Rozsądne spojrzenie Waldemara Pawlaka na problem emerytur (część I)

Wicepremier oraz minister gospodarki, Waldemar Pawlak powiedział, że nie wierzy w państwowe emerytury i zna inne sposoby inwestowania w swoją starość. Według szefa PSL zamiast liczyć na emeryturę należy „zadbać o relacje ze swoimi dziećmi”.

Gdzie można się czuć lepiej, jak w gronie własnej rodziny?
Jean Francois Marmontel

W polsce, po drugiej wojnie światowej komunistyczne państwo znacjonalizowało nie tylko fabryki i majątki ziemskie, ale także ludzi już niezdolnych do pracy.
Powiedziano społeczeństwu, że oto nastał początek wspaniałego ustroju, w którym już nikt nie musi martwić się o siebie, bo o każdego z nas, bez wzgledu na to, czy mu się taki stan podoba, czy niekoniecznie – zatroszczy się państwo. Ludzie mieli tylko pracować, o emeryturach i rentach myslało państwo. Każdego ubezwłasnowolniono. Dostawał za pracę tyle, żeby nie umrzec z głodu, ale faktycznie sam żadnych składek emerytalnych nie płacił. Ogólnie tylko było wiadomo, że zarobki dlatego są niskie, poniewaz państwo musi mieć dla nas pieniadze na szkoły, mieszkania, dotacje do żywności, a także własnie renty i emerytury. Każdy z nas, w swoiej naiwnosci, wyobrażał sobie, że państwo jest to taki duży, ale dobry gospodarz. Że te pieniądze, któreśmy wypracowali, ale ich nie otrzymali, są gdzieś zebrane na jakieś kupce. Że tą kupką jest np. Zakład Ubezpieczeń Społecznych.
Niestety, tak nie było i nie jest.
Państwo, pieniadze, które powinno było odkładac na emerytury – zwyczajnie zmarnowało. Starzy ludzie do dzis nie rozumieją, że tych pieniędzy po prostu nie ma. One fizycznie nie istnieją. dawno zostały bez śladu wydane. Jak strasznie musi boleć fakt, że choć przez całe życie ciężko pracowali – ich dzisiejsze, głodowe przeważnie emerytury nie są ich z zarobionych przez nich pieniędzy, odłożone kiedyś przez państwo. To są pieniądze, które państwo dziś odbiera ludziom jeszcze pracującym. A ponieważ liczba starych i niezdolnych do pracy ludzi rośnie, a pracujących maleje – ci, którzy dziś przymusowo płacą wielką, bo sięgającą połowy ich zarobków składkę na ZUS – na starość staną przed jeszcze większa tragedią: ich wnuczkowie mogą w końcu powiedzieć – dość! Nie bedziemy płacić na kogoś, skoro my sami albo wcale już nie dostaniemy emerytur, bo budzet państwa się rozwali, albo też będą one niewspólmierninie niższe w stosunku do obciążeń, jakie musimy dzisiaj na nie ponosić.
Starzy ludzie są bardzo ambitni, ale państwo komunistyczne tę ich ambicję podeptało. Obecne pąństwo, jakby go nie nazywać, depcze ją nadal, każąc im żyć na koszt cudzych dzieci, a nawet cudzych wnuków i nawet tych jeszcze nie narodzonych.
Emeytury wypłaca się z budżetu państwa. Z roku na rok coraz większa jest różnica miedzy sumą, którą zabiera się pracującym na ZUS, a tą, która potrzebna jest na wypłatę chudych emerytur. Chcąc je zdobyć, rząd drukuje i sprzedaje obligacje. żeby za rok, dwa, czy trzy mieć pieniadze na ich wykupienie, będzie sprzedawać jeszcze więcej obligacji. Stworzył się łańcuszek Świętego Antoniego zwany piramidą finasową. Obligacje są emitowane na coraz dłuższy okres czasu. To znaczy, że coraz więcej i więcej pieniędzy państwo jest winne swoim obywatelom. Coraz większa rzesza cieżko pracujących ludzi, zamiast przekazać przyszłym pokoleniom złoto, mieszkania, majątek, przekaże im obligacje. Ale z czego kolejne rządy wykupią tę pożyczkę? Albo całkiem zaduszą gospodarkę podatkami albo też nasze dzieci, a najdalej wnukowie zbuntują się i powiedza, że starzy ludzie nic ich nie obchodzą, gdyż ich własne rodziny umierają z głodu. Pokażą specyficzny gest zwany „gestem Kozakiewicza”. Tylko, że wtedy bedzie już za późno, aby cokolwiek reformować.
Każdy kolejny rząd jest świadom nadchodzącej katastrofy. SLD, PIS, PO patrzyły jak nabrzmiewa ten ropiejący wrzód, ale łudziły się, że pęknie nie za ich kadencji. Milczacą i bazczynnie dawali przyzwolenie na nadchodzącą tragedię narodową. Wszystkich nurtowało pytanie podobne do wątpliwości graczy w „czarnego Piotrusua”. Kto bedzie u sterów rządu, gdy wrzód będzie pękał.
Tymczasem trzeba chwytać za skalpel, żeby wrzód przeciąć, abynie mógł narastać. Będzie bolało, będzie bardzo bolało. Ale im później, tym straszliwy ból będzie jeszcze większy, już nie do zniesienia. Jak zabrać się do tej niesłychanie skomplikowanej operacji? Rząd Donalda Tuska widzi rozwiązanie problemu przede wszystkim w wydłużeniu okresu pracy Polaków. Jest to tylko ćwierć środek. Co 5 lat rośnie średnia życia cżłowieka o około 1 rok. Takie rozwiązanie przesuwa dramat o jakiś czas ale go nie niweczy. Uwzgledniając wszystki skutki towarzyszące, wielce watopliwe jest, że jakiekolwiek przesunięcie dramatu nastąpi. Zegar tyka i odlicza czas dzielący nas do pękniecia naszego wrzodu.
Zachowujemy się jak te gotowane żaby, które wrzucone do podgrzewanej wody ze stoickim spokjem znosiły podwyższanie się temperatury nie decydują się na ucieczkę. Liczyły, że jakoś tam będzie. Na szczęście nie jesteśmy żabami.
Co robić?
Może spróbujmy, przynajmniej tam gdzie to możliwe, wrócic do dawnego modelu rodziny.
Obecnie kilkanaście milionów pracujących, płacac składkę na ZUS, opodatkowuje się na 7,5 miliona emerytów i rencistów. Wielka rzesza anonimowych dawców karmi prawie tak samo wielka rzeszę anonimowych biorców. Kowalsi nie wie, kto otrzyma jego pieniądze. Malinowski nie ma pojecia, ilu Kowalskich złożyło się na jego emeryturę. Te wielkie pieniądze zabiera, miesza, dzieli i marnuje wielka liczba państwowychurzędników. A wiemy, że najmniej racjonalnie wydaje sie cudze pieniadze na nie swoje potrzeby.
Nieracjonalność wydatków ZUS wręcz poraża.
Dzisiejsi, starzy Malinowscy mają nadzieję, że cały ten system nie rozwali się do ich ostatnich dni życia. Ale, im kto dzisiaj młodszy, tym jego strość wydaje się czarniejsza.
Delikatne przecinanie wrzodu można by zaczać od tego, aby jak najwiekszą częścią naszych pieniędzy nie mogło gospodarować państwo, ale – żebyśmy zaczęli je wydawac sami. Po co mamy dawać po trochę na rzeszę emerytów, lepiej dajmy te pieniądze naszym własnym rodzicom. Trzeba wymyślić i opracować system emerytalny, oparty na rodzinie, a tym samym, pozbawiony biurokracji. Wyobraźmy sobie Jarosława Kaczyńskiego. Płaci składki na emerytuę do ZUS, zaś ZUS pod ten sam odres na Żoliborzu w Warszawie wysyła emeryturę bądź rentę dla jego matki. Urzędnicy ZUS pracują. Urzędnicy Poczty Polskiej pracują, bo można zaryzykować stwierdzenie, ze matka Jarosława Kaczyńskiego rachunku bankowego nie posiada, bo jabłuszko ląduje niedaleko jabłoni. Jarosław Kaczyński przekazywałby do ZUS tylko nadwyżkę swojej skladki nad zasiłkiem matki, czyli koszty przekazu pocztowego byłyby niższe. Kropelka do kropelki i powstaje ocean.

O systemie emerytalnym opartym na rodzinie, a tym samym pozbawionym biurokracji w następnym odcinku.

„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„`Takie

14 thoughts on “Rozsądne spojrzenie Waldemara Pawlaka na problem emerytur (część I)

  1. Trochę „wazeliny”.
    Krzysztofie, Twój wpis przypomniał mi „Powietrze na kartki” i łza się w oku kręci kiedy wspominam tą wspaniałą lekturę.
    Jeżeli nasi „współplemieńcy” idą na wybory jak barany na rzeź i nie chce im się ruszyć głową aby zmieniać tą ponurą rzeczywistość, to nie będzie im się chciało czytać Twoich książek będących wspaniałym drogowskazem – którędy i jak podążać. Natomiast dzisiejszy wpis jest tak genialny w swej prostocie i zarazem niewielkiej objętości, że gdyby co drugi „Kiepski” przeczytał ten tekst, to już na wieki odechciałoby mu się głosować na ten kukiełkowy teatrzyk. Nieważne czy to aktorzy z PIS-u, czy PO, czy tej całej reszty – nie licząc oczywiście Korwina.
    ZUS musi oficjalnie przyznać się do bankructwa, a właściwie obecna”władza” powinna się przyznać, że ten stan rzeczy dawno jest faktem.
    Gdy miliony Polaków uwierzą że możliwe jest to co zaproponowałeś powyżej, to masowego pędu w tym kierunku nikt nie zatrzyma. Kadafi był pewien że przewodzi stadu baranów, no i proszę…..
    U nas jest bardziej demokratycznie, więc może obeszłoby się bez niepotrzebnego rozlewu krwi, a co najwyżej reprezentanci Rządu zaczęliby masowo wieszać się lub inną metodą przechodzić do innego wymiaru.
    Nie ma co się rozpisywać – zgłoś Krzysztofie swoją kandydaturę a ja gwarantuję Tobie 1000 podpisów. Jeżeli podobny efekt osiągną Twoi pozostali fani to sukces murowany!

    Pozdrawiam .

  2. Panie Zbigniewie, będę zbierać z Panem! Mogłam na Korwina, mogę na Pana Krzysztofa.

    ———–
    Ja też wolałabym pieniądze przekazać rodzicom lub teściom zamiast ZUS (by przekazał je moim rodzicom lub teściom, a przy okazji sam się najadł). Co z resztą próbuję robić.

    ———–
    Podobno greckie obligacje ostatnio były oprocentowane na 500%. Ciekawe, za ile u nas będą za 2-3 lata…

    1. Pani Joanno, znów jesteśmy jednomyślni i to napawa optymizmem. Poparcie osoby obdarowanej przez Stwórcę tak niebywałymi walorami intelektu jest bardzo budujące. Czytając Pani wpisy, począwszy od pierwszego wiosną ubiegłego roku, zastanawiam się dlaczego tacy ludzie jak Joanna Mazurczak, czy „Zeki” i oczywiście Pan Krzysztof nie trzymają sterów władzy. Oczywiście Pana Korwina też zaliczamy do ścisłej elity przyszłego Rządu.

    2. Pani Joanno. Co ja Pani złego zrobilem, ze Pani mi tak źle życzy? Dobrze, że zbyszek wkręca do tego i Panią Wtedy Pani lepiej zrozumie przysłowie: „nie czyń drugiemu, co tobie niemiło.

      1. Panie Krzysztofie, ja absolutnie życzę Panu jak najlepiej. Świętego spokoju życzyłam na przykład. Ale nie zmienia to faktu, że gdyby Panu kiedykolwiek cierpliwość się skończyła (co uznaję za niemożliwe – z takim wielkim sercem?) i postanowiłby Pan przegonić tą zgraję, to ja z radości zatupię nóżkami!

        A ja? Gdzie kobiecie do polityki! Kobieta, z zaciśniętymi zębami i z niepokojem w sercu, przygląda się temu, co się dzieje, uczy się, by jak najwięcej z tego zrozumieć, a potem w domowych pieleszach w milczeniu wychowuje młode pokolenie – by było zdrowsze, mądrzejsze i lepsze niż obecne. Wbrew wszystkiemu i wszystkim.
        Wszak to jednostki pchają świat do przodu, czyż nie?

  3. a co sądzicie o Panu Krzysztofie Rybińskim? Wydaje się być bardzo rozsądnym liberałem, do tego znajduje rzesze „fanów” wśród ekonomistów, maklerów, przedsiębiorców. Media go lubią. Życiorys bogaty: prawa ręka Balcerowicza w NBP, obecnie rektor uczelni prywatnej. W 2011 poparł wyborach KNP. A teraz jeszcze to: http://www.rybinski.eu/2012/02/eurogeddon-konferencja-prasowa/ – Planuje zarobić na prognozach upadku Unii Europejskiej – bo o tym jest przekonany.
    Niestety, chyba również wzbrania się przed mieszaniem do polityki. Z chęcią chciałbym go jednak zobaczyć w przyszłym rządzie – niezależnie od partii zwycięskiej.
    Jak dla mnie idealny Minister Finansów

    1. A jak dla mnie wręcz przeciwnie. Nie wydaje mi się, by ktoś od lat związany z bansterami, a w tym z Bankiem Światowym (!!! czerwony alarm!!!), był godnym reprezentantem interesów szarego człowieka. Edukacja ekonomiczna na UW – również optymizmem nie nastraja.

      Co więcej, jak dotąd pan profesor nie powiedział nic specjalnie ciekawego ani odkrywczego. I coś za dużo go w mediach jak na prawicową opcję.

      I ostatnie – wychynął z nicości niedługo przed zawiązaniem PJN i niedługo przed wyborami.

      Może intuicja mnie zwodzi, ale coś za grube nici do tego jedwabiu…

    2. Do tej pory ze wszystkimi Pana wypowiedziami które czytałem z tego co pamiętam zgadzałem się z Panem Panie Łukaszu, w tym przypadku przyznaję rację Joannie, jakoś mi ten Pan nie pasuje. Co powiecie przy okazji o wypowiedziach Pana Kuczyńskiego dla bankier.pl ?

      1. Rozumiem podejrzenia na temat tego człowieka, ale czy istotnie da się odciąć od ludzi wspieranych przez „grupy wielkich wpływów” i liczyć się z możliwością zyskania władzy?
        Zmiany w PRL właściwie nabrały tempa w momencie, kiedy członkowie partii rządzącej sami zaczęli sabotować swoje ugrupowanie. Tadeusz Mazowiecki został premierem podobno tylko dzięki głosom niektórych posłów PZPR, którzy wyłamali się z dyscypliny partyjnej (wspierając po cichu Solidarność).

        Czy nie należy się więc cieszyć, kiedy osoby z mainstream zaczynają chwalić Kongres Nowej Prawicy i udzielać im wsparcia w wyborach?

        Możemy podejrzewać spiski i interes własny, ale z drugiej strony powinniśmy się cieszyć że zmienia się „u góry” opinia o naszych staraniach liberalizacji państwa. Jeśli Raczek nawoływał do przejścia na kapitalistyczny model gospodarki…. to czy powinniśmy się byli krzywić, że to jest człowiek PZPR? Należało się raczej cieszyć, że istnieją ludzie którzy przejrzeli na oczy.

        Cokolwiek robi prof. Rybiński, nie można mu zarzucać rozbieżności między poglądami a czynami. On był zwolennikiem reform Balcerowicza, chwalił JKM za poglądy, wieszczył kryzys w UE (i nawet nie ogranicza się do pustosłowia, bo uzależnia swoją karierę od kryzysu Grecji i upadku Euro).
        Jeśli to nawet jeden z „tych złych”, to raczej dobrze że idzie w tym kierunku, a nie trzyma się mocno skostniałego „interwencjonizmu”. Wielu ludzi może zachęcić do alternatywnego spojrzenia na gospodarkę, wielu może uświadomić.
        Ma pewnie większe możliwości przebicia do mas niż KNP – może dotrzeć do wielu osób przed telewizorami i przekonać wielu wpływowych ludzi na szczytach.

        Tak też się zmienia państwo – nie zawsze za pomocą rewolucji. Może da się przeobrazić w IV RP na modelu wypróbowanemu w 89′ (reorientacji elit politycznych na nowy system, i rozpadnięcie się „starego” bez jednego wystrzału)

        Jeśli błędnie myślę, to proszę mnie skorygujcie, bo cenię sobie wasze opinie w tym temacie. Może błądzę w poglądach. Zawsze jednak zgadzałem się z opinią Janusza Korwina Mikke, że nieważne kto u władzy – ważne aby wprowadzał właściwe reformy i szanował wolność i własność obywateli. Pan Janusz podkreślał przy tym że może to być król lub dyktator – byle wspierał nasze idee…. ja od siebie dodam że może to i być Gabinet Cieni organizacji wywiadowczych/wojska/dawnych członków SB…. byle by wspierali nasze inicjatywy i wprowadzili porządek w tym burdelu.

        1. Mówi Pan o spóności poglądów głoszonych z czynami. Otóż o tych drugich nic mi wiadomo, niestety.

          Że poparł KNP… Ja też, ale co z tego? Ja chcę mieć u władzy Korwina a nie kogokolwiek, kto uznaje Korwina. To jakaś różnica. Sam tymczasem wmiksował się w PJN – o jakimż to programie? Ja myślę, że podsunięto nam Rybińskiego jako alternatywę dla Korwina. Ale to tylko takie moje spekulacje.

          Naprawdę najbardziej mnie martwią te związki z banksterami i z BŚ, który to kojarzy mi się z ekonomicznym terroryzmem wyłącznie. Ale jakoś nie zdarzyło mi się słyszeć, by prof. Rybiński mówił krytycznie o bankach, o bankowej kreacji pieniądza i wszyskimi brzydkimi rzeczami, które się z nią wiążą.

          „We wcześniejszych argumentach chciałem tylko udowodnić, że nawet gdyby prof. Rybiński był prawą ręką Diabła… to co z tego? Oklaski dla Diabła ;-)”

          Ja tam wolę nie głosować na zło wcale, niż głosować na mniejsze. Przyzwolenie na mniejsze zło jest przyzwoleniem na zło w ogóle. Pismo mówi, że i Szatan potrafi przybierać postać Anioła Światłości.
          Miłe złego początki?

      2. Oczywiście mogłem się tu zapędzić i od razu domniemywać, że Pan Krzysztof Rybiński to osoba powiązana z jakimiś grupami – a faktycznie może to być zwykły, uczciwy człowiek, którego lubią media bo ma dobry image, rzesze fanów jego bloga i pisuje jako publicysta w Rzeczpospolitej.
        We wcześniejszych argumentach chciałem tylko udowodnić, że nawet gdyby prof. Rybiński był prawą ręką Diabła… to co z tego? Oklaski dla Diabła ;-)

        1. „Rozumiem podejrzenia na temat tego człowieka, ale czy istotnie da się odciąć od ludzi wspieranych przez „grupy wielkich wpływów” i liczyć się z możliwością zyskania władzy?”

          Panie Łukaszu, to powyższe to już komplenta omyłka – albo chce Pan faktycznie władzy (gdzie nie ma mowy o grupie wielkich wpływów) albo godzi się na bycie marionetką sterowaną przez ludzi z tej grupy. Grupa zwykła pozbywać się tych, co próbują odciąć sznurki.

          Co by nie rzec, Rybińskiemu nie ufam – choć facjatę ma miłą i ćwierka słodko. Owszem, medialny jest i politycznie poprawny. Ale medialny i politycznie poprawny jest też Kwaśniewski. Więc?

    3. nie muszę go lubić,doceniam to co robi./ale moim zdaniem jego wysiłek zostjae zmarnotrawiony/Szpitale maja być sprywatyzowane, a za tym kogo wyposażać w sprzęt firmy prywatne…A kto wyposaży moją?To był szczytny cel w komunizmie, dziś już same szpitale nie chcą ich uzdrawiać na sile i odmawiają przyjęcia sprzętu.Okazało się ,ze ktoś wytypował i nakazał brać…a to może być tak jakby człowiekowi nawet zamożnemu podarowano samolot,by szybciej jeździł po kraju…A co darczyńcę obchodzi ,ze obdarowany nie ma środkf3w na utrzymanie sprzętu, personelu,Ma wziąć i koniec…A może trzeba wyjść z tych zapotrzebowań zbiorowych i dopasować do aktualnych możliwości szpitala.A tak to wg rozdzielnika, bez wiedzy obdarowanego….Podobno już dwadzieścia lat po ko0muniazmie a orkiestra jeszcze to samo gra…lalalalala.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *