Emerytury widziane oczami Jarosława Kaczyńsiego (część III)

„OFE to w istocie loteria, na której większość przegrywa. Ale to Polacy powinni mieć wolny wybór: czy chcą ryzykować w grze inwestycyjnej i być w OFE, czy wolą pozostać w ZUS” (Jarosław Kaczyński).

„(…) przejście na emeryturę musi być na tyle późne,
że oczekiwana przeciętna długość życia nie była bardzo długa (…)”.
Jacek Rostowski

Im mniej Polaków na emeryturze tym więcej zostanie w kasie państwa.

W kwestii wieku emerytalnego Jarosław Kaczyński przedstawił swoje stanowisko kategorycznie.

„Nie zgadzamy się na podwyższenie obowiązkowego wieku emerytalnego do 67 lat. Chcemy utrzymać obecne rozwiązania, gwarantujące prawo do emerytury kobietom od 60. roku życia, mężczyznom od 65. roku oraz wymagany staż ubezpieczeniowy (20 lat kobiety i 25 lat mężczyźny). Popieramy natomiast rozwiązania sprzyjające wydłużeniu czasu pracy ponad ustawowy wiek emerytalny dla osób, które chcą i mogą pracować. Jeśli ktoś czuje się na siłach, chce i może dłużej pracować, powinien mieć taką możliwość. Dlatego proponujemy dobrowolne zatrudnienie osób zdolnych do pracy po przekroczeniu obowiązującego wieku emerytalnego. Praca ponad ustawowy wiek emerytalny to wybór i prawo, a nie przymus – narzucany bez względu na warunki rodzinne, stan zdrowia, sprawność, zdolność do pracy i możliwości zatrudnienia”.

Wiek emerytalny, w rozumieniu PIS to wiek, w którym ma się prawo do emerytury, jednakże wciąż ma sie prawo do pracy. Obecnie jest tak, że osiągnięcie przez pracownika wieku emerytalnego stanowi samodzielną przyczynę uzasadniającą wypowiedzenie umowy o pracę i nie jest przejawem dyskryminacji pracownika, który nabył prawo do emerytury. Oznacza to, że pracownik może dużej pracować. Osiągniecie wieku emerytalnego jest wyłącznie czynnikiem likwidującym kodeksową ochrone pracownika.
Oczywiście z zasady należy likwidować wszelkie przymusy. Jeżeli w polskim systemie prawa byłaby taka sytuacja, że po osiągnieciu wieku emerytalnego rodzi sie zakaz świadczenia pracy, to stanowisko Jarosława Kaczyńskiego byłoby słuszne i ukierunkowane na wolność obywatela i to zarówno bedacego pracownikiem jak i pracodawcą.
Jednakże w obecnym stanie prawnym każdy ma prawo pracować dużej. „W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz”. Pojawia się sytuacja prawna, w której pracodawca może rozstać się z pracownikiem bez obawy, że czeka go długotrwały proces wynikający z faktu, że uznaje się to za dyskrymniacje pracownika.
Pracodawca zatrudnia danego pracownika jeżeli ma potrzebę żeby dana praca była na jego rzecz świadczona i jeżeli wierzu, że będzie świadczona należycie w jego rozumieniu. W przypadku gdy dochodzi do braku zapotrzebowania na pracę danego pracownika, nie jest takie oczywiste, że bez konsekwencji finansowych pracodawca zdoła zwolnić pracownika. Również nie jest oczywiste, że jego subiektywne odczucie o słabej pracy zwalnianego podzieli sąd. Najgorzej jest w wieku przedemerytalnym ochronnym. Jedyną możliwoscią jest zwolnienie dyscyplinarne. Podejrzewam, że w firmach powstają specjalne komórki do zwolnień, żeby pozbyc się zbytecznego pracownika. Taj jak w piłce nożnej łapie sie na „spalony”, tak w pracy na rażące naruszenie regul;aminu bądź prawa pracy. W wielu przypadkach czeka się jak na zbawienie na to, żeby pracownik osiągnął wiek emerytalny. Dla takich pracowników, krorych praca niekoniecznie spotyka się z uznaniem, a którzy otoczeni są kordonem ochronnych przepisów pracy, Jarosław Kaczyński chce stworzyć tą ochronę kosztem pracodawcy.
Dobry pracownik nie musi się martwić. Jezeli zakład pracy dobrze funkcjonuje a on jest przydatny, to mu wiek emerytalny jest niestraszny. w słabo prosperującym zakładzie każdy powinien sie liczyć z możliwością zwolnienia. Trudno, żeby pracodawca wytwarzał deficytowe produkty i zatrudniał do tego pracowników. Jest forma przerzucenia socjalnej op[ieki jaką państwo solidarne ma otoczyć człowieka na drugiego człowieka. Dodatkowo pod przymusem i groźbą kary. Trudno się dziwić, że pracownicy w wieku przed emerytalnym zazwyczaj są bezrobotni. Bezpieczniej jest pozbyć się pracownika przed wkroczeniem w okres ochronny, kiedy jeszcze jakaś możliwość zwolnienia istnieje, niż w przypadku nie powodzeń na rynku, oczekiwać na osiągniecie przez niego wieku emerytalnego i cały czas pod przymusem mu wypłacać rodzaj zapomogi.

„Jednocześnie zaproponowaliśmy, by obywatele mogli również sami decydować, gdzie trafiają ich pieniądze odkładane na przyszłą emeryturę. Czy chcą je odkładać na kontach w ZUS, czy jednak przekażą je do dyspozycji Otwartych Funduszy Emerytalnych, gdzie będą poddane grze rynkowej”.

Wolny wybór to wspaniała sprawa. Jest oczywiste, że przymus dzielący ludzi na płacących składke do ZUS jak i na tych co płacą do OFE nie powinien funkcjonować. Jednakze Jarosław Kaczyński nie uwzglednił, że tak naprawdę to wszyscy płacimy składke do ZUS. Pieniadze z OFE są przerzucane do ZUS. W OFE pozostaje ich zaledwie 2,5%. Tak więc Jarosław Kaczyński daje nam wybór do której kieszeni państwa włożymy nasze pieniądze. Wspomina o grze rynkowej. Jej poddawane jest tylko 2,5% składek wpłacanych do OFE. Nie ma dużego znaczenia dla przyszłych emerytur. Trzeba sobie jasno powiedzieć, ze oprócz tych 2,5% składki, ktora pozostaje w OFE, wszystkie inne pieniądze są przeznaczane na dziś wypłacane emerytury.
Dziś mogę powiedzieć, w odróżnieniu od Jarosława Kaczyńskiego, że OFE, to taka gra, o której się mówi, a w którą się nie gra.

Sytuacja dawna w ZUS została powtórzona tylko w zawaluowanej postaci OFE. Jeżeli ZUS rozliczyłby się należycie z OFE, to sytuacja uległaby zmianie.
Jednakże w moim odczuciu nie należy mieć takich oczekiwań. Tak wiec Was, będą utrzymywać ci, co będa pracować w okresie, w którym Wy wkroczycie w wiek emerytalny. Tak więc Wasza nadzieja jest w Rumaku i jemu podobnych. Niestety takich osób jest coraz mniej. Współczuję.

Z tym zgadza się Jarosław Kaczyński.
„. Rząd powinien skupić wszelkie siły na aktywnej polityce prorodzinnej. Powinien obniżać, a nie podwyższać podatki. Ułatwiać życie przedsiębiorcom, stymulować rynek pracy, by zwiększyć możliwości zatrudnienia, szczególnie młodych ludzi, którzy dziś albo pracują na tzw. „śmieciowych” umowach, albo opuszczają własny kraj w poszukiwaniu chleba i pracy”.
Od siebie dodam, że Jarosław Kaczyński jest zdania, że płaca minmalna powinna wynosić w całym kraju 50% przecietnego, krajowego wynagrodzenia.
Ciekawe jest szukanie rozwiązania problemu przy pomocy przyczyn jego powstania.
Klina klinem!
Dawać rodzicom pieniądze ( w projektach Jarosława Kaczyńskiego jest wypłacanie wynagrodzeń kobietą wychwującym dzieci jeżeli sytuacja finansowa państwa na to pozwoli) . Rozwiązywać kwestie żłobków i przedszkoli.

Oczekiwać należy, że żródłem pokrycia tych czynników pomniejszających wpływy i zwiększających wydatki państwa, będzie gospodarka. Jarosław Kaczyński chce ułatwić życie przedsiębiorcom i chwała mu za takie zamiary. Jednocześnie pragnie stymulować rynek pracy. No cóż od piętnastu lat śledzę rynek pracy i stwierdzam, że bez wzgledu na nakłady pracy i pieniędzy na stymulacje rynku pracy, zawsze mamy około 2 milionów bezrobotnych. Nawet promocja zatrudnienia (jest taka ustawa) nie daje rezultatów. No cóż. Ta chęć regulowania rynku pracy jest rodzinna. Przecież jego śp. brat – Lech Kaczyński był wybitnym profesorem prawa pracy i współtwórcą wielu rozwiązań kodeksowych.
Oto kilka cytatów z pracy doktorskiej Lecha Kaczyńskiego pod tytułem ” “Zakres swobody stron w zakresie kształtowania treści stosunku pracy” opublikowanej w 1979 r.

1. (str. 7): „ W XIX wieku uwagę na ten fakt zwrócił Karol Marks (“Praca najemna i kapitał”), wskazując przy tym, że formalno prawna wolność umów stanowi narzędzie dyktatu stosowanego przez kapitał wobec klasy robotniczej.” ;

2. (str. 29): „ Zasada wolności umów stanowiła narzędzie nieograniczonego wyzysku klasy robotniczej (K. Marks, “Kapitał’”‘) „.;

3. (str. 32): „Następny etap rozwoju norm prawa pracy kształtował się już pod wpływem walki klasowej proletariatu. Okres kontrrewolucji położył jednak kres tym zdobyczom.” ;

4. (str. 33): „Ruch robotniczy był politycznym reprezentantem interesów proletariatu.”;

5. (str. 38): „Podstawowym motorem rozwoju ochrony pracy, a właściwie całego prawa pracy w państwie kapitalistycznym, była walka klasowa proletariatu. Społeczeństwo socjalistyczne, jak wiadomo, cechuje brak antagonistycznej sprzeczności między pracą a kapitałem”. ;

6. (str. 40): „ Możliwość dążenia administracji zakładu pracy do realizacji postawionych zadań kosztem naruszenia uprawnień pracowników została dostrzeżona już przez Lenina (“O roli i zadaniach związków zawodowych w warunkach nowej polityki ekonomicznej” w zbiorze Pt. “Lenin o związkach zawodowych”, str. 345-6)”. ;

7. (str. 43): „ Planowanie jest zjawiskiem związanym w sposób nieodłączny z gospodarką socjalistyczną, dlatego też uważane jest za obiektywnie występującą w tej gospodarce prawidłowość (Wojciech Brus, “Ogólne warunki funkcjonowania gospodarki socjalistycznej”, W-wa 1961).”;

8. (str. 51-52): „Wymienić trzeba także system wartości charakteryzujący ideologię socjalistyczną, wśród których kluczową rolę odgrywa idea sprawiedliwości społecznej i idea równości, czyli egalitaryzmu „. ;

9. (str. 197): „ Naruszenie zasad socjalistycznego egalitaryzmu może dać podstawę do uznania odpowiedniej klauzuli umownej za sprzeczną z zasadami współżycia społecznego „. ;

10. (str. 262): „ Ani planowość, ani dwie pozostałe przesłanki (zasada socjalistycznej sprawiedliwości społecznej i socjalistyczny egalitaryzm ) nie stoją w bezpośredniej sprzeczności z zasadą swobody umów „.

Oczywiście, stanowiska zajmowane przez śp. Lecha Kaczyńskiego nie należy utożsamiać ze stanowiskiem jego brata – bliźniaka.
Jednakże odnoszę wrażenie, że obydwaj panowie uczyli się z jednych podręczników. i czerpali wiedzę z teorii Marksa i Lenina.

To są prawdziwe korzenie solidarnego państwa.

12 thoughts on “Emerytury widziane oczami Jarosława Kaczyńsiego (część III)

  1. A propos tego „2,5% składki” – może coś źle rozumiem, ale brzmi to tak, jakby 2,5% składki na ubezpieczenie emerytalne szło do OFE, a reszta, czyli 97,5%, do ZUS. Tymczasem to 2,5% odnosi się do wynagrodzenia brutto! Cała składka to prawie 20% wynagrodzenia, z czego ok. 17 punktów procentowych zostaje w ZUS, a 2,3 pp idzie do OFE. Nie zmienia to faktu, że w OFE ląduje mizerna część składki, ale aż tak mizerna.

  2. Pozwolę sobie jeszcze skomentować cytat J. Kaczyńskiego, gdzie mowa o utrzymaniu obecnych rozwiązań, które rzekomo wymagają stażu pracy. Otóż wymagany staż pracy to element starego systemu emerytalnego. Osoby urodzone po 1968 r. obowiązuje wyłącznie nowy system, w którym staż pracy nie ma żadnego znaczenia.

    Myślę, że warto wyjaśniać takie szczegóły, bo z doświadczenia wiem, iż ludzie często żyją w błędnych przekonaniach odnośnie emerytury, co wiąże się niestety również z błędnymi decyzjami odnośnie swojej kariery.

  3. Jakiś rok temu dałem wpis na blogu szanownego imiennika odnośnie faktu, że moi dziadkowie bez żadnej pomocy państwa mieli 10 dzieci. Przez pewien czas nawet im państwo przeszkadzało, bo organizowało przymusowe dostawy płodów rolnych, co było trudnym do zrealizowania w czasie niskich planów. Jednak dali sobie świetnie radę i dziś cała dziesiątka nieźle prosperuje, a jak liczyłem niedawno, ilu osób z tamtej najbliższej rodziny miałbym zapraszać na ślub, to wyszła mi osiemdziesiątka! Mimo trudu i wysiłku wkładanego przez lata, moja Babcia jest w znakomitej formie, jak na swój wiek. Przykład tego zawarłem w demotywatorze, który nawet trafił kiedyś na główną stronę: http://demotywatory.pl/3320410/Prezent-ktory

    Pan J. Kaczyński chce z jednej strony pomagać przedsiębiorcom, z drugiej zaś zabierać im kasę, aby przekazywać rodzinom wielodzietnym. Dopóki przeciętny człowiek nie zrozumie, że przymusowa solidarność nigdy nie będzie prawdziwą solidarnością, dopóty kraj będzie się strasznie zadłużać…
    Najlepiej widać to po efektywności działań. Przykładowo Kościół rzymskokatolicki w Polsce jest finansowany z dobrowolnych składek ludzi, budżetu państwa i dotacji unijnych. Proszę przyjrzeć się efektywności wydawania tam pieniędzy. Najbardziej efektywnie wydaje się je tam, gdzie to ludzie przekazują swoje datki na konkretne cele. Jeśli jakiś pleban przestaje działać na rzecz parafii w zakresie naprawdę potrzebnych spraw i zaczyna bardziej inwestować w gadżety dla siebie to spadają mu wpływy.
    Jednak niestety w państwie tak nie ma, płacić musimy i koniec kropka. A ministerstwa będą inwestowały w długopisy reklamowe za 10 zł / sztuka.

    Za kilka dni kończę ćwierć wieku (urodziłem się w urodziny miesiąca marca). Chciałbym zapytać o zdanie, czy jeśli za kilka miesięcy, gdy skończę studia, nie będę mógł znaleźć żadnej pracy, to czy dobrym rozwiązaniem będzie założenie firmy na któregoś z rodziców, będącego na emeryturze (nie tej wcześniejszej, ale normalnej), opłacenie za niego przymusowej składki zdrowotnej i zatrudnienie się u niego na minimalną część etatu? Wtedy rodzic mi pomoże w firmie, a ja jemu w przyswajaniu innowacji, dzięki czemu nasz wspólny biznes będzie efektywniejszy. Państwo wypłacać mu będzie w formie emerytury odrobinę z tego, co przez lata musiał odkładać, ale i tak część tych pieniędzy znów będzie wracała w postaci składek. Jednak chyba lepiej dla państwa, jeśli nadto zarobimy na czysto, dajmy na to, tysiąc pięćset złotych, żeby łącznie z emeryturą mieć te 2 tysiące na miesiąc i jakoś w miarę godnie żyć, niż narzekać na to, że państwo nie może dać mi pracy, a rodzic ma tysiąc emerytury? Bo ja sam, gdybym miał na wstępie opłacić ZUS dla przedsiębiorcy (bodajże ok. 400 zł przez pierwszy rok, a potem ponad tysiąc/mc) to od razu musiałbym zamknąć firmę…

    Serdecznie pozdrawiam mego Imiennika i wszystkich czytelników tegoż bloga. Dziękuję Panie Krzysztofie, że dzięki Panu nauczyłem się rozsądnie spoglądać na otaczającą nas rzeczywistość. Poglądowo popieram pana JKM, ale Pan jest bardziej konkretny w wyjaśnianiu zasad, jakimi rządzi się gospodarka. Ma Pan bowiem troszkę szersze doświadczenie po stronie przedsiębiorcy…

    PS:
    Myślę, że może byłby użytek z moich badań, które prowadzę nad miejską komunikacją publiczną. Jestem bliski wykazania nieprawdopodobnego marnotrawstwa w tej materii. Może więc jakiś wpis gościnny bym poczynił?

  4. Sprostowanie, bo przytrafił się błąd: zamiast „w czasie niskich planów” oczywiście winno być: „w czasie niskich plonów”.

    Swoją drogą warto zastanowić się nad możliwością wprowadzenia na blogu możliwości edytowania komentarza przez autora po jego dodaniu, aby ładniej wyglądało i nie zabierać miejsca poniżej.

    Jeszcze raz, wszystkiego dobrego :)

  5. Socyjalizm każdemu równo nosa utrze: Bogatych zdusi jutro – a biednych: pojutrze… mawiał hrabia Fredro.

    A co z socjalizmem w wersj light obowiązującej w naszym kraju? Polacy wciąż czekają na pojutrze, bo Polska to nie bogacz.

    W połowie lat 90-tych pewnien wolnorynkowy ekonomista tłumaczył, że kapitalizm jest najlepszy, najwydajniejszy etc. Tłumaczył również, że kapitalizm to gospodarka rynkowa, a takze że nie każda gospodarka rynkowa to kapitalizm. Sama gospodarka towarowa toc to nie kapitalizm! Wprawdzie eksperci OECD po koniec lat 90-tych uznali, że Polska może się pochwalic dojżałą gosodarką rynkową, a jużci politycy wstrzymali transformację systemową, bo za progiem czekało bogactwo dotacji z UE. No bo dzięki dotacjom miało być bogato i szcześliwie – może tak bogato jak w Irlandii, lub choćby jak w Grecji i Portugalii. No i się pomylili ci politycy (niektórzy z nich to nawet znani ekonomiści, stażyści MFW i Banku Światowego, a jakże). Zresztą nie tylko w tym względzie. Czy to nie zabawne, ze wszyscy wciąz myslą, iz to pieniadze rozwiąza ich problemy? Gdyby to bylo takie latwe wystarczyłoby dodrukować pieniądza i…. znamy to czy nie znamy?

    Pewnien francuski ekonomista mówił, aby nie patrzeć tylko na bezposrednie skutki dzialania, ale również te odlegle, i te które nie są widoczne na pierwszy rzut oka.

    Teraz czekamy co się stanie z socjalizmem państwtowych emerytur. Moi znajomi mówili niedawno, ze emerytury państwowe muszą, być bo zawsze były. A przecież to nie prawda. Historia sytemów emerytalnych jest krótka… Hm, ciekawsza wydaje się być historia bankrutctwa państw.

    1. Przepraszam za błędy i zjadanie liter.

      Panie Krzysztofie, czy nie szykuje Pan wydania książki? Jestem po lekturze Pana dwóch książek i muszę przyznać, że są ponadczasowe. Jeszcze jedno. Od 2002 roku kupuje ksiązki o wolnosci gospodarczej, ekonomii, liberalizmie itp. A na Pana ksiazki trafilem dopiero rok temu i to przez przypadek. Pózniej wyłowiłem na Allegro.

      1. Teoretycznie szykuje. Jednakże zbytnio nie mam czasu. A co do możliwości kupienia ksiązek, to ksiązki wielkich sprzedają wielcy. Książki małych sprzedają mali. Małych trudno znaleść.

        1. Pana poprzednie książki były napisane prosto, obrazowo, ale i elegancko. Może to dziwny opis, ale były one skierowane od osób, które nigdy ich nie przeczytają. Miałyby one szansę na rynku amerykańskim, gdyby miały przykłady dotyczace USA, ale w Polsce o Polsce? I ja Pana rozumiem. To nie take łatwe. Dla mnie były one super, ale ja przed przeczytaniem byłem przekonany do wolności gospodarczej. Może tym razem ksiązka jak reformować – coś jak przewodnik Szweda Johnny’ego Munkhammara po wolnorynkowych reformach – pt. The Guide to Reform: How Policymakers Can Pursue Real Change, Achieve Great Results and Win Re-Election. Przy okazji swietna ksiązka, ale sądzę, że można napisać zdecydowanie lepszą.

  6. Przeraża mnie, jak jedna z najważniejszych osób w Polsce(tak, mimo że w opozycji, to co kilka lat ma bardzo duży, często dominujący wpływ na politykę państwa), nie potrafi wyciągać wniosków z dotychczasowych doświadczeń, jak słabo zna prawo, na temat którego się wypowiada, a jest profesorem prawa.

    1. Prawo socjalne to nie jest prawdziwe prawo. Tak jak wolność pozytwna, jeżeli już bawimy się rozróznianiem dokonanym przez Izajasza Berlina, to nie jest prawdziwa wolność. Sprawiedliwość społeczna to nie jest sprawiedliwość. I mógłbym tak ciągnąć dalej. Jak ktoś ma skrzywienie socjaldemokratyczne to… chyba nie muszę tłumaczyć jak pojmuje rzeczywistość. Thomas Sowell nazwał to konfliktem dwóch wizji.

  7. Najlepiej byłoby gdyby każdy mógł zdecydować czy chce dać swoje oszczędności do zusu czy do prywatnego ubezpieczyciela jednak nie ma co na to liczyć ponieważ koszt tej reformy to jakieś 50 mld zł lekką ręką licząc… zresztą czym się tu przejmować bądźmy patriotami i umierajmy młodo a wtedy nasze troski o emeryturę przestaną mieć znaczenie :P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *