RSS
 

Socjalne ziarenko Żelaznego Kanclerza

05 sty

Otto von Bismarcka czyli  system emerytalny.
(trochę historii – część I)

Ubezpieczenia są dobrą lokatą kapitału,
gdyż przez nie rząd zapobiega rewolucji

Otto von Bismarck

Przenosząc reformę emerytalną Otto von Bismarcka na czas obecny należałoby ją przyznawać osobom, które przeżyją co najmniej 116 lat.  Emerytura Bismarcka dotyczyła osób, które ukończyły 70 lat przy ówczesnej średniej życia ok. 45 lat. W  obecnych czasach, gdy średnia życia wynosi około 75 lat  to wiek emerytalny miałby taką właśnie granicę. Za taki wzorzec emerytury nie możemy mieć żalu do jego twórcy.

Historia emerytur jest niezwykle długa. W sposób uregulowany prawnie wprowadził je w 13 r. n.e. cesarz  Oktawian August dla swoich legionistów.  Bezpośrednią przyczyną tego posunięcia była obawa, że sprawni  i  silni   mężczyźni mogliby spróbować sięgnąć po władzę. Cywile musieli długo czekać na wprowadzenie emerytur. Pierwsze systemy emerytalne zaczęły funkcjonować w XIX wieku w oparciu o robotnicze kasy zapomogowe, jednakże był to system emerytalny poza państwowy. Wcześniej ludzie w wieku nie pozwalającym na wykonywanie pracy pozostawali na utrzymaniu swoich rodzin lub organizacji charytatywnych.

Pierwsze gwarantowane przez państwo emerytury wprowadził Otto von Bismarck w 1889 r. W tym przypadku również bezpośrednim powodem stworzenia opieki emerytalnej państwa była obawa o władzę.  W powietrzu czuło się zapach rewolucji. Dla przypomnienia od 1789 r.  szalała we Francji Wielka Rewolucja. Finalnie zakończyła się ona 9 listopada 1799 r. kiedy to Napoleon Bonaparte dokonał zamachu stanu, dzień później ogłaszając się  Pierwszy Konsulem.

XIX wiek to okres rodzącego się proletariatu. W latach 1848 – 1849, w wielu częściach Europy wybuchały bunty, które określone zostały wielo mówiącą nazwą „Wiosna Ludów’.  W Niemczech,  w okresie „Wiosny Ludów” zaczęła funkcjonować idea zjednoczenia Niemiec.  W roku 1862 premierem Prus zostaje  Otto Eduard Leopold von Bismarck-Schönhausen. Był on zwolennikiem siły. Twierdził, że największe problemy jego czasów powinno się rozwiązywać „krwią i żelazem”. Jego sposób sprawowania władze zyskał mu przydomek „Żelaznego Kanclerza”. Jego wielką zasługą było zjednoczenie Niemiec. Poprzedzone to było sprowokowaniem kilku wojen.

Jednakże pomimo walecznej natury wykazywał się wielkimi zdolnościami politycznymi doprowadzając do szeregu kompromisów społecznych. Przyjął swoistą doktrynę „Bicza i cukru”. Wytłumaczenie jego działań Bismarck  jest „oddech rewolucji”, który czuł na plecach. Swoim działaniem udowodnił, że zaangażowanie państwa w sprawy socjalne jest nie tylko możliwe, ale i korzystne z punktu widzenia utrzymania porządku społecznego i poprawy położenia pracowników najemnych. Dlatego też doprowadził do wydania trzech niezwykle ważnych ustaw o charakterze socjalnym.  Były to:  ubezpieczenie na wypadek choroby, ubezpieczenie od wypadków przy pracy oraz ubezpieczenie w razie starości i inwalidztwa.

Niektórzy przeciwnicy Otto von Bismarcka jego działania socjalne nazywali „Chrześcijańskim socjalizmem”. Jego posunięcia miały wielki wpływ na fakt, że ten trudny, w historii Europy czas, upłynął w Niemczech w miarę spokojnie. Ale nie na długo.  No cóż, apetyt rośnie w miarę jedzenia. W 1890 r., w Zagłębiu Rurhy, wybuchł olbrzymi strajk górników, domagających się podwyżki płac i  ograniczenia dnia pracy do ośmiu godzin. W strajku wzięło udział ok. 90 tys. robotników.  Otto von Bismarck chciał ten strajk uznać za przyczynę do zbrojnej rozprawy z robotnikami. Chciał w jej wyniku ograniczyć prawa wyborcze. Na tym tle doszło do nieporozumień z cesarzem Fryderykiem  III, który obawiał się wykorzystania  tych zamieszek przez Rosję w celu wszczęcia agresji przeciwko Niemcom. Nieporozumienia z cesarzem, który zarzucił mu nielojalność,  doprowadziły do jego dymisji w roku 1890.

W polityce to socjalistyczne ziarenko, które nie do końca wyrosło stworzyło podatny grunt dla idei socjalnej. Na bazie tej idei, kilkadziesiąt lat później wypłynął Adolf Hitler. Do czego to doprowadziło to już wiecie. W polityce socjalnej, to socjalistyczne ziarenko doprowadziło do  zrodzenia się powszechnego ubezpieczenia emerytalnego prawie na całym świecie. Do czego  doprowadziło zbyt niskie kłanianie się społeczeństwu  i   kupowanie sobie jej przychylności za pomocą tworzenia populistycznego prawa, przez władzę państwową  tego jeszcze  do końca nie wiemy.  Na razie widzimy sytuację do której ona doprowadza. Na finalne efekty trzeba będzie jeszcze z 10 lat poczekać. A zapewne będą one tragiczne.

System emerytalny stworzony przez Otto von Bismarcka można uznać za dowcip. Przeznaczony on był dla pracowników, którzy skończyli 70 lat i finansowany był ze składek ubezpieczonych.  Znaczenie tego prawa było nieznaczne dlatego, że średni wiek życia człowieka w tamtym okresie wynosił ok. 45 lat. Oczywiście można podnieść kwestię, iż niewielki wiek średni podany przeze mnie jest wynikiem dużej śmiertelności wśród dzieci, ale to jest urok statystyk. Składka też nie była dolegliwa. W tamtym okresie pracę rozpoczynało się we wczesnym wieku. Tak więc okres pracy przedemerytalnej był długi, czyli składkę wnosiło się przez wiele lat. Ilość osób, które płaciły składkę w stosunku do ilości osób, które uzyskiwały wiek emerytalny powodował, że składka była w niezauważalnej wysokości. Osoby korzystające z emerytury można by policzyć na palcach. Był więc to jeden wielki żart. Niestety ten żart spoważniał i przestał być żartem. Stał się wielkim zagrożeniem ekonomicznym dla wielu społeczeństw świata.

Dziś w Polsce są emeryci, którzy przepracowali teoretycznie 15 lat, a w praktyce tylko 10, bo do okresu pracy wliczało się  okres  nauki w szkole wyższej na jednym kierunku, pod warunkiem ukończenia tej nauki, w wymiarze określonym w programie studiów, czyli zazwyczaj 5 lat. Taki emeryt na swoją emeryturę  w rzeczywistości pracował 10 lat, a ze średniej życia wynika, iż pobierać ją będzie przez lat ok. 35 w wymiarze 40% miesięcznego uposażenia.  Oznacza to, że żeby zbilansować to, co miesiąc z jego pensji powinno się pobierać składkę w wysokości 140%  miesięcznego wynagrodzenia na cele emerytalne!!!!!  A gdzie reszta świadczeń?


 
 
  1. PIOTR B.

    5 stycznia 2011 at 14:51

    Panie Krzysztofie, jakie widzi Pan wyjście z tego problemu. Czy w myśl zasady, że umów trzeba datrzymywać, dotrzymałby Pan umowy i wypłacił emerytury tym którym z racji zebranych składek ona się „należy”, czy zastosowałby Pan jakąś inną metodę czy sposób? Jeśli ZUS zbankrutuje, to co z ludźmi, którzy załóżmy są w wieku 45 lat a zaczęli pracę w wieku 20? Co z ich składkami? Czy przepadną cakowicie? Jaki scenariusz Pana zdaniem będzie miał miejsce, rewolucja czy coś innego? Ja sądzę, że kilku zawiśnie, aczkowiek to jest czarny scenariusz, ale bardzo możliwy.
    Pozdrawiam

     
    • Marek Bernaciak

      5 stycznia 2011 at 20:47

      „Umowa społeczna” o jakiej się mówi, gdy broni się ZUS, nie jest żadną umową. To tylko wytrych retoryczny.

       
    • Krzysztof Habich

      6 stycznia 2011 at 00:50

      Panie Piotrze. Temat będę kontynuował. Myślę, że to nie problem ZUS. To problem finansów państwa. Wkrótce będzie wpis „kowalska robota”. w nim kwestie obsługi zadłużenia Polski. Gdyby nie było zadłużenia, a co za tym idzie jego obsługi, to by były pieniądze na dofinansowanie do ZUS. Pieniądz nie ma tożsamości. Może być zamiennie wykorzystywany do różnych celów. Acha! Najważniejsze. Mam sposób na uporzadkowanie ZUS czyli ogólnie finansów!

       
  2. Marek Bernaciak

    5 stycznia 2011 at 20:45

    Osobiście uważam, że ZUS (jak i GUS) należy zlikwidować od razu. Jak zresztą padnie, to też będzie od razu zlikwidowany, więc o co chodzi… ;-)
    ZUS jest oparty na rabunku w rzeczy samej, więc można go moralnie zatrzymać od razu, gdyż grzeszyć należy przestać od razu, jak się tylko zauważy, że się popełnia grzech.
    Ja osobiście uważam, że ZUS będzie utrzymywany przez wiele lat, za dużo urzędników i polityków na tym korzysta. Myślę, że nikomu nie starczy odwagi, by cokolwiek likwidować od razu, choć to obnażyłoby bezsens socjalizmu państwowego (choćby go nazywać socjalizmem chrześcijańskim).
    Jak będzie przebiegała „likwidacja” ZUS? Nie będzie przebiegała wcale, to mój prywatny scenariusz. Po prostu, będzie podwyższany wiek emerytalny, może do Bismarckowskiego wieku 116 lat, czemu nie? To dobra uwaga, dziękuję Panu, Panie Krzysztofie. Przyda mi się do moich dyskusji z moimi kolegami-socjalistami.

     
    • Krzysztof Habich

      6 stycznia 2011 at 00:40

      O tym Panie Marku jeszcze porozmawiamy. Myślę, ze Pan też jest z rocznika, który poprzez adhezję przystępował do takiej umowy i nie miał wyboru. Teoretycznie mozna nie przystąpić i opuścić granicę kraju. Ale nam nie bylo wolno. Reglamentacja opuszczenia kraju. Tylko dla ludzi ze sprawdzoną lojalnością.

       
    • Krzysztof Habich

      6 stycznia 2011 at 00:44

      Myślę, że dotrzymywania umów jest naszym obowiązkiem. ZUS nam nie jest potrzebny, ale musimy się liczyć z koniecznością zadośćuczynienia ludziom, którzy składki wpłacali a teraz, nie ze swojej winy, zostali by pozbawieni srodków na utrzymanie.

       
  3. Tomasz Paw

    5 stycznia 2011 at 23:19

    Nie wiem do którego momentu ZUS może zadłużać się w bankach i do jakiego rozmiaru może powiększać się dziura budżetowa? A może prostszym sposobem byłoby doprowadzić do utraty wartości pieniądza,tj w przedwojennych Niemczech.Rząd mógłby się pochwalić,że zniknęło zadłużenie i tym samym kasa w ZUS’ie, którą „odkładali”dla emerytów nie jest nic warta. Zaczęlibyśmy z nową walutą o nazwie Złoty Tusk wszystko od początku..to taki żarcik.

     
    • Krzysztof Habich

      7 stycznia 2011 at 09:47

      Panie Tomaszu. Oczywiście tonący brzytwy się chwyta. Inflacja jest jakimś wyjściem. Myślę, że poświęcę jakiś wpis kwestiom „bankructwa państwa” tam znajdzie Pan wyjaśnienie swoich wątpliwości.

       
      • witek

        12 stycznia 2011 at 05:37

        Oh, i tak i nie. Ja mam coraz większe obawy, hierinflacja i niezadowolenie społeczne tamtych czasów w związku z kryzysem (ale głównie spowodowany ogromnym kosztem realnym reparacji wojennych), doprowadziły ostatecznie Hitlera do władzy. Oby sytuacja się nie powtórzyła w Europie XXI wieku.

         
  4. Szymon Nowaczyk

    6 stycznia 2011 at 01:02

    Oto przykład, jak wiele geneza jakiegoś zjawiska może nam powiedzieć o jego charakterze całe 100 lat później. Żyjemy w czasach oszołomionej logiki, oszołomionej ekonomii. A dodatkowo jeszcze niepamięci. Wtórny analfabetyzm wymazał z ludzi potrzebę myślenia wstecz. Stąd system emerytalny, to już nie socjalistyczny wymysł, a przejaw normalności i biologiczna wręcz naturalność.

     
    • Krzysztof Habich

      7 stycznia 2011 at 09:44

      Szczerze mówiąc Panie Szymonie, to ja nie zrozumiałem istoty Pana wpisu. Dla mnie ZUS jest przykładem międzypokoleniowej redystrybucji dochodów państwa. Tam gdzie sie pojawia, w istotnych rozmiarach redystrybucja dochodu tam pachnie socjalizmem. Kryzys jest wynikiem systemu i uwarunkowań biologicznych. Kryzys ten był do przewidzenia w chwili zrodzenia się systemu. Dlatego Bismarck go tak ograniczył, iż czynił de facto martwym. Dzisiaj nikt by się nie oburzał jakby państwo podjęło się utrzymywania ludzi po ukończeniu 116 lat.

       
      • Piotr B.

        8 stycznia 2011 at 11:02

        Panie Krzysztofie, czy w myśl zasady, że drzewa nie rosna do nieba, jest Pan w stanie określić kiedy cały ten system się zawali? Czy Pana zdaniem to kwestia kilku lat a może kilkudziesięciu? A może państwo powinno ogłosić bankructwo. Liczyłbym na to, że nikt nam nic już nie pożyczy i będziemy musieli racjonalnie gospodarować tym co mamy. Może to jest jakaś droga :)

         
        • Krzysztof Habich

          8 stycznia 2011 at 12:38

          Panie Piotrze. Daty określić nie potrafię. Jest to równanie z wielką ilością niewiadomych. co gorsze, niektóre niewiadome sa zmienne, uzależnione od zachowań władzy. Wierzę, że kraj się otrząśnie i zrozumie, iz życ na kredyt nie sposób. Przynajmniej przez cały czas. Czekamy na bolesny zabieg ciecia wydatków. Będą niepokoje społeczne ludzi, którzy sytuacji nie chca zrozumieć i głosują zawsze na tych, którzy obiecuja dawac. Najgorsze, że czasami dotrzymują słowa. Leczyć chory system może tylko silna władza. Czy taka mamy? Co do bankructwa, to temat w komentarzach sie już przewinął. Więc wymaga ode mnie poświęcenia mu wpisu. Więc do zobaczenia na blogu.

           
          • Rumak

            11 stycznia 2011 at 08:00

            Co to jest „Kraj”? Sądzę, że chodzi o społeczeństwo. Moim zdaniem nie otrząśnie się szybko. Nie nasze, tresowane socjalnie przez dwa pokolenia, i mające potworne resentymenty społeczeństwo. Nie w sytuacji, kiedy UE (nasi przy pomocy UE) mieszają w głowach mamiąc jakimiś korzyściami z integracji.
            Nie w sytuacji, kiedy cała klasa polityczna od „lewej” do „prawej” strony bazuje na obietnicach socjalnych (choć ani to lewica ani prawica a wszyscy jak jeden mąż etatyści).
            Co prawda w UK społeczeństwo wybrało sobie polityków obiecujących pot i łzy ;-) a nie sielanke i zasiałki, co jest dziwne i bardzo optymistyczne. Ale. Brytyjczycy to jednak troche inna kategoria ludzi niż my. Inne prawodawstwo, inna historia inna mentalność (w ogromnym uproszczseniu)…
            No a nawet jeśli będą niepokoje społeczne to przecież nie mające na celu zwięskzenie sfery wolności jednostki, a wręcz przeciwnie – społeczeństwo będzie żądać tańszej kiełbasy a nie wolności. Zasiłków a nie mniejszych podatków. Na fali takiej „rewolty” może wypłynąć na świecznik jakiś polityk kategorii nojgorszej z możliwych.
            Bardzo, bardzo chciałbym się mylić.

             
          • Rumak

            11 stycznia 2011 at 08:09

            Jeszcze w sprawie otrząsania się społeczeństwa, kiedy to wszystko „pierdyknie”. Mam obawy, że jako społeczeństwo, mentalnie, jesteśmy na to otrząsanie podatni mniej więcej tak, jak Grecy. Tam zimny prysznic już nastąpił, a społeczeństwo nadal nie widzi powodu, żeby zabrać się ostro do roboty…

             
  5. Jan M Fijor

    6 stycznia 2011 at 15:13

    Zastanawiam się, jak z tego bagna wyjsc.
    Podoba mi sie twoj blog.
    Bardzo potrzebny!

    Pozdrawiam
    JM Fijor

     
    • Krzysztof Habich

      7 stycznia 2011 at 09:35

      Cieszę się Janie, że Ci się podoba blog. To jest zasługa Kamila Cebulskiego, który blog przygotował, do prowadzenia mne zachęcił i w kwestiach technicznych go obsługuje. Do zobaczenia.

       
  6. Tomasz Paw

    9 stycznia 2011 at 10:15

    Ja osobiście uważam,że Państwo nie miałoby wielkiego problemu oświadczyć społeczeństwu o tym,ze nie dostaną już emerytur,poza oczywiście służbami tj.policja,wojsko itp,którzy mogę odejść na „zasłużony spoczynek” po 15 latach pracy. Jestem ciekawy,kto by chciał tam pracować bez preferencyjnej emeryturki. Myśle, że większość ludzi poradziłoby sobie z taką rewolucją,ale co zrobiliby Politycy bez tak wielkiej darmowej ochrony. Co Pan myśli Panie Krzysztofie?

     
  7. Mariusz R.

    9 stycznia 2011 at 20:51

    Tomasz Paw: „Ja osobiście uważam,że Państwo nie miałoby wielkiego problemu oświadczyć społeczeństwu o tym,ze nie dostaną już emerytur, (…)” – a coż to znaczy: „Państwo”? To politycy musieliby podjąć decyzję o wielkiej zmianie ogranizacji społeczeństwa. Politycy jednak, są zakładnikami tendencji obecnych w samej społeczności, a ogół społeczeństwa popiera stan obecny – koło się zamyka. Jak zmienić wartości i idee społeczne, jak skłonić rzesze przekonanych o słuszności „sprawiedliwości spłecznej” do samodzielnego decydowania o swoim losie – tu wiele podpowiada historia.
    Wygląda na to, że raczej wypada czekać na totalne bankructwo „ideii socjalnej”, wykładnikiem której są systemy emerytalne.

     
  8. Krystian Sikorski

    10 stycznia 2011 at 01:15

    Panie Krzysztofie, cieszę się że jest takie miejsce w internecie skąd można czerpać z pana doświadczenia.

    Mam do pana małe pytanie, czy mógłby pan wymienić książki które pan napisał – od czasu kiedy dostałem karton wypełniony egz. ostatnich gryzą psy. Kilka osób mówiło mi że napisał pan m.in. „wolność z za krat” i „Wojna z państwem” ktoś inny znowu mówił że to nie książki tylko artykuły, dlatego chciałbym skorzystać z możliwości i poprosić w wymienienie książek które wyszły spod pana pióra.

    Szukałem tych tytułów ale poza – ostatnich gryzą psy , oraz – powietrze na kartki, po prostu nie ma.

    Z góry dziękuję za odpowiedź i Pozdrawiam

    Krystian Sikorski

     
    • Krzysztof Habich

      12 stycznia 2011 at 22:26

      Panie Krystianie. Napisałem „Powietrze na kartki” „Ostatnich gryzą psy” i „Jak nie dać się oskubać fiskusowi”. Ta ostatnia pozycja żyła kilka miesiecy (Zmieniono wszystkie przepisy tam opisane) Tak więc jest niedostępna i nieaktualna w 100%

       
  9. Anna

    11 stycznia 2011 at 00:40

    Komu? Czemu? – „Osobom” na Boga!

     
    • Krzysztof Habich

      11 stycznia 2011 at 17:45

      Dziękuję. Poprawione. szerzej wytłumaczyłem przyczyny w odpowiedzi udzielonej Panu Markowi

       
  10. aborygen z Podlasia

    11 stycznia 2011 at 02:09

    Strona dodana do ulubionych w zakładkach.
    życzę powodzenia, zdrowia i szczęścia w bojach z hybrydą biurokratyczna.

     
    • Krzysztof Habich

      11 stycznia 2011 at 17:44

      Dziękuję! Proszę również zachęcić znajomych, żeby dołożyli ten blog do ulubionych zakładek.

       
  11. marko karko

    11 stycznia 2011 at 04:31

    fajny blog ale taki ortograf juz w pierwszym zdaniu troche razi nawet kogos takiego jak ja, kto z ortografia byl ciagle w szole na bakier, niech pan lepiej to poprawi

     
    • Krzysztof Habich

      11 stycznia 2011 at 17:43

      Panie Marku. Dziękuję za uwagę. Melduję wykonanie zadania polegającego na poprawieniu błędu. Dlaczego się zrodził i czy ja jestem winny. Być może od częstych spotkań z prokuratorami doszło u mnie do mikrourazów mózgu a w ich efekcie do dysortografii. A może moja nauczycielka języka polskiego pracowała tak dobrze jak jej płacili? A co do mojej winy, to tak naprawdę winny jest tylko ocet winny.

       
  12. Paweł Jankowski

    11 stycznia 2011 at 10:34

    Panie Krzysztofie, bardzo ciekawe artykuły, oby tak dalej.

    Mała uwaga techniczna, jeśli to możliwe, proszę o umieszczanie dat wpisów, jest to szczególnie pomocne, przy komentowaniu bieżących zagadnień.

    Pozdrawiam

     
    • Krzysztof Habich

      11 stycznia 2011 at 15:32

      Panie Krystianie. Dotychczas napisałem trzy ksiązki. Jedna to ” Jak nie dać się oskubać fiskusowi”. Po trzech miesiacach przepsiy zostały zmienione i ksiązka straciła na aktualności. Druga to ” Ostatnich gryzą psy” Tą książkę Pan ma. Będzie drugie wydanie , uaktualnione i uzupełnione. Trzecia to „Powietrze na kartki” To jest książka o wolności gospodarczej i jej wpływie na bogactwo społeczeństwa. Książka niedostępna na rynku. Również wyjdzi drugie wydanie.. Jeżeli zostawi Pan do siebie kontakt, to spróbuję Panu jakoś ją przekazać. Drugie wydanie będzie wymagało wykonia jej w wersji elektronicznej. Wtedy nie będzie problemu ją Panu przesłać. Ponieważ książka ta moze zaintersować więcej osób to kilka jej fragmentów ,ukaże sięw formie wpisów. A teraz specjalnie dla Pana w ramach koncertu życzeń „Jak to sie stało, że ten pojazd zwany socjalizmem znalazł sie na autostradzie świata i pędził nią pod prąd przez kilkadziesiąt lat, niszczac i tratując, co tylko spotkał po drodze? Jak mógł powstać ten system, który zaprzeczał nie tylko prwom ekonomicznym, ale także całej naturze cżłowieka. System, który został zbudowany na fałszu? – Powietrze na kartki str 151

      00

      ,,,,,,,,,,,,,,,0,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,

       
  13. Bartek

    11 stycznia 2011 at 10:46

    Dobry artykuł

    pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów:)

    AnalizaTechniczna.flog.pl

     
    • Krzysztof Habich

      11 stycznia 2011 at 15:33

      Dziękuję Panie Bartku. gorąco zapraszam do odwiedzania tej strony i zachęcenia znajomych do czynienia tego samego.

       
  14. kuba w.

    11 stycznia 2011 at 11:45

    A mi kiedyś przyszedł taki pomysł rozwiązania problemów ZUSu i emerytur. Ciekaw jestem co Pan o tym myśli.

    Należy zostawić istniejącą składkę emerytalną 19,52% ale całość tej składki kierować nie do ZUSu ale do OFE. Całość, nie jakieś żałosne 2 czy 7%.

    Przy okazji należy OFE znacznie poluzować warunki inwestowania.

    Ustaliwszy procentowy udział otwartych funduszy w rynku ubezpieczen nałożonoby na nie proporcjonalny obowiązek świadczenia emerytur uczestnikom tzw. I filara (np. zamiast podatku dochodowego). Trwałoby to kilkadziesiąt lat, i na początku było znacznym obciążeniem, ale z roku na rok kosztowałoby coraz mniej.

    Jestem przekonany, że OFE potrafią pomnożyć nędzne 19,5% do takiej kwoty, która zapewni emerytury zarówno współczesne jak i przyszłe. W ten sposób de facto sprywatyzowanoby system emerytalny,

     
    • Rumak

      11 stycznia 2011 at 12:13

      Wiara w OFE moim zdaniem nie jest do końca uzasadniona, ale żeby nie było, że jestem zwolennikiem ZUSu dodam, że jestem zwolennikiem DOBROWOLNOŚCI składek. Mogę odkładać tyle, ile zechce, w sposób wybrany przeze mnie. Mogę wszystko przepić i na starość… sprzedać butelki, Mogę też produkować dzieci i całą kasę wydawać na ich edukację… – to jest moim zdaniem najlepsza możliwa inwestycja…
      A co do ZUS vs OFE. Ja to widzę dość prosto (ale i smutno). Nie jest ważne, czy na moją emeryturę będą składać się przez ZUS przyszłe pokolenia, czy na moją emeryturę będę musiał tym przyszłym pokoleniem sprzedać jednostki w jakimś OFE. Ważne, żeby były te przyszłe pokolenia i żeby było je STAĆ. Na co? a na wszystko jedno co – wkładanie do ZUSu albo kupowanie jednostek OFE. A może – na kupowanie mi zupy i wysyłanie w świat za to, że ja teraz to swoje przyszłe pokolenie karmie i wysyłam w świat.

       
      • kuba w.

        11 stycznia 2011 at 12:18

        No tak, tego się obawiałem.

        Zauważ, proszę, że ja nie wypowiadam się na temat tego, czy system jest OK czy nie (bo zasadniczo zgadzam się z Tobą – pełna dobrowolność powinna być). Ale jestesmy niestety w sytuacji zastanej – i chodzi o znalezienie drogi wyjścia z zamkniętego koła.

        Jeżeli OFE bedą inwestowały ciężkie miliardy w nowe/istniejące firmy zamiast w obligacje, to jest istotnie szansa, że przyszłe pokolenia będzie stać na cokolwiek.

         
        • Rumak

          11 stycznia 2011 at 12:31

          o ile przyszłe pokolenia będą. I to będą zainteresowane moją emeryturą.

          Czy to OFE czy ZUS tworzy MIRAŻ, że można liczyć na emeryturę bez inwestycji osobistej w przyszłe pokolenia. Że bycie singlem, który płaci max. składki emerytalne jest lepsze (bardziej perspektywiczne) niż wiązanie się, komplikowanie sobie sobie życia rodziną i dziećmi i poprzez te komplikacje i gorszą pracę odkładanie mniej. Dodatkowo – bez oszczędzania w III filarze, bo przecież dzieci kosztują. To jest złudzenie i pułapka.
          A co do firm, które dadzą robotę przyszłym pokoleniom. Firma, zwłaszcza duża, to taka wredna istota, że chce zarabiać na prezesów (a czasem i właścicieli). Robotników znajdzie tam, gdzie są najtańsi, podatki zapłaci w raju podatkowym. Jeśli u nas przyszłych pokoleń nie będzie, to koszt pracownika będzie rósł – tym bardziej firmy wymiecie do Indii, Chin. Drugi efekt – Ci już i tak drodzy pracownicy będą łupieni na biurokrację, czyli rajem podatkowym nie będziemy. A czy ta super firma będzie płacić naszym OFE wielką dywidendę dzięki tej racjonalizacji? Nie sądzę. Prezes dostanie 3 mld ówczesnych nic nie wartych złotych premii, a firma przyjdzie do rządu po zapomogę, bo będzie po tej wypłacie w trudnej sytuacji. A że będzie akurat filarem naszego II filara emerytalnego, to w zamian za obietnice rychłej poprawy (a może za łapówki?) dostanie jakieś dofinansowanie.
          Tak jestem… optymistą :-).

           
  15. seephergo

    1 lutego 2011 at 07:29

    dobry poczatek

     
  16. Ziarenko państwa opiekuńczego Williama Beveridge « Krzysztof Habich

    2 lutego 2011 at 08:20

    [...] kontynuacją cyklu o emeryturach rozpoczętej wpisem z dnia 05 stycznia 2011 r.  pod tytułem „Socjalne ziarenko Żelaznego Kanclerza”. Prześlij innym informacje o [...]

     
  17. Ziarenko wolności Augusto Pinocheta i jego Chicago Boys « Krzysztof Habich

    4 marca 2011 at 06:44

    [...] w serii „Historia emerytur” ukazały się: 05. stycznia 2011 r.  pod tytułem „Socjalne ziarenko Żelaznego Kanclerza„ oraz 01. lutego „Ziarenko państwa opiekuńczego Williama [...]

     
  18. www.krzysztofhabich.pl

    20 kwietnia 2011 at 03:42

    Socjalne ziarenko zelaznego kanclerza 3.. Awful :)

     
  19. www.krzysztofhabich.pl

    22 kwietnia 2011 at 09:04

    Socjalne ziarenko zelaznego kanclerza 3.. Retweeted it :)