Blog wyborczy (Część XXIII)- Dzień wolnego bloga – Prosić czy wyręczać?

Już dawno po wyborach, a u nas blog wyborczy. Może powinno to nosić nazwę echa blogu wyborczego?

 Fraszka na dziś:

   Stukając białymi laskami w bruk stwarzamy dystans nieodzowny.
Kosztuje każdy krok.
W pustych źrenicach wciąż umiera świat do siebie samego niepodobny:
świat złożony nie z barw,
lecz z łoskotów (kontury, linie szmerów).
Pomyśl, z jakim trudem dojrzewa się do całości,
gdy zawsze tylko część zostaje
i tę część musimy wybierać.
O jakże chętnie każdy z nas wziąłby cały ciężar człowieka,
który bez laski białej obejmuje od razu przestrzeń!
Czy zdołasz nas nauczyć, że są krzywdy inne prócz naszej?
Czy potrafisz przekonać, że w ślepocie może być szczęście?

Autorem wiersza pod tytułem „Niewidomy” jest Jan Paweł II
 

Dziś w ramach otwartego bloga wpis naszego blogowicza . Jest on osobą niezwykle spostrzegawczą. Dostrzega na naszym blogu kwestie, których inni nie dostrzegają. Jest niezwykle wnikliwym obserwatorem.
A poza tym wspina się  na szczyty. Zarówno w rzeczywistości jak i w przenośni.
Zdobył szczyt góry Kilimanjaro i górę Kościuszki. Zmierzył się z Koroną Ziemi podczas wypraw na Aconcaguę i Elbrusa oraz przeszedł lodowiec na Spitsbergenie. 

    Ukończył szkołę średnią w Norwegii, studia w Gdańsku. Obecnie jest doktorantem PAN. Tematem doktoratu jest, ogólnie mówiąc informatyka.
Prosi. Prośba to jego narzędzie pracy. Jednakże precyzyjnie odróżnia pomoc od wyręczania. Nie chce być wyręczany w życiu przez państwo opiekuńcze. Dlatego prowadzi własną firmę doradczą w obszarze informatyki, technologii i zarządzania. Nie chce  prowadzić życia  cichej rozpaczy i spocząć pod opiekuńczymi skrzydłami państwa.
Walczy, zdobywa, zwycięża. Jest wielki i męski! Może być wzorcem dla wielu.

   W sierpniu spotkaliśmy się na obozie w okolicach Borów tucholskich.  Bez zmrużenia okiem przeszedł po zarzącym się ognisku.  
Taki on już jest. 
Mam niewątpliwy zaszczyt zaprezentować na naszym blogu wpis mojego Przyjaciela  – niewidomego od 13-tego roku życia Pawła Urbańskiego.

Każdemu z nas przyszło żyć w ciekawych czasach. Kiedy dodamy do tego
nasze własne charaktery, to kombinacja staje sie jescze ciekawsza. Jest
szereg zdarzeń, ktore trwają chwile, ale głowną wartoścć mają te, które
kształtują nasza sytuację na dłużej.
Kończąc zestaw prawd oczywistych przybliże kilka faktów o sobie i o tym, co
skłoniło mnie do tego wpisu.

Nazywam sie Paweł Urbański. Pochodzę z
niewielkiej miejscowości w mazowieckim, w okolicach Grójca i Radomia,
dokladnie z Białobrzegów. Nie jestem przypadkiem ani skrajnej biedy
ani skrajnego bogactwa w wielu wzgledach wpisuję się w standardowy
szablon. Faktem jest że w wieku 13 lat moja sytuacja zmieniła się
znacznie, bo w skutek postępu choroby stracilem wzrok. Był to moment na
tyle ważny bo mniej wiecej w tym wieku zaczynamy już bardziej   świadomie myśleć o tym czego chcemy i dlaczego.
Ja chiałem się dalej uczyć, mieć normalne życie i możliwość na to, co
nazywamy czymś ekstra w życiu. Obecnie wiele osob kojarzy mnie z faktu,
że jako pierwszy niewidomy Polak zdobyłem szczyt Kilimanjaro i góre
Kościuszki, przeszedłem lodowiec za Kołem Podbiegunowym, mam własną
firmę a 10 lat temu ukonczyłem jako czwarta na świecie i pierwsza w
Polsce osoba niewidoma jedna z najlepszych szkoł średnich świata z
maturą miedzynarodową.
Wszystko stało się dlatego bo nauczyłem się prosić o pomoc, przyjmować pomoc i odróżniać pomoc od wyręczania kierowanego wygodą i lenistwem.
Jest miedzy nimi bardzo cienka granica ale w wiekszości przypadków to i
ślepy by zauważył różnicę.

Mam nadzieję że poniższe przykłady zilustrują tę granicę.

1. Kiedy jadę tramwajem i nie ma w nim zapowiedzi przystanków to o nie
po prostu pytam. Gdybym widział to nie byłoby takiej potrzeby. Kiedy
prosimy o coś, co byśmy sami mogli zrobić gdybyśmy mieli możliwości a
akurat ich nie mamy to jest bardzo fajna forma pomocy. Buduje
zaufanie, daje możliwość innym ludziom zrobić coś, co ma sens i jest
przydatne.

2. Kiedy wysyłam kogos do sklepu za rogiem po zakupy, to jest to zwyczajne
wyreczanie z lenistwa.

3.Jak prosić o pomoc nauczyła mnie przyjaciółka z Jamajki w czasie
pobytu w szkole w Norwegii. Zgubiłem się między budynkami szkolnymi ze
względu na świeży śnieg. Kiedy zapytała mnie gdzie chcę iść, to
odpowiedzialem że niema sprawy – ja dam radę. Po 5 minutach błądzenia
powiedziała – coś Ci nie wychodzi. Przejście do biblioteki zajęło nam
30 sekund – błądzenie 5 minut.

Przy każdych decyzjach, tych mniejszych i większych, przy każdych
wyborach tym codziennych i parlamentarnych zachecam abyście
zastanowili się czy potrzebujecie pomocy czy szukacie kogoś kto was wyręczy?
Czy znacie swoja wartość i nie pozwolicie się głupio wyręczać?
Pomyślcie czy czyjeś 5 minut może dla was oznaczac godzinę lub dłużej?
Jak się czujecie jeśli faktycznie komuś pomożecie a nie go wyreczycie
w czymś, co może zrobić sam?

17 thoughts on “Blog wyborczy (Część XXIII)- Dzień wolnego bloga – Prosić czy wyręczać?

  1. Po wysłuchaniu Pawła wykładzie w szkole ASBIRO pomyślałem: Ten chłopak ma tyle energii w sobie mimo sporych utrudnień a potrafił tyle zdobyć. Więc jakie my możemy mieć bariery do pokonania w stosunku do jego barier?

  2. Pozdrawiamy człowieka, który nie stroni od lasek i bez mrugnięcia okiem potrafi szczerze powiedzieć każdej kobiecie, że pięknie dziś wygląda :) :) :)

    Pawle czarodzieju, kiedy kolejny wpis?

      1. Tak, to wielka różnica wyręczać się kimś, a poprosić i otrzymać pomoc od kogoś. Ta pierwsza może nawet kogoś zrujnować, ta druga przynosi tyle radości dla pomagającego. Najważniejsze to umieć prosić we właściwym momencie. Pan Paweł z pewnością to umie. Trzeba nam więcej Panów Pawłów.

  3. Witam Wszystkich,
    Ubiegly tydzien byl maratonem. Audycja w Radio PiN, wyjazd do Trojmiasta po dyplom z uniwersytetu, a potem zajecia w PAN i weekend na seminarium mistrza, czyli Pana Tadeusza Witkowicza. :)
    Wrocilem dzis do rozsadnego rytmu wiec pisze. Dziekuje wam za komentarze. Dodajac nieco do tego wpisu. :)
    Zwracam sie o pomoc tylko i wylacznie keidy tego potrzebuje. Kazdy inny przypadek to dobra sposobnosc zeby postawic sobie piwo i wieczorem pomyslec dalem rade, dobry jestem i tak trzymac. :) Jesien bedzie bardzo fajna bo to sezon kiedy zaczyna sie cos dziac w firmach czyli trzeba bedzie wyjsc i zabrac sie do pracy. Jednym z wyzwan bedzie dla mnie poukladanie w jedna spojna calosc tego wszystkiego co Ja robie. Nie uwazam ze trzeba z rzeczy A B lub C rezygnowac tylko dlatego ze na koniec dnia trzeba sie na czyms skupic. :)
    Aska, kolejny post bedzie. Mam juz na niego pomysl, a temat to szukanie alternatyw w rozwiazywaniu problemow. :)

    Pozdrowienia,
    Pawel

    1. Tak sobie myślę, że umiejętność proszenia też by mi się przydała. Bo albo rezygnuję z podjęcia jakichś tematów (bo wiem, że sama nie podołam, a chętnego do pomocy trzeba poszukać – nie bardzo wiem gdzie, raczej samotnik ze mnie), albo robię i padam na twarz, albo nie wychodzi, bo czegoś zabrakło.
      I to nie ma nic wspólnego z umiejętnością pracowania z ludźmi.

      Od podstawówki zarywam nocki ;( żeby podołać obowiązkom. Więc to już trochę trwa.

      1. Myślę, że jest jeszcze jedna sztuka – odmawianie. Ja jej nie opanowałem. W wielu przypadkach odmawianie zastępuje proszenie. Odmówię jedno, to mam czas na drugie i nie muszę prosić o pomoc. Pani Joanno – egzamin! Prosze zrobić jakiś wpis na blog.

        1. Panie Krzysztofie, w odróżnieniu od proszenia odmawiać się nauczyłam :)

          Ale wpis oczywiście jeszcze jakiś popełnię :) Z resztą cały czas się tu wymądrzam – jak nie we wpisach, to w komentarzach… Jeszcze mnie, nie daj Bóg, ktoś posądzi o branie kasy za wierszówki…

      2. Witam,
        Panie Krzysztofie – bardzo dobry punkt. Trzeba sie tez nauczyc odmawiac. Taka sztuka przyda sie na przyklad w sytuacji kiedy widzimy ze ktos sie chce nami wyreczyc… Faktem jest, ze w obecnych czasach przydaloby sie ludziom nieco wiecej empatji, to moze by przynajmniej bezsensownie nie odmawiali ale trzeba to robic i sie tego nauczyc.
        Odmowic mozna tez w pozyteczny sposob. Na przyklad keirujac kogos do jakeigos dobrego zrodla gdzie ta osoba moze sie nawet chwilowo i dla tego konkretnego przypadku czegos nauczyc i sama sobie poradzic.
        Nie we wszystkim musimy byc msitrzami i guru – bardzo dobrze to robi na minimalizacje stresow. :)

        Pozdrawiam,
        Pawel

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *