Sprzedawca: Jeden Big Mac plus Cola. Razem 6,99$
Bill Gates: Ale ja zamawiałem tylko Big Mac'a…
Sprzedawca: Cola jest teraz częścią pakietu
Bill Gates: Co proszę? Za Colę nie płacę!
Sprzedawca: Nie musi Pan. Cola jest gratis
Bill Gates: Czy sam Big Mac nie kosztuje przypadkiem 3,99$?
Sprzedawca: Zgadza się. Ale nabrał on teraz nowych cech. Pakiet. Rozumie Pan?
Bill Gates: Upieram się jednak przy samym Big Mac'u. Coli nie chcę.
Sprzedawca: Nie ma Coli, nie ma Big Mac'a…
Bill Gates: To dobrze.Płacę 5,99$, ale Coli nie chcę. Może być!?
Sprzedawca: Nie może. Big Mac i Cola to teraz jedno. Nierozłącznie zintegrowane.
Bill Gates: Bzdura! Przecież to dwa różne produkty!!!
Sprzedawca: To zrobimy tak…(Wkłada Big Mac'a do kubka z Colą)
Bill Gates: Panie! Co pan zwariował?!
Sprzedawca: Nie, to w Pana interesie… Dwa komponenty, jeden produkt. Zobaczy Pan, będzie Pan zadowolony…!
Filozofia wskaźnika Big –Mac opiera się na teorii parytetu siły nabywczej. Z definicji, parytetem siły nabywczej jest kurs walutowy wyliczony w oparciu o porównanie cen , w tym samym czasie, sztywnego koszyka towarów i usług w różnych krajach wyrażonych w walutach tych krajów. Kurs między walutami dwóch krajów jest równy relacji poziomów cen sztywnych koszyków w tych krajach. Teoria ta wywodzi się z prawa jednej ceny. Zgodnie z tym prawem, w warunkach wolnej konkurencji i braku przeszkód w handlu, identyczne dobro musi być sprzedawane w tej samej cenie bez względu na to gdzie ma miejsce transakcja. W rzeczywistości jednak nie jest to prawda, różnice pomiędzy cenami tego samego dobra w innych krajach wynikają na przykład z różnic w zapotrzebowaniu na to konkretne dobro.
Magazyn The Economist postawił tezę, ze do celu pobieżnych analiz można prawo jednej ceny oprzeć o hamburgera Big – Mac. W tym zakresie ma on wiele zalet: Jest to produkt rozpowszechniony i stosunkowo standardowy. Nie jest on przedmiotem handlu międzynarodowego. To zapobiega kształtowaniu się cen w oparciu o handel międzynarodowy. Tym sposobem wskaźnik Big – Mac stał się wyjątkiem, w którym do określenia parytetu siły nabywczej wykorzystuje się tylko jeden towar. Oczywiście na ten wskaźnik należy patrzeć z lekkim przymrużeniem oka.
Wskaźnik Big Maca stał się więc nieformalnym wskaźnikiem pomiaru parytetu siły nabywczej. Wprowadzony został przez „The Economist” we wrześniu 1986. Od tego czasu magazyn The Economist oblicza ten wskaźnik co roku. Jest on tworzony na podstawie ceny podwójnego hamburgera sprzedawanego przez McDonald’s w ponad 100 krajach świata. Jego indeks wyznacza się dzieląc cenę Big Maca w lokalnej walucie przez cenę, jaką płaci się średnio w USA. . Potem porównuje się tak wyznaczony kurs z aktualnymi kursami rynkowymi. Pozwala to oszacować potencjał danej waluty do wzrostu lub spadku. Jeżeli w danym kraju hamburger jest droższy niż w USA, to oznacza, że waluta tego kraju jest przewartościowana. W takim przypadku należy oczekiwać osłabienia się tej waluty względem dolara USA.
Aktualnie, ceny hamburgerów, w wybranych państwach, przedstawiają się następująco:
Szwajcaria 6,81
Norwegia 6,79
Szwecja 5,91
Brazylia 5,68
Dania 5,37
Kraje Euro 4,43
USA 4,07
Wielka Brytania 3,82
Czechy 3,45
Łotwa 3,00
Litwa 2,87
Węgry 2,63
Polska 2,58
Rosja 2,55
Chiny 2,44
Ukraina 2,21
Ceny w wykazie zostały wyrażone w amerykańskich dolarach. Jednakże wyliczone zostały poprzez wykorzystanie danego, krajowego kursu waluty względem dolara USA. Przenosząc te wyniki na grunt prawa jednej ceny, można wyciągnąć wniosek, że skoro ceny te powinny być równe, to należy przyjąć, że są one w rzeczywistości równe. Uwidocznione na wykazie różnice cen hamburgerów w poszczególnych krajach są więc wynikiem nieadekwatnego kursu danej waluty do dolara USA. To nie ceny się różnią tylko ich relacja do amerykańskiego dolara.
Na bazie takich założeń i rzeczywistych cen można wyciągnąć szereg wniosków. Pierwszym z nich jest miły wniosek dla wielu Polaków, którzy zaciągnęli kredyty we frankach szwajcarskich. Przyjdą dla nich dobre dni i szwajcarski frank powinien o 25% obniżyć swoją wartość. Wskaźnik Big – Mac w Polsce wskazuje, że i u nas kurs jest niestabilny. Jednakże w odróżnieniu od franka szwajcarskiego złotówka będzie drożeć. Mogą się cieszyć importerzy. Natomiast smutek powinien zawitać do eksporterów. Niestety, huśtawka kursowa, to kolejny element ryzyka biznesu. Jednakże dla przeciętnego zjadacza chleba prognozy Big – Macowe zmiany kursu obniżą ceny samochodów i wycieczek zagranicznych.
Uwaga! Oczekuję na wpisy do „Dnia wolnego bloga” oraz na bajki własnego autorstwa bądź o wskazanie bajek autorstwa cudzego do „Dnia z bajką”








Piotr Chycki
27 stycznia 2012 o 22:55
Ciekawe czy ktokolwiek używa tego wskaźnika do gry na Forexie?
Popierasz czy nie?
1
0
Rumak
27 stycznia 2012 o 23:17
Może i w dłuższej perspektywie złotówka pójdzie w górę a frank w dół, a może w Polsce podrożeją BigMaki a w Szwajcarii stanieją…
Popierasz czy nie?
1
0
Krzysztof Habich
29 stycznia 2012 o 17:14
Rumaku. Z tymi podwyżkami nie jest takie proste. łatwo popyt może się przerzucić na inny podobny towar. Do wskaźnika Big – Mac jeszcze wrócimy.
Popierasz czy nie?
1
0
Marcin Caban
16 marca 2012 o 20:17
niestety, mcd wlasnie co podniosl ceny….
Popierasz czy nie?
0
0
zeki
28 stycznia 2012 o 11:08
hmmm teraz to w ogóle nie wiadomo ile jest warta jakakolwiek waluta. Wszyscy łżą na potęgę, agencje ratingowe szaleją i co chwila bankrutują ci co ponoć dobrze się trzymali.
Jakby to do jakich sztuk złota odnieść tudzież srebrników względnie miedziaków to by jakoś może bardziej prawdziwie było. Chociaż indianie preferowali stal nie złoto więc też naciągane by to było. Jedyne co wszyscy potrzebują to woda i powietrze :/
Popierasz czy nie?
1
0
Rumak
30 stycznia 2012 o 06:27
Jakby zacząć to odnosić do sztuk złota, to najpierw by się okazało jedno, a potem by się okazało, że ta kupa strażników i systemów pilnująca Fortu Knox pilnuje nie tyle złota, co wielkiej tajemnicy – że ten Fort stoi PUSTY.
Obawiam się, że wiek informacji jaki rzekomo trwa jest wiekiem dezinformacji…
Popierasz czy nie?
0
0
Tomasz Paw
29 stycznia 2012 o 21:48
Witać,że naprawdę jesteśmy w czołówce. Pozazdrościć tylko można taniego jedzenia :D
Popierasz czy nie?
0
0
Krzysztof Sulima
31 stycznia 2012 o 14:15
Mój znajomy Amerykanin, członek zarządu średniej spółki giełdowej, mieszkający od 10 lat w Polsce, trzyma wszystkie oszczędności w złotówkach i twierdzi, że nie zamierza tego zmieniać. Może rzeczywiście coś jest w tych Big Macach :) .
Popierasz czy nie?
0
0
Steppenwolf
10 lutego 2012 o 19:02
Nie na temat, ale chcę oddać wyrazy uznania.
Studiuję na UE w Krakowie. Pański żarcik [http://www.smog.pl/wideo/50594/profesor_opowiada_zarcik] stał się ostatnio hitem na moim kierunku. I ubolewam, że nie mogę bywać na Pańskich wykładach – z Krakowa jednak za daleko :)
Popierasz czy nie?
0
0