Dzień wspomnień – to były piekne dni- spotkanie z poezją (część III)

Stanisław Kostka Neumann  był komunistą. Znany jest jako autor propagandowych tekstów. Dziś dla Was Pieśń o Czerwonej Fladze. tym czystym znaku ludzkiej awangardy. Mam nadzieję, że ta piosenka znajdzie sie również w Waszym śpiewniku.

Myśmy w niewoli dżungli się rodzili, a ci, co naszą wciąż deptali godność, wszystkie więzienia nami zapełnili nie zawahawszy się przed żadną zbrodnią. Lecz gdy na drodze do wyswobodzenia kłody pod nogi rzucał stary świat, Czerwona flaga nad nami płonęła, ten awangardy ludzkiej czysty znak. Na Wschodzie wtedy nowy świat się zrodził, rozpromieniony Leninowską prawdą. Szóstą część świata wspaniale oswobodził zryw – który także Stalin myślą natchnął. I gdy w szeregi nasze, w nasze dzieła znienacka motłoch pewny siebie wpadł – Czerwona flaga nad nami płonęła, ten awangardy ludzkiej czysty znak. (…)

Wiersz ukazał się w tomiku poezji socjalistycznej pt. „SZTAFETA POKOJU” w 1950r.

14 thoughts on “Dzień wspomnień – to były piekne dni- spotkanie z poezją (część III)

  1. „Rozpromieniony Leninowską prawdą” – o tej zdaje się ksiądz Tischner zapomniał, referując o rodzajach prawdy. No chyba, że się ten rodzaj zakwalifikował do kategorii g…o-prawda.

    Ale, trzeba przyznać, że szczery: „I gdy w szeregi nasze, w nasze dzieła znienacka motłoch pewny siebie wpadł (…)”

    Panie Krzysztofie, ja mam wrażenie, że Pan zbiera takie kwiatki…?

      1. Oj! To ja muszę dziś kilka razy kabaret obejrzeć i potrenować właściwe reakcje!

  2. co jak co ale żyć w tamtych czasach to była masakra :/ Pranie mózgu na każdym kroku. Jak nasze ojce się nie dały ześwirować to ja nie wiem…

    1. Na obozie wojskowym – to takie miesięczne przeszkolenie wojskowe dla studentów, oficerowie opowiadakl nam o bohaterze: stał na warcie, a w tym czasie przyjechał do niego z daleka ojciec. Nie mógł się z nim, w związku z służbą spotkać. Zardny ojciec dowiedział się w jakim rejonie odbywa on tą służbę. Odnalazł go i zbliżał sie żeby się przywitać. Syn groźnym głosem zaczał wydawać komendy typu: stój bo będę strzelał. Oddał strzał ostrzegawczy w górę. Ojciec spokojnie zwracał mu uwagę, zeby się nie wygłupiał. To były ostatnie uwago ojca w życiu. Chwilę potem, w związku z niebezpiecznym zbliżaniem się do wartownika – syna został przez niego zastrzelony. No cóż taki regulamin. Syn dostał w nagrode urlop okolicznościowy. Niestety nie mógł już go wykorzystac na spotkanie z ojcem.

        1. Domyślam sie, że ta wysoka ocena dotyczy mojej osoby, bo ja tego i inych wspaniałych zachowań uczyłem się przy powiewającej czerwonej fladze na obozie wojskowym.

          1. Niestety, nie Panie Krzysztofie. Wojsko to porządek, karność i słuchanie rozkazów. Widać tego typu wspaniałych zachowań nie udało się w Panu zakorzenić.

            Zamiast karnie wykonywać co władzuchna karze, Pan o jakiejś wolności, inicjatywie, samodzielnym podejmowaniu decyzji i, nie daj Boże, o odpowiedzialności za własne decyzje propaguje! Toż to sabotaż myśli, którą towarzysz Stalin natchnął!

          2. Dziękuję. Dzięki Panu zrozumiałem, dlaczego jestem tylko szeregowcem. Poprawię tekst -jestem strszym szeregowcem, ze względu na date urodzenia i nie starszym ze wzgledu na zasługi dla Wojska polskiego

          3. Obawiam się, że jeśli chodzi o myślozbrodnie, to każdy z nas jest chorobliwym recydywistą :)

  3. Na szczęście poza oficjalnym obiegiem powstawała poezja równie ambitna jak to cudo powyżej ale przynajmniej czytać się ją daje :] I już wiadomo jak się nasi przodkowie bronili przed indoktrynacją :D

    Był Gomułka, człowiek prawy,
    co za polskie cierpiał sprawy.
    Polskę chętnie by wyzwolił
    lecz mu Chruszczow nie pozwolił.
    Więc narzekał lud na Władka
    chociaż był on nam jak matka…
    Teraz, po dziesięciu latkach,
    wspominają ludzie Władka:
    Była szynka i bekony,
    polędwice, balerony,
    masła, cukru, czekolady
    nie kupował nikt spod lady.
    Teraz zęby złóż na półce
    i podumaj o Gomułce.
    Ten Gomułka stracił względy
    bo popełnił ciężkie błędy.
    Potem przyszło inne życie,
    nastał Edzio Odnowiciel.
    Gdy ten Edzio się rozżalił –
    ludzie pracy pomagali.
    Kilka latek wnet przeminie,
    mlekiem, miodem kraj popłynie.
    Więc czekali pełni wiary,
    czekał młody, czekał stary,
    z taką wiarą czekał lud
    na komunistyczny cud.
    Tak mijały sobie lata…
    Lecz cóż dzieje się, u kata?
    Najpierw cukier znikł w oddali,
    mięsa coraz mniej dawali,
    towar płynął gdzieś za morze
    no i było coraz gorzej.
    Chociaż chłop wciąż sieje zboże,
    karmi świnie, ziemię orze,
    masło, mięso już fikcyjne,
    za to ceny komercyjne…
    A wtem Radio Moskwa gada:
    „U nas budiet Olimpiada!”
    I wnet ludzie zrozumieli,
    kto się z nimi dobrem dzieli.
    Pociąg mknął po lśniącej stali,
    lecz go wnet przyszwejsowali.
    Potem przyszedł nowy cios –
    to Wybrzeża zabrzmiał głos.
    Lud zawołał: „Polskę czyścić!”
    i zadrżeli komuniści.
    Przewrócono kilka stołków
    komunistycznych pachołków.
    Jeszcze się tłumaczył Gierek,
    że miał przecież chęci szczere…
    Ten co w długi Polskę wpędził
    o odnowie jeszcze ględził.
    Jeszcze liczył na górników,
    lecz nie dało to wyników.
    Rzekła mu górnicza brać:
    „Won stąd k…a twoja mać!”
    Teraz już się nie uchował,
    wnet na serce zachorował
    (stary komunistów kawał:
    jak podpadłeś – serca zawał).
    Nastał teraz Stasio Kania,
    będzie nowy kawał drania.
    W pierwszych słowach Stasio śpiewał,
    jak to kocha on Breżniewa.
    Już jest sterowany zdalnie,
    wciąż wyraża się pochwalnie.
    Teraz wiedzą wioski, miasta:
    Partia wrogiem jest i basta!
    Kończą rządy się czerwone,
    wasze dni są policzone!
    Niech się cieszy Kraj nasz cały,
    ponad nami Orzeł Biały!
    Niech drży w każdym oku rzęsa…
    Niech nam żyje Lech Wałęsa!

    1. To autor w/w wierszyka zakończył nasza historie wspólczrsną na ok. 1990 roku, bo kilka lat pózniej już fraza o „lechu” byłaby inna

Comments are closed.