Dzień wolnego bloga – Leon Zawodowiec

Nawet pracujący jak pszczółka,
nagle zaczyna bzykać
.
Władysław Grzeszczyk

Dziś dla Was dwugłos o histori zawodowej Leona i naszego blogowicza Ryszarda. W części pierwszej, oczami Pana Ryszarda zaś w części drugiej – moimi. Część trzecia, to wylicznki Pana Ryszarda mające znaleść odpowiedź, czy emerytura powinna być waloryzowana kwotowo, czy też procentowo.

Autorem wpisu w dzisiejszym dniu otwartego bloga jest Pan Ryszard Nieżorawski. Poprosił mnie o pomoc w redagowaniu treści swojego wpisu o Leonie Zawodowcu po zawodówce i Ryszardzie Zawodowcu po Politechnice Gdańskiej. Prośbę w specyficzny sposób spełniłem. Napisałem ten tekst  trochę inaczej.

Część I

Moi rodzice uzyskali przed wojną średnie wykształcenie. Od najmłodszych lat byłem  skażony informacją, że wiedza to potęga i okno na świat. Najprostsza droga do dobrobytu i spokojnej starości. A więc podstawówka, ogólniak i wyższe studia na Politechnice Gdańskiej.
Leon z prostej rodziny po podstawówce poszedł do zawodówki. Wojsko i praca w stoczni.
Ja po ciężkich studiach też wylądowałem w stoczni. Jako konstruktor, projektowałem elektryczne układy automatyki. Na stażu dostałem 2400zł a po stażu 2600zł.(rok 1972).
Leon w tym czasie już jako brygadzista zarabiał ponad 5000zł.
Pracowałem stojąc  godzinami przy desce projektowej z ołówkiem w ręku, Leon śrubokrętem dokręcał kabelki na statku.
Mając na starcie 4 osobową rodzinę (bliźniacy), każdą wolną chwilę poświęcałem na dodatkową pracę, aby zapewnić skromny byt żonie i dzieciom. Po prawie dwóch latach walki z urzędami zdobyłem mieszkanie kwaterunkowe, dwupokojowe na 4 piętrze bez windy.
Leon dostał pożyczkę na mieszkanie spółdzielcze, która w większości została umorzona.
Często popołudniami udzielałem korepetycji,    a każdy urlop zamieniałem na dodatkową pracę.  Leon chodził z kolegami na mecze sportowe,  a urlopy spędzał z rodziną na wczasach.
W poszukiwaniu lepiej płatnej pracy,   po kilku latach wylądowałem na wyższej uczelni jako starszy asystent i później starszy wykładowca. Po 13 latach  opuściłem  uczelnię  i  podjąłem  działalność  gospodarczą.
Leon pozostał w stoczni do końca.
Leon w wieku 60 lat dostał odprawę 40 000zł i przeszedł na wcześniejszą emeryturę,   ponad 3000zł.
Ja w wieku 63 lata też skorzystałem z wcześniejszej emerytury i ZUS naliczył mi po 37 latach pracy aż 1470,27zł. Dzisiaj po dwóch latach emerytura wzrosła mi o 115zł,  a Leonowi ponad 230zł. Leon chodzi na uniwersytet III wieku i jeździ po świecie, a ja dalej dorabiam na emeryturze,  jak długo?

Ryszard
Nieżorawski

Część II

Moi rodzice uzyskali przed wojną średnie wykształcenie. Od najmłodszych lat byłem  skażony informacją, że wiedza to potęga i okno na świat. Najprostsza droga do dobrobytu i spokojnej starości. A więc podstawówka, ogólniak i wyższe studia na Politechnice Gdańskiej.
Leon z prostej rodziny po podstawówce poszedł do zawodówki. Wojsko i praca w stoczni.
Ja po ciężkich studiach też wylądowałem w stoczni. Jako konstruktor, projektowałem elektryczne układy automatyki. Na stażu dostałem 2400zł a po stażu 2600zł.(rok 1972).
Leon w tym czasie już jako brygadzista zarabiał ponad 5000zł.
Pracowałem stojąc  godzinami przy desce projektowej z ołówkiem w ręku, Leon śrubokrętem dokręcał kabelki na statku.
Mając na starcie 4 osobową rodzinę (bliźniacy), każdą wolną chwilę poświęcałem na dodatkową pracę, aby zapewnić skromny byt żonie i dzieciom. Po prawie dwóch latach walki z urzędami zdobyłem mieszkanie kwaterunkowe, dwupokojowe na 4 piętrze bez windy.
Leon dostał pożyczkę na mieszkanie spółdzielcze, która w większości została umorzona.
Często popołudniami udzielałem korepetycji,    a każdy urlop zamieniałem na dodatkową pracę.  Leon chodził z kolegami na mecze sportowe,  a urlopy spędzał z rodziną na wczasach.
W poszukiwaniu lepiej płatnej pracy,   po kilku latach wylądowałem na wyższej uczelni jako starszy asystent i później starszy wykładowca.

Któregoś dnia podszedł do mnie Leon i zagadnął; Ryszardzie – wiem jaki Ty jesteś zdolny. Widzę jak ciężko pracujesz. Nie dość, że na etacie w naszym biurze projektowym, to jeszcze te korepetycje. Swój czas wolny spędzasz w zatłoczonej kolejce przemieszczając się od jednego ucznia do drugiego, całe Trójmiasto. Nawet nie masz takich warunków mieszkaniowy, żeby udzielać korepetycji w domu. Masz tylko dwójkę dzieci, a to i tak przez przypadek, że urodziły ci się bliźniaczki. Żona twoja ciężko pracuje, żebyście mogli związać koniec z końcem zamiast zajmować się wychowaniem dzieci, tak jak robi to moja niepracująca żona z naszą piątką dzieciaków.
Podziękowałem za te wyrazy współczucia i pożegnałem Leona, bo musiałem pojechać, aż do Gdyni Orłowa, żeby godzinkę pouczyć cudzego dzieciaka, matematyki. Na uczenie swoich nie miałem nigdy czasu. Leon nie dał za wygraną. Poradził mi, żebym schował dyplom i przyszedł do niego na wydział i zaczął pracę jako elektryk. Zarobisz dużo więcej, będziesz miał dużo więcej czasu na własne dzieci. Żona będzie mogła przestać pracować i zająć się domem – radził mnie.
Wpierw wzdrygnąłem się. Ja, niezwykle uzdolniony inżynier,  mam porzucić swoją pracę i udawać  człowieka niewykształconego żeby móc pracować fizycznie? Przemyślałem i  jednak skorzystałem z rady mojego Leona. Zgłosiłem się do pracy jako niewykwalifikowany elektryk. Pokazałem świadectwo ze szkoły podstawionej, mówiąc, że to jest moje wykształcenie.  Świadectwa ze szkoły średniej nie mogłem pokazać, bo był na nim stempel politechniki Gdańskiej.  Na początek zaproponowano mi 3500 zł.. Było to znacznie więcej niż otrzymywałem jako inżynier. Po trzech miesiącach moje zarobki skoczyły już na 4800.  Niestety pewnego dnia wezwał mnie szef i powiedział. Panie Nieżorawski; stocznia to nie piaskownica. U nas bez wykształcenia nie można pracować. Musi Pan pójść do zasadniczej szkoły zawodowej i zdobyć wykształcenie. Gryzłem się w język, żeby nie palnąć, że jestem inżynierem. Zrozumiałem, że jeżeli się do tego przyznam to zostanę wyrzucony z pracy. Przed oczyma stanęły mi zatłoczone kolejki  i jazdy nimi do swoich uczniów. Okropne. Pomyślałem – pochodzę trochę, uczyć się nie muszę, bo wszystko umiem. Ukończę tą szkołę i już spokojnie do końca życia będę mógł pracować zawodowo jako elektryk a nie inżynier dorabiający sobie korepetycjami.
Nauka przebiegała zgodnie z moimi przewidywaniami. Wszystko umiałem. Nie tylko nie musiałem się uczyć, ale wręcz odwrotnie. Musiałem się pilnować żeby nie uzewnętrznić swojej wiedzy. Jednakże pewnego dnia – nie wiem, czy byłem tego dnia zmęczony czy rozkojarzony, nauczyciel wezwał mnie do tablicy. Zadał pytanie: jaki jest wzór na obwód koła?  Zawirowało mi w głowie, szukałem odpowiedzi ale w mojej głowie tego dnia gościła pustka.  Nie mogłem się poddać. Ja magister, absolwent Politechniki Gdańskiej nie odpowiem na tak proste pytanie.  Znałem przecież rachunek całkowy.  Wiedziałem, że to najprostsza metoda do wyprowadzenia wzoru na obwód koła.  Określiłem funkcje i granice całkowania. Wynik mnie zaskoczył wyszło 2 Pi – 2 Pi czyli O. Wiedziałem, że wynik, który uzyskałem, to bzdura. Zdenerwowanie nie pozwalało mi myśleć. Zrozpaczony odwróciłem się w stronę klasy a tam ze wszystkich ławek dobiegał do mie szept: zmień granicę całkowania.

Część III

Pytanie dotyczące sposobu  i  celu  waloryzacji przyszłych emerytur?

Przykład:   Emeryt 1 ma emeryturę  500zł.    Emeryt 2,   5000zł.
Zakładam,   że  inflacja  jest   10%.
Czy Emeryt 1 powinien dostać  50zł, a Emeryt 2500zł, czy każdy emeryt np. po 100zł?

Przy waloryzacji 5% po  10 latach Emeryt 1 osiągnie 835zł (wzrost 335zł), Emeryt 2 kwotę 8350miesięcznie (wzrost 3350zł) Dalej 5% rocznie po 20 latach, emeryt 1 dostanie1395zł (wzrost 895zł), a emeryt 2 kwotę 13950zł, (wzrost 8950zł miesięcznie). Przy waloryzacji procentowej, różnica między  emerytami z roku na rok    n i e b e z p i e c z n i e wzrasta.
Przy waloryzacji kwotowej np.  100zł  rocznie po  10 latach emeryt 1 dostawałby 1500miesięcznie, a emeryt 2 kwotę 6000zł.   Dalej  kwotowo 100zł  rocznie  po 20 latach emeryt 1 dostałby  2500zł,  a emeryt 2 kwotę  7000zł. Waloryzacja kwotowa nigdy  nie zrówna emerytur różnica  zawsze  będzie  s t a ł a.   Procentowo różnica wzrasta.

Nasuwają się pytania:
Czy zgodnie z  Konstytucją, że wszyscy są równi, to ma to być równość kwotowa czy procentowa?
Czy różnica wysokości emerytur ma być stała, czy z wiekiem emerytów coraz większa?
Koszyk  inflacyjny  spożywany  jest  przez  emerytów  ilościowo  czy procentowo?
Jeżeli w koszyku będzie  np.  tylko  chleb,  (lub cokolwiek innego),  czy emeryt 2 powinien  go  zjeść  10 razy więcej?
Państwo solidarne? -Dla kogo?
Ile lat żyje emeryt?
Czym się różnią?

Czy nie należy oddzielić  raz obliczonej emerytury,   od  koszyka inflacyjnego  i  każdemu  do  przeżycia dać   jeden koszyk,  a  nie  kilka  i  z roku na rok   coraz więcej  koszyków  temu   kto  dostał  większą emeryturę?
Są to pytania do posłów i senatorów wszystkich opcji.

WNIOSKI: Niech każdy ma emeryturę jaką sobie wypracował. Należałoby  jednak  oddzielić  emeryturę,  od  koszyka  inflacyjnego  i być  solidarnym z tymi,  którzy  dostają  po   700-800 zł   emerytury.  Neutralizacja inflacji liczonej wg średniej, przy waloryzacji procentowej ogranicza chleb dla najbiedniejszych.

Ryszard Nieżorawski

31 thoughts on “Dzień wolnego bloga – Leon Zawodowiec

  1. Pan Ryszard pisza: „Od najmłodszych lat byłem skażony informacją, że wiedza to potęga i okno na świat. Najprostsza droga do dobrobytu i spokojnej starości”. Jeżeli wiedzę w jakimś stopniu utożsamiamy z wykształceniem, to obecnie wiedza jest najprostrzą drogą do bezrobocia. Statystyki są nieubłagane. Najwyższy procent młodzieży bezrobotnej stanowi młodzież z wyższym wykształceniem. Produkujem w wielu dziedzinach dużo za dużo ludzi z wyższym wykształceniem. Oczywiście to jest wolny wybór kazdego młodego człowieka. Jednakże za stworzenia „klimatu”, który zachęca do studiowania odpowiadamy my wszyscy. Leon Zawodowiec jest drogowskazem. Nie koniecznie studia rozwiązują wszystkie ludzkie problemy.

    1. Niestety, a cóż taki 16-18 letni człowiek (bo studiów nie wybiera się przecież po egzaminie maturalnym, ogólny kierunek kształcenia wyższego ludzie mają już określony wcześniej) może wiedzieć o życiu zawodowym? Tyle ile mu rodzice powiedzą. Jeżeli sami pracowali fizycznie, to popychają dziecko w kierunku pracy niefizycznej (popularność kierunków humanistycznych), niewymagających konkretnej wiedzy, nie związanych z produkcją ani technologią.
      W Polsce niestety panuje przekonanie, że praca fizyczna jest pracą gorszą.

    2. Wyższe wyksztalcenie z definicji powinno byc wysokie, a zatem zarówno nie wszyscy powinni je mieć, jak i powinno byc na odpowiednio wysokim poziomie – z całą pewnością do osiągania tylko przez pracowitych i wystarczajaco zdolnych ludzi. Żadnego państwa (gospodarki) nie stać na utrzymywanie tysięcy historyków, politologow itp,. Co oni mieliby robic i za co należałoby im płacic?
      W PRLu lat 70tych – 25% młodziezy miało kończyć licea ogólnokształcace, 25 – technika a 50 % szkoły zasadnicze. I nie szli tam najglupsi ale ci, ktorzy chcieli mieć szybko pracę i samodzielność. Obecnie do szkól zawodowych idą tacy absolwenci gimnazjum, ze nie sa często w stanie opanowac podstaw nawet prostego zawodu.
      Zarobki (kiedyś)robotników i kadry z wyższym wykształceniem – to rzeczywista zadra, choć moze nie wszędzie – mam znajomego inzyniera na emeryturze, ktory pobiera jej ok. 4000 na miesiąc. Ja jako nauczyciel zarabiałem 3-4 razy mniej od niego gdy pracował. A teraz – komu nalezy więcej płacic – historykowi w IPNie, czy kafelkarzowi lub hydraulikowi? To jest RYNEK. Jezeli młodzi ludzie wybierają stosunki międzynarodowe, to je mają – w sklepie czy restauracji na Zachodzie stojąc przy zmywaku. W Poce też kelnerki w restauracjach najczęsciej nie umieją byc kelnerkami ale za to mają skończone prawo i administrację.

      1. Panie Ryszardzie! Mam nadzieję, że się ze mna Pan zgodzi, iż każdy powinien móc uczyć się czego chce i ile lat chce. Jeden warunek – za swoje pieniądze. Oczywście, żeby nie zmarnować talentów, państwo udzielałoby na naukę kredytów, ale po cyklu nauki, bezlitośnie dług odbierało. Tak więc jeden mógłby zostać hstorykiem i pracować na budowie jako niewykwalifikowany robotnik. Ze wzglęedu na wysoki koszt studiów i na niską płacę musiałby przez znaczącą część życia spłacać znaczącą część swojego wynagrodzenia. Ktos inny ukończyłby zawodową szkołę i został glazurnikiem. Po szkole pracowałby na tej samej budowie, co nasz historyk. Koszt jego nauki byłby niski a płaca wysoka. Dlatego on spłacałby swoje zadłuzenie wynikające z kredytu na zdobycie wykształcenia krótko i w wysokości stanowiącej mała częsć jego wynagrodzenia. Oczywiście wywarło to by wpływ na standard życia obydwu panów.
        P.S. O wpisie na blog pamietam. Oczywiscie się ukaże. Gorąco pozdrawiam i wiedząc, że podwyżki emerytury nie mogę życzyć – życzę dobrze płatnych prac zleconych.

  2. co do kwestii liczenia emerytur- jest takie powiedzenie: umiesz liczyć, licz na siebie:)
    Jeśli chodzi o Leona i Ryszarda, to jako że sam pracuję fizycznie mam następujące spostrzeżenia:
    -wiedza rzeczywiście jest podstawą osiągnięcia sukcesu.
    -nie należy mylić wiedzy z wykształceniem.
    -wykształcenie (moim zdaniem) powinno, jak sama nazwa wskazuje wykształcać w nas nawyki czy systemy używania naszego umysłu w celu rozwiązywania problemów dzięki czemu zdobywamy WIEDZĘ.
    -ludziom płaci się z reguły za ich wiedzę i umiejętności właśnie, niezależnie od tego czy to elektrycy, czy naukowcy.
    -oba przypadki opisane w tekście nie mają możliwości zaistnieć w dzisiejszych czasach
    -robotnik zarabia więcej niż projektant wtedy, kiedy musi
    na budowie od podstaw przerabiać projekt osoby, która nie ma zielonego pojęcia o tym, co projektuje – zdarza sie to często:)
    -polska rzeczywistość jest taka, że w przypadku błędnego projektu cała odpowiedzialność i tak spoczywa na wykonawcy, więc mu się te pieniądze po prostu należą:)

    1. Całkowicie się zgadzam Panie Robercie. Taką mam jeszcze luźną uwagę odnośnie poziomu kształcenia zdawalność matury z matematyki na warmi i mazurach to 85%.

      1. tak trochę z przymrużeniem oka: ja osobiście pojąłem trygonometrię dopiero w momencie, kiedy musiałem wykonać betonowe schody. Należało wyliczyć właściwe spadki idp. Podobnie było z proporcjami czy rachunkiem prawdopodobieństwa. Nie dziwi mnie słaby wynik naszych maturzystów – oni nie zdają sobie sprawy, że wiedza jest po prostu niezbędna w życiu. Dlaczego tak jest- to temat na osobną dyskusję:)

  3. Oj tam, oj tam. Jeśli inżynier po studiach nie potrafi sobie znaleźć lepiej płatnej pracy niż fizyczny, to jest dupa nie inżynier. Pewnie na studia poszedł uciekając przed wojskiem, całe studia pił i hulał a własnej firmy nie założy „bo nie ma do tego głowy”. No to pracuje za średnią krajową.
    Ale swoją drogą to naprawdę skandal ile rząd zabiera pieniędzy zatrudnionym na etacie. Dobrze że nie jestem…

  4. Nie wiem dlaczego nikt z naszych blogowiczów nie zajmuje stanowiska równości procentowej bądź ilościowej. Gdyby Pan Ryszard zadał pytanie jak równo dzielić alkohole, to zapewne byłaby ożywiona dyskusja. Pijący piwo powiedziałby, że on powinien dostać 2-x więcej niż ten, który pije spirytus. Pijący spirytus odpowiedziałby, że niech on nie będzie taki „sprawiedliwy”, bo skoro on wypija 1/4 spirytusu, to niech jego interlokutor wypije 5 litrów piwa. Czy mozna żadać równości, z której potem autonomicznie się zrezygnuje? A może każdemu dać po litrze? Ten od spirytusu upije się jak bela, a ten od piwa jeszcze nie ugasi dobrze pragnienia. Widzę, że przykład z chlebem Was nie zainteresował. Rozumiem, że to dieta proteinowa powoduje, że podział chleba to nie interesujący temat.
    W takim razie może podwyżki przekazywane w gorzale i innych trunkach Was zainteresuję. W socjaliżmie był taki problem. Mozna było kupić na kartki określoną ilość wódki lub okresloną ilość wina. Minęlo ok 30 lat i już nie umiemy rozwiazywać podstawowych zadań dotyczących społeczeństwa?Gdzie Wasze poczucie równości bądź nierówności?

      1. a ja myślałem, że pytanie brzmi- na ile chcemy być „solidarni” czyli ile chcemy oddać, tym co gorzej sobie radzą z własnej nieprzymuszonej woli. Co by nie mówił, to impreza przy lustrze jest do bani a wszelkie alkohole w towarzystwie smakują jakby lepiej, dlatego można przynieść na przyjęcie litra a wypić tylko trochę.
        Co do waloryzacji – chodzi chyba o to, żeby siła nabywcza danych świadczeń była zachowana na stałym poziomie. Metody do tego prowadzące mogą być różne, ale cel jest znany – i zostaje osiągnięty lub nie. Czasem mam wrażenie, że dyskutuje się właśnie o metodach w oderwaniu od celu.

    1. moje poczucie rownosci badz nierownosci mowi, ze kazdy z nich powinien za siebie decydowac ile ze swojej wyplaty bedzie miesiecznie odkladal na emeryture na prywatne fundusze emerytalne( najlepiej na kilka) i wtedy bedzie sprawiedliwie. wtedy wysokosc czy roznice w waloryzacji nie stanowilyby problemu. obecny system to jeden z najgorszych i zawsze komus bedzie zle.Bo najpierw panstwo odbiera pod przymusem prawie pol wyplaty a potem decyduje ile tej emerytury komu przyznac i ile komu podniesc i przy tym zawsze ktos jest poszkodowany. bo socjalizm to ustroj, ktory bohaterko pokonuje problemy nieznane w zadnym innym ustroju. panstwo nie powinno decydowac o takich rzeczach bo za co sie wezmie to spieprzy. trzeba zmienic system i kropka

      1. Witam Panią Maję. Pani Maju ma Pani 100% racji. Jednakże problem jest problemem. Ten bohaterski system zrodził go i trzeba rozwiązać. Pan Ryszard nie miał jakiegokolwiek wyboru. Wy macie. Aczkolwiek między złym albo jeszcze gorszym , ale macie. Pan Ryszard zadaje pytanie: jak należy widzieć równość. To nie dotyczy tylko emerytur. To dotyczy życia. Czy podwyżka w firmie państwoej powinna być określana procentowo czy kwotowo itp. Podwyżki kwotowe w nieskończonym okresie czasu zrodzą idealną równość. Tego nie można oczekiwać po podwyżce procentowej. Szczególnym przypadkiem podwyżki procentowej jest podwyżka o procent inflacji. Pieniądz traci 5%, to państwo wszystkim podwyższa o 5% zarobki i emerytury. Czy nastepuje zwiększanie widełek pomiedzy dużo zarabiającym a mało? Kwotowo na pewno. A pod wzgledem siły nabywczej?
        Matematyka z akcentem socjologicznym, bo nie tylko pieniądz się liczy ale również kwestia czy jest się sprawiedliwie ocenianym.

        1. No to jakieś tam zdanie mam. Z teoretycznego punktu widzenia waloryzacja emerytur ma służyć nie spadaniu jej siły nabywczej i waloryzacja procentowa ma jedynie sens.

          Jako przeciwnik redystrybucji także,wychodzi mi że % waloryzacja ma jedynie sens.

          1. Sebastianie! Inflacja określana jest jako procentowy wzrost cen tzw. koszyka dóbr. Na początku Leon miał podwójny koszyk dóbr (jeden do zjedzenia, drugi zaś jako oszczędności), a Pan Ryszard miał pojedyńczy (tylko do zjedzenia). Koszyki zdrożały o 100% (100% inflacji) i ich emerytury też wzrosły 0 100%. W dalszym ciągu mają: Leon 2 kosze a Pan Ryszard jeden. Jednakże staniały telewizory, które dotąd kosztowały jeden kosz. Leon żeby go kupić dotychczas musiał wydać całe swoje miesięczne oszczędności. Pan Ryszard żeby go kupić musiałby przestać jeść, bo oszczędności nie miał. Po podwyżce emerytur i obniżce cen telewizorów – Leon kupuje telewizor i ma jeszcze dużo miesiecznych oszczędności, których poprzednio po kupieniu telewizora nie miał. Pan Leon w dalszym ciagu, żeby kupić telewizor musiałby przestać jeść. Takie zdarzenia poprawiały sytuację Leona i nie zmieniały sytuacji Pana Ryszarda. No i co na to powie miły Sebastian. Również innych blogowiczów z przyjemnością posłucham w tym temacie.
            W dalszym ciągu brak jest odpowiedzi na pytanie: czy konstytucyjna równość obywateli należy rozumieć jako procentową czy też kwotowa, bo to są dwie różne „równości”. A może, któraś z nich jest „społeczną równością” bądź „równością solidarnego państwa”?

          2. Spróbujmy.

            Realna emerytura obu Panów w żadnym stopniu się nie zmieniła. Jedyna różnica to że realna cena telewizora (na skutek postępu technologicznego) spadła. Skoro cena spadła stać na nią Pana Leona który wykonywał wcześniej pożyteczniejszą prace dla społeczeństwa (bo zarabiał więcej). Natomiast Pana Ryszarda który wykonywał mniej pożyteczną prace nie stać wciąż na telewizor. Jeżeli dokona się postęp technologiczny w dziedzinie żywności to obaj Panowie zaoszczędzą i obaj będą mogli kupić więcej :-).

  5. Ponieważ Pan Krzysztof nalega to się ustosunkuję. Dla mnie kwestia waloryzacji to jest klasyczne zobrazowanie tezy Stefana Kisielewskiego o walce socjalizmy z problemami, które sam tworzy. Problem waloryzacji wynika z inflacji, za której powstawanie wyłączną winę ponosi Państwo. To jak ono potem będzie waloryzować emerytury jest już rzeczą wtórną. W normalnym ustroju w sytuacji gdy produkcja rośnie, a Państwo nie zwiększa sztucznie ilość pieniądza się nie zmienia to dobra tanieją (deflacja) i problem waloryzacji nie występuje. Siła nabywcza emerytur rośnie i to w kategoriach, które ujął Pan Krzysztof biedniejszy zyskuje więcej. Dlaczego? Otóż jeśli biedny nie miał oszczędności to nagle zaczynają mu one przyrastać w szybkim tempie. Oszczędności (w kategoriach miesięcznej sumy, którą może odłożyć) bogatego też rosną ale w tempie wolniejszym. Zatem jedyną rozsądną radą dla Państwa (bo to jak waloryzować też jest radą dla Państwa) jest tylko rezygnacja z manipulowania przy pieniądzu. To całkowicie zlikwiduje problem, nad którego rozwikłaniem Pan Ryszard się głowi. Second best jest nie waloryzować wcale poza jednym wyjątkiem tj. zmienia się minimalna emerytura (starczająca na mieszkanie i jedzenie). Wtedy w długim okresie emerytury wszystkich się zrównają,

    1. „inflacji, za której powstawanie wyłączną winę ponosi Państwo”

      – nie sposób się zgodzić z tym stwierdzeniem

      drożeją produkty na świecie i w Europie drożeją automatycznie w Polsce w związku z łatwością szczególnie od jakiegoś czasu tych produktów transportowania

      1. Wybrane dobra mogą oczywiście drożeć. Szczególnie dotyczy to surowców i ziemi, których podaż nie jest łatwo zwiększyć. W normalnej gospodarce wzrost cen świadczy o wzrastającym popycie i powoduje podążający za tym wzrostem wzrost podaży. Utrzymujący się długookresowy wzrost cen możliwy jest tylko w gospodarce postępującego niedoboru (znów socjalizm) lub w warunkach rosnącej gospodarki poprzez nakładanie przez Państwo podatku inflacyjnego. W jednym i drugim przypadku problem generuje Państwo.

      2. „inflacji, za której powstawanie wyłączną winę ponosi Państwo” – „nie sposób się zgodzić z tym stwierdzeniem”

        To państwo jest odpowiedzialne za stworzenie systemu, w którym możliwe jest zwiększanie podaży pieniądza bez pokrycia – państwowy monopol pieniądz emituje, a banki (w systemie rezerwy cząstkowej) pieniądz kreują. Nawet gdyby prawo nie zezwalało bankom na kreację pieniądza, a one i tak by to robiły – to państwo ponosi częściową odpowiedzialność za nieskuteczne egzekwowanie prawa.

        „drożeją produkty na świecie i w Europie drożeją automatycznie w Polsce”

        Jeśli podaż naszej waluty się nie zmienia, to – mimo że w walutach obcych towary zagraniczne drożeją (wskutek ich inflacji) – w naszej walucie ceny te pozostaną stałe – lub nawet spadną (bo za każdą złotówkę kupimy więcej walut obcych).

        1. nie wszystkich towarów pozostaną stałe bo przyjedzie ktoś z za granicy ciężarówką po towary które się nie psują i kupi za taką cenę za jaką mu się opłaca a nie za taką za jaką my mu podyktujemy

  6. Żeby jeszcze dodać odpowiedź na pytanie to jestem zwolennikiem równości szans a nie zarobków. Wiem że jestem przez to nieco nudny ale cóż poradzić :D

  7. 2 razy przewija się wątek zrównania emerytur – taka sytuacja nie może i nie powinna chyba mieć miejsca

    1. Jeśli emerytura nie jest pochodną inwestycji składek, a jałmużną od państwa w zamian za siłą złupione podatki (zwane dla niepoznaki składkami), to czemu nie?

  8. Konstytucyjnej równości wogóle nie należy rozumieć! Od kiedy to wszyscy równo pracują? Jeżeli jednakże trzeba znaleźć rozwiązanie to proponuję wzrost w kwocie równej inflacji za rok ubiegły w odniesieniu do jakiejś stałej bazy, np. skoro już mamy to najniższemu wynagrodzeniu brutto, a gdyby nie było to średniej krajowej lub jakiemukolwiek uwielbianemu przez posłów wskaźnikowi.

    1. Napisałem że procentowa niwelacja inflacji liczonej wg średniej ogranicza cheb najbiedniejszym. Przykład. Inflacja roczna 4% dla uproszczenia tylko żywniści i tylko chleb. (W miejsce chleba może być kilkanaście innych rzeczy.) Emeryt 1 ma 500zł, wzrost o 4% to 20zł. Emeryt 2 ma śerdnią emeryturę 2000zł i wg niej liczona jest inflacja, wzrost 4% to 80zł, Emeryt 3 ma 5000zł i 4% to wzrost 200zł. Cena chleba po tej 4% inflacji to 4zł. Na emeryturze każdy ma np. 2 osobową rodzinę. Inflacja żywności w pełni zaspokoi Emeryta 2 i za 80zł kupi 20 chlebów. Emeryt 3 kupi 50 a Emeryowi 1 zabraknie 15, aby się najadł do syta. Ale bądźmy optymistami. Zje mniej będzie zdrowszy.

      1. To prawda trzeba jednak zauważyć, że Emeryt 1 przed inflacją jadł i tak mniej, podobnie emeryci 2,3,4 mieli zawsze procentowo więcej. Jeśli przyzna im się podwyżkę równą inflacji, to oni nabywczo będą mieli takie same zasoby, jak przed inflacją. Emeryt 1 więc nie zauważy różnicy w ilości zakupionych chlebów – zawsze mu trochę brakowało.
        Pozostali emeryci być może zauważą więcej gotówki, bo więcej chlebów im nie potrzeba (więc podwyżkę uznają jako zysk do kieszeni na inne dobra) – przed inflacją jednak te „inne” dobra były tańsze, więc cokolwiek będą chcieli kupić stwierdzą, że przed inflacją mogli kupić tyle samo co teraz. Nic się więc nie zmieni.

  9. Pracując, płacimy składki ZUS jako procent od wynagrodzenia. Czyli, im więcej zarobimy, tym więcej zapłacimy na ZUS.
    Wartość wypłacanej emerytury jest wyliczona na podstawie wysokości płaconych składek – przynajmniej tak być powinno.
    Stąd, już na starcie różnimy się wysokością otrzymywanej emerytury.
    Pojawia się inflacja. Aby złagodzić jej skutki powinniśmy otrzymać podwyżkę. Tak, jak by to było w zakładzie pracy – podwyżka pensji.
    Czyli procentowo. Gdyż tu rolę pracodawcy przejęło na siebie państwo.
    W przypadku oszczędzania na emeryturę we własnym zakresie – czyli nie płacę na ZUS – nie ma żadnych podwyżek wysokości emerytur. Bo i jak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *