitego podatku dochodowego, likwidacją ulg i wyłączeń w VAT.

Wcześniej czy później Habich wyjdzie przecież z więzienia. A poza tym mogą znaleźć się jego naśladowcy.

Krzysztof Bień

Wychodzącemu z budynku Habichowi zajechały drogę dwa cywilne samochody. – Z pierwszego wysiadło czterech gości – wspomina Piotr Sarba, jego były kierowca – błysnęli policyjnymi legitymacjami, spytali, czy wejdzie grzecznie do środka. Wtedy ostatni raz widziałem szefa na wolności.

Przedtem prokuratorzy z całego kraju kilkadziesiąt razy oskarżali Habicha o oszustwa podatkowe, lecz choć jego działania pozbawiły państwo milionów planowanych dochodów z podatków, to ani razu nie udało się udowodnić mu złamania prawa. Tym razem miał zostać wreszcie przykładnie ukarany.

Sprawę wziął w swoje ręce sam Kazimierz Olejnik, znany m. in. z rozpracowania łódzkiej „ośmiornicy”. Prokurator ogłosił wykrycie wyjątkowo niebezpiecznej szajki oszustów podatkowych. Aresztowano ponad dwadzieścia osób. Na pierwszych stronach gazet widniały słowa prokuratora Olejnika: „Przywódcą grupy okazuje się dobrze znany aparatowi skarbowemu Krzysztof H.! „. Prokuratura zarzucała mu utworzenie organizacji przestępczej, która miała wyłudzać podatek VAT eksportując koszulki, filmy i płyty produkowane w zakładach pracy chronionej (warsztaty szkolne). Wobec aresztowanych zastosowano nadzwyczajne środki ostrożności – na przesłuchania, ze skutymi nogami i rękami, konwojowali ich uzbrojeni i zamaskowani członkowie brygady antyterrorystycznej.

Kiedy akta prokuratury sięgały dwustu tomów po dwieście stron każdy, prasa zaczęła zapominać o Habichu. Prokurator Olejnik awansował tymczasem do Warszawy, a trudną sprawę zostawił łódzkim kolegom. Wkrótce sądy odwoławcze wypuściły prawie wszystkich aresztowanych. Krzysztof Habich został wprawdzie za kratkami, ale okoliczności sprawy postawiły prokuraturę w gorszym położeniu.

Witold Modzelewski, były wiceminister finansów i twórca ustawy o VAT, a obecnie doradca podatkowy, jednoznacznie stwierdził w ekspertyzie, że nie ma tu mowy o złamaniu prawa. Wkrótce później wiceminister finansów Jan Czekaj w odpowiedzi na sejmową interpelację przyznał, że zastosowana przez łódzką prokuraturę klauzula „obejścia prawa podatkowego” nie ma podstaw prawnych.

W oficjalnym faksie rzecznik łódzkiej prokuratury apelacyjnej Małgorzata Glapska-Dudkiewicz twierdzi, że dowodem winy Habicha jest czterdzieści tysięcy stron zgromadzonych akt.

Menedżer roku

60-letni dziś Krzysztof Habich działalność gospodarczą zaczął już w warszawskim liceum, organizując w latach 60. chałupniczą produkcję długopisów. Podczas studiów na Wydziale Maszyn Roboczych stołecznej Politechniki założył oficjalny biznes – zakład usług remontowych Estetyka. – Interes okazał się na tyle intratny, że studiowałem aż 10 lat – śmiał się w wywiadach, kiedy już był powszechnie znany. Gdy w latach 80. w całym kraju brakowało papy, Habich razem ze swoim amerykańskim partnerem produkował jej rekordowe ilości w jednej z pierwszych firm polonijnych.

Prawdziwym eldorado dla okazał się dla niego dopiero wolny rynek. Niedługo po wyborach w 1989 roku zaczął inwestować z rozmachem pieniądze w kilka branż naraz. W ciągu trzech lat po zmianie ustroju kontrolował już kilkadziesiąt firm produkujących m. in. silniki, materiały budowlane i programy komputerowe. Gdy rozbudowę holdingu utrudniała przestarzała sieć telefoniczna, Habich wyposażył swoich dyrektorów w wojskowe radiotelefony i wyznaczył godziny codziennych odpraw. Po rozpadzie ZSRR Habich pierwszy raz dał próbkę swoich umiejętności finansowych: wykorzystując różny kurs rubla w poradzieckich republikach i odpowiednio dobierając drogę przepływu pieniędzy i towarów potrafił pomnożyć zainwestowany kapitał prawdopodobnie osiem razy. W kraju zdobywał wtedy tytuły menedżera i biznesmena roku.

Wkrótce, występując już jako ogólnopolski holding doradczo-finansowy World Leasing, zaczął konkurować ze skarbem państwa. Kiedy III RP emitowała pierwsze obligacje, WL zrobił to samo – skrupulatnie wykorzystując wszystkie wprowadzone właśnie ulgi i zwolnienia dla kupujących.

Korzystając z przedwojennego kodeksu handlowego Habich wprowadził do obiegu tysiące swoich czeków i weksli, tworząc karkołomne konstrukcje, które – dzięki bałaganowi w przepisach – pozwalały zaoszczędzić na podatkach do dwudziestu procent. – Zdecydował się na krok, który w końcu doprowadził państwo do furii – mówi dr Robert Gwiazdowski z Centrum im Adama Smitha – zaczął dzielić się swoją wiedzą z innymi. – Gotowe, i zdaniem konkurencyjnych doradców, nawet bezbłędne systemy finansowe Habich zaczął najzwyczajniej sprzedawać wybranym firmom.

Zawsze krok przed fiskusem

„Jeżeli firma ma zarobić 100 złotych na produkcji wiader i z tego 40 złotych oddać państwu, to ja powiem jej, jak zarobić 80 zł na rynku papierów wartościowych i nie oddać nic, bo jest ulga podatkowa” – takimi radami Habich przekonuje nawet dyrektorów przedsiębiorstw państwowych. Sporą część oszczędności podatkowych swoich klientów Habich kazał płacić sobie jako prowizję. Ale zadowoleni byli wszyscy – oprócz urzędów skarbowych.

Krzysztof Habich, niedoszły inżynier, umieszczając w ekonomicznej prasie ogłoszenia: „Kto chce pracować z Habichem, niech się zgłosi”, ściągnął do siebie kilkunastu młodych absolwentów prawa i zarządzania zatrudnionych dotychczas w Ministerstwie Finansów.

W połowie lat 90. World Leasing stał się jedną z większych firm doradczo-finansowych. Mimo ostrzeżeń urzędów skarbowych z usług Habicha korzystają takie przedsiębiorstwa jak Pekpol, Polfa, Polmosy, zakłady tytoniowe, elektrownie, elektrociepłownie, huty czy spółki komunalne.

Wraz z rosnącą popularnością coraz odważniejsze stają się również porady Habicha. „Na poszczególne podatki przepisuję po prostu właściwe pigułki – mówił w wywiadach prasowych. – Na VAT różowa, na dochodowy zielona, a na ryczałt biała”. Przepisy wciąż jednak nie pozwalały prokuraturze do niczego się przyczepić, choć Habicha coraz częściej nazywano „szarlatanem podatkowym”. Sam chwalił się na lewo i prawo, że w 1992 roku jego World Leasing przy 17 milionach (nowych złotych) przychodu zapłacił jedyne 1800 złotych podatku. Alarmowane przez kontrolerów skarbowych Ministerstwo Finansów spieszyło z kolejnymi nowelizacjami ustaw podatkowych. Zlikwidowano część ulg. Kiedy później Habich stwierdził, że tylko ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych była z jego powodu zmieniana pięć lat pod rząd, Ministerstwo Finansów nie zaprzeczało.

Państwo ograniczyło w końcu przywileje podatkowe wyłącznie do obligacji skarbowych (a potem je w ogóle zlikwidowało), ale WL nadal korzystał z ulg, usprawiedliwiając to obrotem obligacjami przedwojennymi. Wcześniej ogłaszał, że skupuje obligacje państwowe emitowane przed wojną. Prokuratura, próbując znaleźć słaby punkt w mechanizmach World Leasing, zakwestionowała obrót tymi papierami, twierdząc, że dawno utraciły ważność. W środowisku prawniczym wybuchł w tej sprawie spór, który szybko ucięła Komisja Papierów Wartościowych, stwierdzając: przedwojenne obligacje to makulatura. Habich stracił część argumentów, ale sytuacja okazała się kłopotliwa dla państwa: zachęcając do kupowania nowych obligacji musiało przyznać, że starych nie będzie skupować.

W każdym razie Habichowi można już było postawić zarzut: handlował nieważnymi papierami, a więc wyłudzał pieniądze. Sami prokuratorzy zgadzali się jednak, że z udowodnieniem przestępstwa jest problem. „Trzeba przyznać – mówiła „Gazecie Wyborczej” o swoim przeciwniku prokurator Ewa Ambroziak – że Habich nie tylko w mojej sprawie był zawsze krok przed fiskusem”.

Głąby i lenie

W roku 1995 wydawało się, że wreszcie przeholował. Prokuratura oskarżyła Habicha o oszustwo polegające na fikcyjnym eksporcie ziemniaków do Rosji. Sąd skazał go za to na dwa lata więzienia w zawieszeniu i wysoką grzywnę. Wkrótce jednak sam prokurator przyznał, że prawo było niespójne, a sąd II instancji uchylił wyrok w całości, tłumacząc to niejasnościami w ustawowych zapisach.

Wraz z kolejnymi wygranymi Habich hardzieje. Publicznie beształ urzędników, że są „głąbami i leniami”, skoro wypuszczają takie buble legislacyjne. Fiskus zaczął mu wytaczać pierwsze sprawy karnoskarbowe. – Dla władzy takie maniery były absolutną nowością – wspomina ówczesny asystent Habicha, dziś jeden z droższych doradców podatkowych – po pierwsze nie było wtedy zwyczaju polemizowania z kimś takim jak minister finansów, ten urząd po prostu budził strach. Po drugie urzędnicy skarbowi byli niezwykle aroganccy i butni.

Liczba spraw, jakie aparat skarbowy wytoczył Habichowi, zaczęła rosnąć w geometrycznym tempie. W niektórych zapadały wyroki na korzyść urzędów, ale to tylko zaogniło sytuację. Oto, w identycznych sprawach jedne sądy przyznawały rację podatnikom, a inne – fiskusowi. Habich grał urzędnikom na nosie: jak z takim prawem ma sobie poradzić zwykły obywatel, skoro nawet sądy okazują się bezradne?

W obronie Opani i Holoubka

Krzysztof Habich, rubaszny grubasek z taksówkarskim wąsikiem, pozwalał sobie tymczasem na coraz śmielsze tłumaczenie walki, jaką prowadził ze skarbem państwa: „Państwo lubi zabierać – mówił w wywiadzie dla „Expressu Wieczornego”. – Bo to takie miłe coś dawać, w świetle kamer telewizyjnych mówić o osłonach socjalnych, o tej całej budżetówce, służbie zdrowia, i emeryturach dawanych jak jałmużna. Jedną ręką się wyciąga z kieszeni, a drugą niby daje, ale im większe pieniądze przewijają się przez ministerstwa, tym są tam ładniejsze gabinety, nowocześniejsze samochody”.

Gdy w roku 1994 wprowadzono ryczałt w podatku dochodowym od osób fizycznych, Krzysztof Habich natychmiast odkrył, że to doskonały sposób oszczędzania dla co najmniej kilkunastu branż. Za jego radą skorzystali z tego m. in. artyści, którzy zakładając jednoosobowe „przedsiębiorstwa rozrywkowe”, zaczęli płacić kilkakrotnie mniejszy podatek. W Warszawie czołówkę polskich aktorów (m. in. Magdalenę Zawadzką, Gustawa Holoubka, Mariana Opanię) Urząd Skarbowy na warszawskim Mokotowie oskarżył w związku z tym o oszustwo podatkowe. Habich wziął ich w obronę. Sprawa oparła się o Naczelny Sąd Administracyjny, pisały o niej prawie wszystkie gazety. Dzień przed ogłoszeniem wyroku – po sześciu rozprawach – Habich wysłał do redakcji faks z zaproszeniem na „lampkę szampana w związku z wygraną sprawą”. Nie mylił się: sąd pozew urzędu oddalił, a w uzasadnieniu wyroku padły słowa o marnej jakości prawa podatkowego.

Komercyjną działalność World Leasing Habich łączył z darmowym doradzaniem. Spływające w lawinowym tempie prośby o pomoc i sygnały o nadużyciach fiskusa sprawiły, że zorganizował w swojej firmie Stowarzyszenie Ochrony Podatnika. – Miał niezwykle chaotyczny styl pracy – opowiadają jego współpracownicy. – W biurze zawsze kłębił się tłum przedsiębiorców z całego kraju, wizyty klientów, kolejne pożyczki, ekspertyzy prawne. Po poradę do jednej z najbogatszych osób w kraju ludzie przychodzili wprost z ulicy. W poczekalniach WL obok głównych księgowych i dyrektorów finansowych grzecznie ustawiali się w kolejce także znani gangsterzy, ludzie kojarzeni z zorganizowaną przestępczością. – Bywało, że dorwał go na korytarzu hurtownik spod Grójca po poradę – opowiada jego były współpracownik – i Habich brał go na dwugodzinną pogadankę z darmową kawą, opóźniając cały swój terminarz nawet o godzinę. – Porady finansowe i komentarze Habicha zamieszczało wiele gazet. Dzięki pisanemu pod jego dyktando dodatkowi „Jak nie dać się oskubać fiskusowi” nakład „Super Expressu” rozszedł się błyskawicznie. On sam rozpoczął objazd kraju z serią wykładów pod podobnym tytułem.

– Gdyby zachowywał się normalnie, czyli po cichu, większość „byków” w ustawach przetrwałaby do dziś, a on sam byłby w czołówce tabeli – wspominają Krzysztofa Habicha jego niedawni sąsiedzi z listy najbogatszych Polaków – ale on lubił nie tylko zarobić na państwie, ale jeszcze wywalić urzędnikom swój jęzor.

Koniec zabawy

Mniej więcej wtedy, gdy pijący toast z Holoubkiem uśmiechnięty Habich pojawił się na czołówkach gazet, w biurach World Leasing trwały już intensywne kontrole. Ekipy inspektorów z urzędów skarbowych sprawdzały wszystkie dokumenty w jego imperium: od delegacji do sprawozdań rocznych. Kontrolerzy zaczęli zajmować konta firmy, kierowali zawiadomienia do prokuratur. Jednocześnie zaczęły się podobne kontrole w firmach, które korzystały z doradztwa WL. Zabezpieczone dokumenty księgowe kilkudziesięciu firm zaczęły powoli wylewać się z prokuratur wojewódzkich. Kiedy w ciechanowskiej zabrakło miejsca na normalną pracę, wynajęto willę pod miastem.

W tym czasie swoją kulminację osiągnął najgłośniejszy bodaj spór Habicha z państwem. Sprawa dotyczyła pożyczek, jakich udzielał klientom. A dokładniej – opłat skarbowych, jakich miał unikać przy pożyczaniu innym pieniędzy. Przedsiębiorcy co roku wydają majątek na opłaty skarbowe (m. in. od pożyczki, od weksla, hipoteki, obligacji) i szczerze ich nienawidzą.

W sprawach podatkowych decyzje urzędów skarbowych mają natychmiastową wykonalność. Żeby się od nich odwołać do sądu, niezbędne jest wpłacenie tzw. wpisu sądowego, bardzo dużego w sprawach administracyjnych. W roku 1996 urzędy skarbowe oraz prokuratury zajęły wszystkie konta World Leasing, bliźniaczych spółek Sukces i Przymierze, a następnie prywatne konta Habicha oraz członków jego rodziny. Pozbawienie gotówki doprowadza niektóre firmy na krawędź bankructwa; większość zwalnia ludzi. Habich, przygotowany na taką ewentualność, część pieniędzy (prawdopodobnie kilka milionów złotych), do końca trzymał w sejfie. Prawie całą sumę przeznaczył na wykupienie obligacji. Zorganizował też kosztowną koalicję kilku klientów i dotarł z nią do Sądu Najwyższego, który przyznał mu rację: urzędy skarbowe nie miały prawa żądać opłaty skarbowej od pożyczek udzielanych przez Habicha. Zwrot pieniędzy dostała jednak tylko ta dziewiątka firm, której udało się dotrzeć do najwyższej instancji. Setki pozostałych dostało komunikat z Ministerstwa Finansów: opłata skarbowa raz zapłacona nie podlega zwrotowi.

World Leasing praktycznie przestał już wtedy istnieć, ale jego twórca ciągle był aktywny. Własnym sumptem wydał dwie książki – manifest swoich poglądów. Punkowy anarchizm miesza się tam z liberalnymi poglądami ekonomicznymi. Podpierając się cytatami z Platona, Abrahama Lincolna i Jana Pawła II pisał, co myśli o kolejnych rządach III Rzeczypospolitej. „Uczciwi obywatele godzą się na istnienie państwa, bo wiedzą, że ono obroni ich choćby przed złodziejami. Jakże gorzko się rozczarowują, kiedy państwo okazuje się złodziejem największym, z jedną tylko różnicą: rabusie przyznają, że zabierają dla siebie. A państwo mówi, że zabiera dla innych, poszkodowanych przez los. Związek z państwem polega bowiem na tym, że pewne jest tylko to, iż trzeba dać. Natomiast czy cokolwiek się otrzyma w zamian jest absolutnie niezwiązane z tym, ile się dało i czy w ogóle dało się cokolwiek” („Ostatnich gryzą psy”).

Śpiewniki bez VAT

Głównym elementem afery łódzkiej miał być fakt, że Krzysztof Habich wyłudzał podatek VAT przy eksporcie śpiewników do filharmonii narodowej na Filipinach. Akurat w tym przypadku ani Habich, ani nikt z pośredników o zwrot podatku nie występował. Prawdopodobnie natomiast podpowiedział on kilkunastu drobnym przedsiębiorcom, jak zarobić na ulgach podatkowych dla zakładów pracy chronionej. Skorzystał z faktu, że przy eksporcie czegokolwiek wyprodukowanego w warsztatach szkolnych (traktowanych jak takie zakłady) państwo zwracało eksporterowi VAT, nawet jeżeli ten wcześniej go nie zapłacił. Zanim ten przepis zmieniono, kilkudziesięciu przedsiębiorców zdążyło naprodukować i wyeksportować towarów za dziesiątki milionów złotych, uzyskując zwrot kilku milionów podatku. Żeby spotęgować efekt producenci ustalali bardzo wysokie ceny sprzedawanych płyt CD, filmów i koszulek (kilkaset złotych za sztukę). Jeden z eksportowanych filmów pt. „Afrykańskie pieśni i obrzędy religijne” to nakręcony amatorską kamerą wideo Murzyn okryty prześcieradłem, ganiający po którymś ze szkolnych warsztatów.

Znów jednak od strony formalnej wszystko się zgadzało: utworzone ewidentnie do samej produkcji szkoły funkcjonowały normalnie, miały uczniów, odpowiednie zezwolenia z kuratoriów. Eksport towarów także był faktem – żeby zbadać, czy towary dotarły do egzotycznych krajów, polska policja podobno zaangażowała nawet Interpol. Prokuratura twierdziła, że przestępstwo polegało na obejściu prawa, ale eksperci podatkowi odpowiadali, iż prawo podatkowe nie zna takiego terminu.

Al Capone bez wyroku

Zabezpieczona w sprawie łódzkiej (nieprawidłowości dopatrzył się Urząd Skarbowy w Zgierzu) przez prokuraturę dokumentacja to faktury i kompletna księgowość wszystkich przedsiębiorstw. Brakowało w niej jednak dowodów wskazujących na prowodyra. Podejrzanych o uczestnictwo w aferze trzymano w bardzo ciężkich warunkach i poddawano wielokrotnym przesłuchaniom. Sprawa dotarła do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – To, co zastaliśmy w Łodzi, nadaje się na postępowanie dyscyplinarne wobec prokuratora Olejnika – mówi prof. Andrzej Rzepliński z HFPC. – Ludzie byli upokarzani i łamani podręcznikowymi metodami wymuszania zeznań. Jedna z kobiet była skuwana na nogach i rękach, zaś po rozkuciu umieszczana w dwunastometrowej celi z sześcioma innymi aresztowanymi.

Kiedy autor ustawy o VAT przyznał, że nie dopatruje się naruszenia prawa, a wiceminister finansów Jan Czekaj powtórzył podobną opinię z mównicy sejmowej, sądy odwoławcze zaczęły wypuszczać z aresztu kolejnych podejrzanych w tej sprawie. W areszcie zostały trzy osoby: dwaj obywatele Republiki Konga oraz sam Habich. -Krzysztof Habich wyłudził od państwa miliony zwrotów podatkowych, prywatne ekspertyzy prawne nie mają wartości dowodowych, a od wymierzania sprawiedliwości jest sąd, a nie minister finansów – twierdzi łódzka prokuratura.

Prokuratura zabezpieczyła już wszelką niezbędną dokumentację księgową w tej sprawie, ale Habich „dla uniknięcia prób matactwa” był w areszcie.

Nie wiadomo kiedy proces może się rozpocząć. Jak mówi prezes Sądu Rejonowego w Zgierzu sędzia Bartłomiej Frankowski sprawa jest wyjątkowo skomplikowana i samo przygotowanie się do niej, czyli zrozumienie związanych z nią niuansów prawa podatkowego zajmie sędziom bardzo dużo czasu.

Słynnego gangstera Al Capone udało się posadzić za kratkami za oszustwa podatkowe. Krzysztof Habich jest najsłynniejszym polskim „oszustem podatkowym”, któremu prokuratura nie zdołała jak dotąd udowodnić jakiegokolwiek oszustwa w tej dziedzinie. W kilkudziesięciu sprawach karnych sądy uniewinniały Habicha i jego klientów. Oprócz prokuratury łódzkiej oskarżenia podtrzymują jeszcze m. in. prokuratury w Ciechanowie i Olsztynie. Od ośmiu lat nie zdołały jednak sformułować aktu oskarżenia i najpewniej wkrótce sprawa się przedawni.

Rzeczpospolita
2003-10-11
Tomasz Lipko

101 thoughts on “Krzysztof Habich czyli wojna z Państwem

    1. Dziękuję Panie Rafale. Niestety ksiązki są dawno wydane. Ostatnich gryzą psy i Powietrze na kartki. Postaram się je na koniec tego roku aktualizować i wydac drugi raz. Dodatkowo napisałem Jak nie dać się oskubać fiskusowi ale to już nieaktualne. Mam nadzieję, iż w tym roku uda mi się naoisać dwie książki jedna vhyba będzie maiła też tytuł jak nie dać się oskubac fiskusowi a druga nie wiem jaki tytuł ale będzie o slidaryzmie w państwie. Polecam.

  1. Wielki Szacunek,
    Rozumiem, że jest już Pan na wolności? Można wiedzieć jak długo był Pan bezprawnie za kratami? Dodatkowo czy będzie domagał się Pan odszkodowania?

    1. Ponad dwa lata przebywałem w areszcie. Na razie chcę, kolejny trzeci raz, usiłować złożyć zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Prokuratorów łódzkich z Panem Olejnikiem na czele. Dwie pierwsze proby były nieudane.. Wnioski, zamieniane były na skargi i załatwiane przez Prokuratorów, którzy, moim zdaniem, popełnili przestępstwo. Co do odszkodowania. Trudna sprawa. Na razie nieralna, bo jeszcze nie koniec postępowania karnego.

      1. Będę odwiedział stronę. Prośba o informacje, kiedy następne rozprawy. Postarałbym się przybyć!

  2. Gratuluję Panu odwagi i wytrwałości w głoszeniu tego o czym duża część społeczeństwa wie ale boi się mówić lub nie czyni tego bo tak nie wypada. Pozdrawiam – długoletni zwolennik JKM i UPR.

  3. Podziwiam Pana.
    I przede wszystkim nie za to że udało się Panu wyłapać i użyć tych dziur i prawnych bubli dla własnego interesu. Przede wszystkim za to, że konsekwentnie pluje Pan w twarz (pardon; mordę) temu złodziejskiemu aparatowi przymusu w nazistowsko-stalinowskiej POlsce.
    Życzę dużo zdrowia, szmalu i szczęścia (bo ci na Titanicu to zdrowi byli tylko im szczęścia zabrakło) i samych sukcesów zawodowych i osobistych w Nowym Roku!

  4. Niesamowity z Pana gość. Szczerze podziwiam za odwagę i upór. No i życzę dalszych sukcesów.
    Pozdrawiam.

  5. Zawsze powtarzałem, że skubanie fiskusa, oraz namawianie do tego innych, jest obowiązkiem porządnego człowieka jako brak zgody na zło i niepomaganie złodziejom. Im mniej państwo dostanie pieniędzy, tym mniej zmarnuje!

    1. Oczywiście przede wszystkim trzeba rozsądnie głosować. Lepiej nawet oddać głos nieważny niż popierać mniejsze zło. Zła, bez wzgledu na jego rozmiary nie mozna , w żadnej formie, popierać.

  6. Szczerze Gratuluję Panu i z całego serca życzę sukcesów! Niesamowity z Pana Gość! Pozdrawiam.

  7. Jestem pod wielkim wrażeniem Pana osiągnięć!!
    Chylę czoła przed tak mądrym, spostrzegawczym i inteligentnym człowiekiem. Oby tak dalej!!! Trzymam kciuki!!
    Trzeba walczyć z bandyckim, faszystowsko-bolszewickim „państwem” jakim jest obecna RP. I czekam z niecierpliwością na Pana książki.
    Pozdrawiam serdecznie.

    1. Dziękuję Panie Marku. Dołożę wszelkich starań, żeby książka była interesująca. Planuję ją wydać dopiero jesienią. Do tego czasu, niektóre jej wątki będę na tym blogu prezentował. Zapraszam Pana i Pana znajomych do odwiedzania go.

  8. Jestem pełen podziwu dla Pana, takich ludzi brakuje w naszym kraju… wielki szacunek ..życzę dużo zdrowia i sukcesów na polu zawodowym, oczywiście czekam na Pana książki …
    pozdrawiam serdecznie
    szary obywatel…

  9. Z taką odwagą, determinacją i inteligencją nadaje się Pan na premiera !! Czekamy na książkę !

    1. Panie Łukaszu. Czy nie pomylił Pan pojęć? Zapewne chciał Pan napiać, iż nadaję się na sapera a nie premiera. A jeżeli to nie była pomyłka, to dlaczego Pan mi tak źle życzy? A co do książki, to postaram się Pana nie zawieść.

  10. Szczerze podziwiam za determinację. Myślę, że Pana blog to pozycja obowiązkowa dla każdego rozumnego obywatela. Z wielką przyjemnością dopisuję go do ulubionych a i nie omieszkam rozreklamować wśród znajomych. Pozdrawiam i życzę wielu sukcesów no i aby nie zabrakło Panu siły w dalszej walce.

  11. Szanowny Panie,

    Gratuluję wytrwałości w walce z lewiatanem.
    Proszę uważać na foto-radary, bo być może będą chcieli podejść Pana od innej strony

    1. Niestety media zrobiły swoje – wybór mniejszego zła juz nie jest niczym złym. I ludzie głosują nam niejsze zło z naiwną dziecięca nadzieją że stanie się ono dobrem. A nie ma ŻADNEJ róznicy między PO-PiS-PSL-SLD – to jedna i ta sama banda od lat żerująca na naszych kieszeniach. Ale media skutecznie wmawiają zmeczonym ludziom że czyms się te partie róznią. Samo pokazywanie jednych non stop a nie pokazywanie innych juz wywołuje psychologiczny efekt mniej lub bardziej waznych osób. Taki Pan Korwin Mikke do telewizji nie zapraszany niemal w ogóle na tle innych. A później argumenty ludzi – przeciez on się nei liczy, nawet go w TV nei pokazuja. A czemu go w TV nie pokazują ? Bo przeciez do TV nie zaprasza się kogos kto się nie liczy. Zamkniete koło wzajemnej adoracji. Bandyckie państwo. Ale już Frederic Bastiat pisał 150 lat temu – w literę prawa wpisany jest rabunek a obrona przed nim nazana jest przestępstwem.

  12. Wyjątkowo twardy z Pana facet. Pozdrawiam i życzę wytrwałości w walce z imperium zła.

  13. Po pierwsze – dobrze, że jest ktoś taki, jak pan. Myślę, że ten blog może być bardzo interesujący, więc dodam go do polecanych na swoim.

  14. Dobry wieczór, jestem pod wrażeniem Pańskiej śmiałości:). Uważam że słusznie pan robi, system stworzony w IIIRP daleki jest od doskonałości. Pan wykorzystuje jego luki lecz wszystko jest zgodnie z odgórnie ustalonymi regułami. Moim zdaniem prokurator Olejnik i świta powinni się zastanowić czemu to służy. Niech pan się nie da złamać! Pomodlę się za Pana.
    pozdrawiam

  15. Muszę się przyznać, że po przeczytaniu tego artykułu stał się Pan moim idolem. Gratuluje tego czego już Pan dokonał i życzę powodzenia w dalszej walce ze o swoje.

  16. Panie Krzysztofie, dopiero co odkryłem tego bloga i Pańską osobę i jestem pod ogromnym wrażeniem.

    NIe sądziłem, że tacy ludzie istnieją. Wielki szacunek dla Pana za wytrwałość i konsekwente plucie w twarz urzędzniczej sitwie.

    Czekam na zaktualizowane książki i życzę sukcesów!

  17. Czy to pseudo wyludzanie vatu to bylo cos takiego:
    Naprzyklad: sprzedaje 100 koszulek niby za granice za 20 zl. Mam 2000 zl – niby zysku. Od tego place np podatek 10% a oni zwracaja mi vatu np 20% z 2000 i w ten sposob jestem 10% do przodu – dobrze mysle czy bladze?

    1. Szczerze mówiąc nie umiem precyzyjnie odpowiedzieć. Zapewne poświęce temu wpis. Wstępnie trochę wyjaśnię: Z zasady podatek VAT jest dla przedsiębiorców neutralny. Jest również w fazach wytwarzania i obrotu ( nie do końcowego odbiorcy, który jest konsumentem) neutralny dla państwa. Neutralność może utracić poprzez:
      -działanie prawodawcy nizgodne z zasadą neutralności
      -działanie fiskusa niezgodne z prawem
      -brak zapłaty podatku przez sprzedawcę towaru
      -wystawienie faktury w celach oszukańczych.
      Działanie prawodawcy może przykładowo sprowadzac się do zaniechania poboru podatku należnego. W takim przypadku podatek VAT naliczony podlega zwrotowi (pośrednio lub bezpośredno), a podatek należny nie wpływa. Oznacza to, że państwo świadomie rezygnuje z wpływu i szkodzi budżetowi w imię realizacji jakiś innych celów. Wtedy następuje pseudo wyłudzenie. Dlatego pseudo, bo „chcacemu nie dzieje się krzywda”. Co do liczb. Jezeli podatek dochodowy wyniósłby 10% to oznacza, iż ok 50% są koszty i podstawa naliczania podatku dochodowego okreslona została na ok. 50% obrotu (przy podatku liniowym). A , żeby uzyskać te 10% o których Pan pisze należy poniesć koszty 50% i zapewne zapłacić naliczony w fakturze podatek VAT w wysokości 22% od tych kosztów czyli ok. 10%. Reasumując byłaby to wielka strata dla podatnika. Być może, ze względu na wielki skrót myślowy i uproszczenia liczbowe, to nie jest czytelne, więc kiedyś się postaram to wyjaśnić obszerniej.

  18. Samo to ze ludzie musza czytac ten belkot legislacyjny ciagle sie „usprawniajacy” jest juz tortura wzbudzajaca wspolczocie a Pan potrafil logicznie poruszac sie w tym bagnie… Brawo!!!

    Wina niestety jest nasza, czyli Polakow bo mamy dokladnie to czego chcemy. Sa oczywiscie bardziej winni (jak mawia V z filmu) ale to my tych cwanych lisow postawilismy przy korycie.

    Panski punkt widzenia i przebyte doswiadczenia jest bardzo wazne dla przyszlych pokolen Polakow nie znajacych PRL i resztek „organow” ktore ciagle sie panosza w kraju jak pasozyty. Uwazam ze ma Pan szanse dotrzec jakos do ludzi i zainicjowac przemiane w ich sercach bo nie wiedza nawet ze sa niewolnikami we wlasnym „niepodleglym” kraju.

    Oby starczylo Panu sil wytrwac w tych zmaganiach i nie zeszmacic sie , niech Bog ma Pana w opiece i doda Panu otuchy jak znowu wtraca do lochu.

    1. Moja książka do której pisania się przymierzam ma przywoływać czasy realnego socjalizmu. Przypominać o zniewoleniu ludzi, o pustych półkach i kartkach na podstawowe produkty.Chcę w niej przekazać swoje przemyślenia, jak państwo pod hasłami solidarności rodzi biedę i zniewala ludzi. Dziękuję Panie Andrzeju za słowa otuchy. A odczuwam wyraźnie, iż Bóg mam mnie w swojej opiece.

  19. no to już wiem komu dziękować za uszczelnienie systemu podatkowego.
    zupełnie jak z obecnymi systemami operacyjnymi. są tak dobrze zabezpieczone tylko dzięki ludziom którzy się do nich włamują

    1. Panie Krzysztofie, przypadkowo trafilam na Panska strone, Pana przezyc i pomyslow starczyloby napewno na niejedna jeszcze ksiazke! To wszystko bardzo ciekawe. Pozdrowienia od taty

      1. Pani Agnieszko. Dziękuję za pozdrowienia i sam je przekazuję, na Pani ręce, dla Pani i całej Rodziny. Na blogu można się doszukać kontaktu ze mną bardziej prywatnego. Wyrażam nadzieję, że czas poświęcony na czytanie wpisów, komentarzy i moich odpowiedzi nie uzna Pani za czas stracony i na zawsze pozostane Pani z nami na blogu, na którym Kobiety są rodzynkami. Liczę na Panią, że zachęci Pani Przyjacioł i znajomych, żeby się do nas przyłaczyli.

    2. Faktycznie mam w tym swój udział. Jednakże stoję na stanowisku, że dobrze by było żeby system podatkowy był szczelny. Pod jednym warunkiem; że w związku z tym podatki byłyby niższe Kiedyś mieliśmy takiego przywódce, który nówił, że Polak może zarabiać mało, bo resztę i tak sobie dokradnie. Z podatkami jest podobnie. Ich wysokość musi uwzgledniać możliwość ich omijania..

  20. Serdecznie Pana Witam.Miałem okazje podczas pobytu zdrowotnego na Kraszka przebywać w bezpośredniej bliskości Pana osoby jednak nie udało mi się z Panem porozmawiać jak ja spacerowałem to Pan coś niedomagał i odwrotnie czego bardzo żałuje.Już wtedy określany był Pan osobą niezwykłą.Życzę Panu Wszystkiego Dobrego najbardziej zdrowia spokoju oraz wytrwałości i determinacji w dążeniu do celów pozdrawiam

    1. Panie Grzegorzu. Jak to miło na blogu spotykać znajomego z aresztu. Napisał Pan bardzo delikatnie. Tylko wtajemniczeni wiedzą, ze ‚Kraszka” to szpital więzienny. Jednakże osobiście uważam, że blog to przestrzeń dla prawdy. Za życzenia dziękuję. Mam nadzieję, że Pan zostanie na zawsze, na tym blogu, z nami. Gorąco pozdrawiam.

      1. Trafiłem tu dzięki jednej z ostatnich notek na blogu p. Korwina-Mikke no proszę, jak zwykle się nie zawiodłem.

        Po przeczytaniu chciałem coś napisać, że niesamowity z Pana Gość, że podziw i szacunek za to co Pan robi i robił ale wszystko to już jest wyżej w komentarzach więc nie będę powtarzał.

        Dodaję ten blog do zakładek i czekam na Pana książkę.

        Pozdrawiam i życzę samych wygranych z największym z możliwych rabusiów w POL.

      2. Szacunek! :)
        Czekam na publikacje.
        Jestem młodym przedsiębiorcą i uważam, że ludzie z taką wiedzą jak Pan są na wagę złota! (w szkołach tego nie uczą)

        1. Próbuje mnie Pan namowić żebym przytył. Myślę, że większość ludzi tego nie chce takiej wiedzy. Dla niektórych taka wiedza jest bolesna. Jak to miło wierzyć, ze dostaje się coś od państwa. Jak to nie mile słuchać, że żeby coś od państwa dostać to państwo musi, to coś i jeszcze z dużą nakładką, komuś zabrać i to pod przymusem.Jeżeliby chcieli to mogą mnie zapraszac do szkół.

          1. witam
            co do wiedzy tez dla co niektorych bolesne jest to ze panstwo tyle zabiera.
            np na GPW zarobimy troche od tego musimy oddac podatek dochodowy.
            idziemy na zakupy placimy VAT najczesciej 23%
            pocieszajacy jest fakt ze ludzie pomalu zaczynaja odwracac sie od TV i tej papki co media nam podaja(sam nie mam TV w domu i jestem wolnym czlowiekiem – choc czesciowo)

      3. Na Panski blog trafilem przypadkowo wczoraj i od razu dodalem go do ulubionych w zakladkach.Wspaniala lektura .Goraco zachecam i kibicuje Panskim planom wydania nowych publikacji.Potrzeba edukacji a raczej otwarcia oczu spoleczenstwu jest ogromna.Wielki szacunek i trzymam kciuki za Pana.

        1. w moich dotychczas napisanych książkach było podkreślone, że jedyną przeszkodą, w drodze do bogactw narodu, jest świadomość społeczeństwa. Wierzę, że ten blog pozwoli mi należycie wypełniać tą misję. Proszę o mocne trzymanie kciuków i zachęcanie znajomych żeby byli tu razem z nami.

  21. Jest Pan moim bohaterem. Jestem początkującym artystą, który próbuje założyć w tym k…”raju”, swoją firmę i przeraża mnie nonsensowny bajzel prawny, oraz ogrom biurokracji. Racja moralna jest po Pańskiej stronie. Gdybym mógł jakoś swoimi skromnymi umiejętnościami wspomóc w propagowaniu Pańskich idei, proszę dać znać.

    1. Panie Tomaszu. Wierzę, że mi pomożecie. Wierzę, że będziecie ze mną. Niedługo wybory. Postarajmy sie, żeby Prawiica przez duże „P”
      miała swoich kilku przedstawicieli w parlamencie. Należy pomagać Panu Korwinowi Mikke.

  22. Ogromny szacunek dla Pana osiągnięć. Gdybym ja był odpowiedzialny za aparat skarbowy w tym kraju to poprostu zatrudniłbym Pana zamiast tak zaciekle walczyć.
    Dodałem pana stronę do ulubionych ….

    1. To nie o aparat skarbowy chodzi. Oni, jak ludzie, jeden lepiej drugi gorzej, ale robia swoje. Urzędnik ma prawo działac w ramach prawa. Nas niszczy prawo. Urzędnicy szkodzą nam tylko swoją ilością (częściowo wynikającą z prawa) i nieraz błędnymi wykładniami (zazwyczaj to też wina prawa). Jaka rada. Kandydaci UPR i WiP w parlamencie. Chociaż kilka miejsc. Popierajmy Korwina

  23. Panie Krzysztofie, Pan zrobił coś, czego nie wypada robić wobec państwa, nie wypada okradać złodzieja, a Panu się udało i nie złamał Pan prawa. Oby więcej mądrych ludzi robiło takie rzeczy zwłaszcza, że podatki rosną i rośnie szara strefa.

    1. Panie Karolu. Kradzież to zabór mienia w sposób gwałcący wole jego posiadacza. Jeżeli posiadacz mienia (budżet) tworzy za pomocą państwa, takie przepisy prawa, które pozwalają wziąć to znaczy, że dokonywane to jest za jego przyzwoleniem. Wtedy nie można mówić o kradzieży. Przykładowo czy okrada się alkoholika, który sam prosi, że gdy się zobaczy u niego wódkę, to trzeba mu ją zabrać? Moim zdaniem nie. Bywa, ze alkoholik jest z tego tytułu zły. No cóż. Prosił i ma. Nie może mieć pretensji.

  24. Panie Krzysztofie,
    jest Pan moim bohaterem. Cytat z książki, który został zamieszczony, jest nieprawdopodobny! Nie znam słów, które tak dosadnie i trafnie określają relację na linii państwo – obywatel. Moim marzeniem jest, żeby ludzie pokroju wspomnianych w artykule ministrów i prokuratorów kiedyś przejrzeli na oczy i zrozumieli, jak bardzo się mylą. Również po to, żeby Pana praca nie poszła na marne. Przykre jest tylko to, że wielu ludzi uzna Pana za przestępce, nazwie złodziejem i krętaczem, a tymczasem jest Pan prawdziwym artystą. To, czego Pan dokonał, utwierdziło mnie w przekonaniu, że moje poglądy są słuszne, choć często słyszę, że jestem w błędzie. I za to będę Panu zawsze dziękować.

    Pozdrawiam serdecznie
    Maciek

    1. Dziękuję. W mojej teorii podatki trzeba płacić zawsze zgodnie z prawem. Prawo ustanawia pństwo. Jeżeli zostaje ono tak ustanowione, że jest mozliwość, zrealizować swój cel i zapłacić niższy podatek lub wręcz jego zwrot to wybór należy do podatnika. On wybiera pomiedzy dobrem budzetu a swoim dobrem i dobrem swojej rodziny. Jest oczywiste, że podatki są zamachem na konstytucyjnie chronione prawo do własności.
      Myślę, żeby z Was – moi mili goście bloga, zrobić sędziów bez togi i spróbować osądzić moje zachowanie. Żebyście to właśnie Wy stwierdzili, czy swoim zachowaniem naruszyłem jakikolwiek przepis prawa?

      1. Panie Krzysztofie,

        Zacznę od wyrazów uznania, nie słyszałem wcześniej o Pana poczynaniach, ale po zapoznaniu się z tym blogiem – jestem pod OGROMNYM wrażeniem. Gratuluję i życzę dalszych sukcesów.

        Wracając natomiast do sprawy sędziów bez togi. Na polskim prawie nie znam się na tyle dobrze żeby móc oceniać czy któryś z przepisów został przez Pana złamany. Z moralnego punktu widzenia natomiast uważam Pana postępowanie za właściwie, albo my albo oni. Sam prowadzę firmę i uważam za złodziejstwo karanie mnie taką ilością „danin” i podatków za to że daję ludziom pracę i nie wyciągam ręki do Państwa.

        Pozdrawiam serdecznie

  25. Miło czytać takie historie. Podobnie jak wszyscy komentujący czekam niecierpliwie na jakąś książkę.

    Ze swojej strony dodam, że również jestem za tym żeby płacić podatki. Ale podatki a nie lichwę. Pomyśleć, że w średniowieczu ludziska uważali dziesięcinę za szczyt wyzysku… My oddajemy ponad 50% dochodu. Do tego obowiązkowe składki na to, śmo, tamto i owamto. Pewnie się uzbiera z 70% wszystkiego. To nie są podatki! Ministerstwo promowało niedawno akcję brania paragonów od sprzedawców. A ja znajomym gadam: żądaj żeby na kasę nie nabijał pod żadnym pozorem. Im mniej Ci złodzieje dostaną tym mniej przetrwonią… Uważam nawet, że z moralnego punktu widzenia to jest jak najbardziej właściwe działanie: wszak jest to ochrona swojego mienia przed grabieżą a nie podatki. Żal tylko, że uczciwy człowiek musi do takich metod we własnym kraju się uciekać.

    Liczę, że będzie Pan kandydował w najbliższych wyborach…

    Właśnie będę zakładał firmę – ciekawe co z tego wyjdzie. Kluczowa sprawa jak dla mnie to kumata księgowa co potrafi się w tym odnaleźć :/

    1. Prawdopodobnie zacznę dokonywać wpisy dla zaczynających i prowadzących działalność gospodarczą. Na razie brak czasu. Co do wyborów, to nie zamierzam w tych wyborach kandydować. Jednakże nigdy nie wiadomo. Jezeli miałbym ściągnąć dużo głosów dla „naszych” to bym się zdecydował.

      1. @Jezeli miałbym ściągnąć dużo głosów dla „naszych” to bym się zdecydował.

        każdy powód dobry aby na nasze wyszło… :)

  26. Świetny materiał dla młodych ludzi na zrozumienie ustroju w naszym kraju i niepewności, jaka nas w nim czeka.
    Z mojej strony wielkie uznanie za siły, upór i kompetencje w Pańskich działaniach.

    1. Politycy to pasorzyty żerujący na pracy obywateli, chcą by człowiek był niewolnikien systemu posiadając otępiały umysł. Nie potrafią znieść gdy ktoś wychyla się przed szereg okazując się osobą inteligentną, zaradną, a miał być przecież kretynem. Wielu pasożytów z zazdrości nie potrafi znieść tego, że to nie oni potrafią zarobić duże pieniądze. Wtedy świadomi swej bezślności, podejmują żałosne działania.

  27. WIEM JAK BARDZO BOLESNY JEST UPÓR I WALKA O PRAWDĘ W TYM KRAJU. GŁĘBOKO WIERZĘ ŻE PAŃSKA POSTAWA PANIE KRZYSZTOFIE KTÓREGOŚ DNIA PRZEŁAMIE STANDARDY ZACHOWAŃ BEZKARNYCH URZĘDNIKÓW I USZLACHETNI RELACJE PAŃSTWA WOBEC OBYWATELA. ŻYCZĘ PANU WYTRWAŁOŚCI I ZDROWIA ORAZ WIELU POGODNYCH DNI. SERDECZNIE POZDRAWIAM .BOGDAN BARON

  28. No a Habich , herbu Sokół
    Słuszny podziw budzi wokół
    Bo łeb ma nie od parady
    Fiskus nie da mu już rady

    Pozdrawiam JM

    1. a gdzie tam – ja bym na premiera p Krzysia brał. Ministrem może być małpa ważne żeby ten co może najwięcej miał łeb na karku.

      1. Zeki. Jezeli Twój komentarz był inspirowany moją wzmianką w odpowiedziach przy „przedsiębiorczości”, to poinformuję Cie dlaczego nie będę, ani ministrem, ani premierem. Kiedyś myslałem, że w rachunkowości kreatywnej jestem mistrzem świata. Podobnie myślałem o prawie kreatywnym. Teraz wiem, że są lepsi i to dużo lepsi. Na rządzących bierze sie najlepszych z najlepszych a nie takie miernoty jak ja.

        1. Panie Krzysiu tu nie chodzi o to kto lepiej będzie kombinował! Wręcz przeciwnie. Ja bym sobie życzył premiera co mając pojęcie o kombinowaniu (a Pan mimo wszystko ma nie małe) będzie dążył do tego żeby ludziska nie musieli kombinować!

          Minister to pajac co musi pod dyktando premiera kreować politykę swojego resortu. Więc na premiera bym Pana od ręki desygnował gdybym tylko mógł!

  29. Wspaniały blog. Jako przedsiębiorca z zagranicy , prowadzący biznes w Polsce, chylę czoła przed Panem.

    Co miesiąc PRZERAŻA mnie kwota jaką wydaję na podatki, ZUSY, VAT w Polsce. Moje biuro księgowe rozkłada ręce. Kogo można się poradzić w sprawie legalnych sposobów obniżenia podatków przy malych kosztach a dużych zyskach? Gdy mnie uczono biznesu, stawiano na niskie koszty. W Polsce uczę się koszty generować :( Kogo się poradzić? Doradców podatkowych? Czy zostaje już tylko off-shore?
    Czy istnieje jakaś publikacja gdzie można przeczytać o nowinach podatkoych?
    Z góry dziękuję za sugestie.
    Pozdrawiam

    1. Szanowni Panowie. Jezeli skldkę i podatek uznamy za koszt zysku, to poprzez generowanie kosztów uzyskania przychodów dochodzimy do minimalizacji kosztów uzyskania zysku. To nie tylko tak jest w Polsce. Nie wiem w jakim państwie na codzień żyjecie, no widocznie w bardziej sprzyjającym przedsiębiorcom. W ramach rad, uwzględniając własną wrodzoną skromność, radzę radzić się mnie. Ja nigdy nie uzyskałem statusu doradcy podatkowego. Ustawę zrobiono po to, żeby mnie zdjąć z boiska doradczego. Ja powiedziałem, że nie będę się ubiegał o taka koncesję. Bo to wstyd uzyskać zezwolenie od Ministra Finansów na pomniejszanie podatków. Dałem przykład będący pytaniem – jak psy dobierałyby hycli, gdyby mogły dawać zezwolenia na taką działalność? krzysztof.habich@wp.pl

      1. Dziękuję bardzo za odpowiedź. Pozwolę sobie skrobnąć do Pana maila i serdecznie dziękuję za ofertę pomocy.

  30. Z jednej strony po przeczytaniu kilku historii krew sie we mnie gotowala a pozniej docieralo do mnie, iz Pan z pelna stanowczoscia i opanowaniem staje w szranki z ta hydra urzednicza i finalnie to oni musza przelknac upokorzenie.
    Jestem pelen podziwu i szacunku za Pana postawe. Wlasnie przez znajomych dotarlem do Pana strony i spiesze z wiescia dalej.
    Z pozdrowieniami
    Artur

    1. No to zapraszam do naszej blogowej Rodziny i prosze o aktywność (komentarze, wpisy w dniu wolnego bloga i odpowiedzi na cudze komentarze. No i oczywi scie zapraszamy Pana znajomych. Do zobaczenia

      1. Witam,
        Panie Krzysztofie, kiedy przeczytałem Pańską historię i komentarze to naszła mnie taka refleksja, że choć zmieniły się czasy, to nie zmieniły się metody. Już w starożytności było tak, że niewygodne osoby alienowało się od społeczeństwa. Z kolei w średniowieczu był nawet taki bohater jak Robin Hood, który łupił władzę i ciągle był nękany. Dlatego teraz widzę autentyczną analogię. Trzymamy kciuki Panie Krzysztofie Hood :))
        P.S. Ja również niedawno podjąłem walkę, tylko że z ZUSem. Stworzyłem nawet stronę o tym http://www.BiznesBezZUSu.pl. Z nimi jest podobnie sami tworzą coś co dla innych jest zakazane. Czy zgodzi się Pan z opinią, że ZUS to zakazany system argentyński?
        Pozdrawiam
        Karol

  31. Szanowny Krzysztofie!

    Grzebanie w internecie ma rozne,dobre strony.M.in.trafia sie na ciekawe stroniczki,co tez wlasnie uczynilem.Polacy zawsze lubili Janosikow.A jezeli ktos jeszcze umial przylozyc Panstwu,to momentalnie stawal sie narodowym bohaterem.Rzeczywiscie powalczyles z durnymi przepisami,tworzonymi chyba nie przez medrcow.Jestes przykladem sytuacji Polski-wzlot -upadek i jak czytam ,zanosi sie znow na wznoszenie.Daj Boze ,aby te blogowe wiatry gornego lotu, nie zamienily sie na nastepne twarde przyziemienie.Pozdrowiam A.A

  32. jest pan prawdziwym gościem godnym naśladowania żyjemy w tak popapranym państwie.proszę poda tytuły kolejnych książek chętnie przeczytam pozdrawiam życze zdrowia

  33. Wielki szacunek dla Pana za samotną walkę z tym bezdusznym i złodziejskim systemem. O Pana istnieniu i dokonaniach dowiedziałem się na jednym ze spotkań z Panem Januszem. Od tamtej pory jest Pan dla mnie niedoścignionym wzorem i autorytetem. Sam niedługo zakładam działalność gospodarczą i zdaję sobie sprawę z ilości nonsensownych przepisów jakie będę musiał spełnić.
    Z niecierpliwością oczekuję na publikację książki. Blog dodam do ulubionych i z pewnością polecę znajomym.
    Pozdrawiam

  34. Niestety, to kolejna historia jaką czytam, że Państwo wygrywa z obywatelem zawsze – bez względu na to czy ma rację czy nie.

    Nie rozumiem tylko jednej rzeczy, dlaczego kogoś zamyka się na tak długi czas w areszcie „dla uniknięcia prób matactwa”, gdy nawet nie ma się choćby jednego dowodu? To tak, jakby ukarać dziecko – tak na wszelki wypadek – bez względu na to czy zrobiło coś złego czy nie.

    Od siebie dodam ciekawą rzecz. Obecnie prowadzę działalność gospodarczą już ponad 2 lata, więc jestem zmuszony płacić „pełny ZUS”. Poszedłem więc dodatkowo do pracy, a że mam dochody powyżej minimalnej wymaganej płacy, to muszę za firmę co miesiąc opłacać NFZ.

    Ciekawe jest to, że mój pracodawca również go za mnie opłaca, czyli NFZ jest opłacany dwukrotnie.

    Czy to znaczy, że będę dwa razy zdrowszy? :) Jak można to ominąć i płacić NFZ tylko raz?

    Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na Pańskie książki
    „Mały przedsiębiorca”

    1. Areszt ma charakter wydobywczy. Moze dać jakiś wynik. Zresztą jest też bardzo wygodny. Prokurator ma czas, to mu dowożą delikwenta. W przeciwnym wypadku musi czekać, a taki niezdyscyplinowany „przestępca” będzie uprzejmy stawić się na wezwania. Co do składek na zdrowie, to niestety takie są przepisy.

      1. Panie Habich, właśnie uratował mi Pan wieczór, ponieważ od godz. 17 z nieznanych przyczyn zastanawiam się nad bezsilnością obywatela legalnie okradanego przez Państwo. Chciałbym Panu zaoferować pomoc w przekształceniu Pańskiej strony w bardziej intuicyjną, z pewnością przysłuży się naszemu społeczeństwu i jego edukacji – hobbystycznie a nie komercyjnie:) Pozdrawiam serdecznie i życzę sukcesów.

Comments are closed.